
PiS, Solidarna Polska i Polska razem mają plan, by po wygranych wyborach wprowadzić trzecią stawkę PIT, która obejmie osoby o najwyższych dochodach – pisze “Gazeta Wyborcza”.
REKLAMA
Jeszcze w 2009 roku w Polsce obowiązywały trzy stawki podatkowe: 19, 30 i 40 proc.. Teraz obowiązują tylko stawki 18 i 32 proc., bo tę trzecią usunięto za sprawą parlamentarnej inicjatywy PiS jeszcze sprzed wyborów w 2007 roku. Okazuje się jednak, że teraz partia Jarosława Kaczyńskiego planuje powrót do pomysłu większego opodatkowania najbogatszych. Nowa, 39-proc. stawka, którą chce wprowadzić Zjednoczona Prawica, ma objąć nadwyżkę dochodów podatnika ponad 400 tys. złotych.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że taka propozycja oznacza jednak, że wyższy podatek zapłacą nieliczni. "Dziś PIT według wyższej, 32-proc., stawki płaci ledwie 2,5 proc. podatników. Czyli mniej więcej 600 tys. z prawie 24,5 mln osób" – zaznacza.
Dyskusja o trzeciej stawce PIT już raz się odbyła. W ustawie podatkowej z 2005 roku Sejm do ówczesnych trzech stawek chciał dopisać czwartą, 50-proc., dla nadwyżki dochodów rocznych ponad 600 tys. złotych. Wyższego podatku nie wprowadzono m.in. dlatego, że resort finansów uznał, iż obejmie on zbyt małą grupę.
"Najwyższa stawka objęłaby najwyżej 4 tys. osób. Pracownicy etatowi z wysokimi dochodami będą mieli 50-proc. stawkę, a przedsiębiorcy z takimi samymi dochodami - 19-proc. Wielu podatników zagrożonych 50-proc. stawką będzie potrafiło przed nią uciec" – mówił minister finansów.
Jeśli PiS wygra wybory i utworzy rząd, pojawią się podobne wątpliwości. Podatników o dochodach ponad 400 tys. zł rocznie może być ledwie kilkadziesiąt tysięcy. Czy opłaca się wprowadzać trzecią stawkę, skoro budżet i tak praktycznie na niej nie zyska?
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
