
Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło uważa, że Polska powinna przyjrzeć się rozwiązaniom z Węgier, gdzie niektóre zawody są dotowane przez rząd. – Wyższe zarobki doprowadzają do tego, że dana branża się rozwija – mówi w wywiadzie dla “Wprost”.
Szydło w rozmowie z tygodnikiem wskazuje, że “problemem numer jeden w Polsce” jest wysokość zarobków. Przyszły prawicowy rząd, na którego czele ma stać, miałby podjąć działania, które zwiększą pensje Polaków. Jak to zrobić? Szydło za interesujący uważa pomysł dotacji do konkretnych zawodów, tak jak zrobiły to władze w Budapeszcie.
– Oczywiście nie chcemy wprowadzać modelów z innych państw na zasadzie “kopiuj, wklej”. Trzeba je dostosować do naszego kraju – zaznacza. Dopytywana, czy chce subsydiować jakieś gałęzi gospodarki, odpowiada: – Dzisiaj mówię: siądźmy do stołu, porozmawiajmy o pakiecie dla wzrostu wynagrodzenia. To ustalimy w trójkącie: pracodawcy, strona społeczna, rząd.
W wywiadzie pada też pytanie o to, ile będą kosztowały te i podobne obietnice Szydło. Wiceprezes PiS burzy się jednak, że “nie obiecuje, tylko deklaruje”.
Beata Szydło
Źródło: "Wprost"
