
Jedna z największych afer korupcyjnych w historii wreszcie trafia do sądu. A właściwie pierwszy jej wątek, czyli korupcja przy informatyzacji policji, której mózgiem był Andrzej M., były szef Centrum Przetargów Informatycznych w MSWiA. Łącznie przyjął 3 mln zł łapówek, ale jako, że przyznał się do winy prokurator chce tylko kary w zawieszeniu.
Jak się zaczęło? Firmy przysyłały do KGP zaproszenia na sponsorowane zagraniczne wyjazdy, z czego Andrzej M. ochoczo korzystał, zabierając dwóch najbliższych współpracowników. W 2006 r. na zaproszenie jednej z firm M. udał się na konferencję do San Francisco, gdzie poznał Tomasza Z. „Szkoda, że nie Las Vegas" – M. rzucił od niechcenia, a życzenie stało się rozkazem. Czytaj więcej
