Inforafer trafia do sądu.
Inforafer trafia do sądu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jedna z największych afer korupcyjnych w historii wreszcie trafia do sądu. A właściwie pierwszy jej wątek, czyli korupcja przy informatyzacji policji, której mózgiem był Andrzej M., były szef Centrum Przetargów Informatycznych w MSWiA. Łącznie przyjął 3 mln zł łapówek, ale jako, że przyznał się do winy prokurator chce tylko kary w zawieszeniu.

REKLAMA
Infoafera to potencjalnie jeden z największych procederów korupcyjnych - chodzi o warte miliony przetargi przy informatyzacji policji. Do sądu właśnie trafia pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie – donosi "Rzeczpospolita". Główny oskarżony to Andrzej M., były oficer policji i były szef CPI w MSWiA. Miał przyjąć korzyści majątkowe warte 3 mln zł, ciąży na nim 13 zarzutów.

Jak się zaczęło? Firmy przysyłały do KGP zaproszenia na sponsorowane zagraniczne wyjazdy, z czego Andrzej M. ochoczo korzystał, zabierając dwóch najbliższych współpracowników. W 2006 r. na zaproszenie jednej z firm M. udał się na konferencję do San Francisco, gdzie poznał Tomasza Z. „Szkoda, że nie Las Vegas" – M. rzucił od niechcenia, a życzenie stało się rozkazem. Czytaj więcej

Źródło: "Rzeczpospolita"
Później wycieczek było coraz więcej i były coraz bardziej wystawne. Dzięki znajomościom z wypraw Andrzej M. zaczął dostawać łapówki za zlecenia na informatyzację (przyznawano je bez przetargów). Pieniądze przynoszono mu do domu, a nawet do pracy. Kolejne raty sięgające nawet 400 tys. zł przynoszono w siatkach. Proceder wykryło CBA. Prokurator proponuje, by sąd wydał wyrok bez rozprawy, bo M. przyznał się do winy. Miałby dostać wyrok w zawieszeniu, wysoką karę finansową, a przede wszystkim oddać wszystkie dobra pochodzące z przestępstwa.
Jeszcze w listopadzie 2014 roku pojawiły się nowe dowody w sprawie infoafery. Polscy śledczy przesłuchali pięciu pracowników koncernu IBM. Jak wynika z informacji "Rzeczpospolitej", ich zeznania prawdopodobnie pogrążą Polaków oskarżonych w tej sprawie o korupcję.
Przesłuchiwano pięciu menedżerów, którzy w IBM odpowiadali za nasz region Europy. To oni akceptowali bądź odrzucali ceny, upusty i marże we wszelkich dużych transakcjach. Ich zeznania, jak twierdzi "Rz", obalają linię obrony Marcina F. – jednego z głównych podejrzanych o korupcję, byłego dyrektora ds. sprzedaży w IBM w Polsce.
Źródło: "Rzeczpospolita"