Szczupła, zadbana, dobrze ubrana, z nienagannym makijażem i fryzurą, zawsze przygotowana w pracy. Słowem: perfekcyjna
Szczupła, zadbana, dobrze ubrana, z nienagannym makijażem i fryzurą, zawsze przygotowana w pracy. Słowem: perfekcyjna Fot. Hollywood Branded / http://bit.ly/1C9qPbo / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Nienaganny, dopracowany makijaż, fryzura gładka jak spod linijki, wyprasowane ubrania zestawione według ostatnich trendów, błyszczący, wysprzątany dom, codziennie pachnący obiadem. Pani perfekcyjna potrafi w ciągu dnia mieć to wszystko i jeszcze więcej, plus szczęśliwe małżeństwo i piękne, ładnie ubrane, czyste dzieci. Ale która z nas taka jest i czy aby ten ideał nie wpędza większości zwykłych kobiet w kompleksy?

REKLAMA
logo
Idealna, ale czy szczęśliwa? Fot. Sam Churchill / http://bit.ly/1NwTPui / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Od stóp do głowy
„Pani Przesada” zawsze wygląda, jakby właśnie wyszła od fryzjera i manikiurzystki. Nigdy jej nic się nie rozmazuje, włosy są równiutko ułożone w fale, bądź wyprostowane na szczotce i odbite od nasady. Paznokcie – świeżo malowane. A ciuchy – jak spod igiełki. Tak, jakby się nie pociła, nie brudziła, niemal nie chodziła po polskich chodnikach, tylko unosiła się nad ziemią. Buty i stopy – zawsze czyste, ze świeżo pomalowanymi paznokciami, nogi zawsze gładkie i nasmarowane balsamem. Jej twarz nigdy nie błyszczy – nawet w upalne dni, a makijaż jest od rana do wieczora perfekcyjny, jakby go ktoś dosłownie – dokleił.
Czy ktoś taki w ogóle istnieje? Czy chodzące „ideały” i perfekcje nie są przypadkiem chorym snem lub fantazją, która w normalnym świecie nie może mieć miejsca? Ależ owszem, istnieją! Znam nawet kilka takich kobiet. Z zawsze podkręconą rzęsą, świetlistym blondem i lokami wywiniętymi pod odpowiednim kątem. Kiedyś im bardzo zazdrościłam, bo nie potrafię być taka wyprasowana, zmatowiona i doskonała. Dziś, jako dorosła kobieta, żona i mama zdaję sobie sprawę, ile taką osobę te przygotowania muszą kosztować. I jak bardzo jest wyreżyserowana. Nie zazdroszczę już wcale!
Zapytałam się jednej koleżanki, jak to możliwe, żeby tak wyglądać każdego dnia i wyznała, że wstaje o piątej rano, przed mężem i dziećmi, bo przygotowania pielęgnacji, makijażu i włosów zajmują jej dwie godziny. Facet nigdy nie widział jej niepomalowanej, bo na basen i do sauny – celowo nie chodzi, a na plaży ma zawsze doklejone rzęsy i wodoodporny makijaż. Czy jest szczęśliwa? Chyba nie potrafi inaczej funkcjonować i pewnie byłaby głęboko niezadowolona, gdyby chodziła „niezrobiona”. Natomiast bez dwóch zdań brakuje jej jednego i w twarzy, i w postawie. Luzu.
logo
Dom jak z pisma o designerskich wnętrzach. W dodatku bez grama kurzu, pyłku czy zabawek w nieodpowiednim miejscu. Fot. Outreachr.com / http://bit.ly/1HwYRIO / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Dom jak z katalogu
Oprócz dbania o swój nienaganny wizerunek, kobiety „idealne” mają również wysprzątane mieszkania. Wyprasowane ubrania poukładane kolorami i wzorami, odkurzone – zawsze – książki ułożone w kolorach tęczy, wypolerowane lustra, umyte okna, wyprane i pachnące firanki. Wreszcie – wysprzątane i poukładane jak w katalogu Ikei pokoje dziecięce. I tego już nie jestem w stanie sobie w ogóle wyobrazić…
Jeżeli pani perfekcja wstaje o piątej i dwie godziny się szykuje na bóstwo, dokleja, doczepia, domalowuje, kiedy do cholery jasnej jeszcze przed pracą – bo oczywiście jest aktywna zawodowo – znajduje czas, żeby jej dom lśnił? Czy ma jakieś krasnoludki na etacie lub panią sprzątającą? Nie. Ona robi wszystko „na bieżąco”. Kiedy wyciąga coś z szafki, to po chwili to odkłada na miejsce. I wszystko w jej domu ma swoje miejsce.
A w dodatku codziennie gotuje dla rodziny obiad, szykuje mężowi i dzieciom śniadanie, a wieczorami kolację. Czy może mieć czas na jakiekolwiek inne czynności i zainteresowania? Nie sądzę, ale nie jestem perfekcyjna, więc mogę się mylić. Być może do nocy czyta poezję lub haftuje kilimy…
W jaki sposób to wszystko jej się udaje zrobić? Chyba jest tak skupiona na wykonywaniu czynności domowych i tak zorganizowana, że działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Przepraszam za porównanie, ale ktoś taki może się kojarzyć jedynie z maszyną lub robotem. Która z nas to wszystko potrafi zrobić do tego stopnia, żeby jej mieszkanie wyglądało jak z Elle Deco, jej twarz jak z okładki Vogue'a, a jej obiady jak z konkursu Masterchef? Przeciętnej kobiecie te wszystkie czynności zajęłyby cały dzień. W dodatku popołudniu byłaby już tak zmęczona obowiązkami, że nie miałaby siły na dalsze przygody z żelazkiem, pralką i mopem. Nie wspominając o życiu rodzinnym. Ale „pani przesada” ma wszystko pod kontrolą. I to jest trochę przerażające...
Karolina Przyłuska
psycholog

Nikt z nas nie jest idealny, ale to wiemy wszyscy. Osoby uważane za perfekcyjne często zmagają się z wieloma problemami. Czasem zwykłe niepowodzenie i porażka jest dla nich bardzo obciążająca i nie radzą sobie z nią. Wysokie wymagania powodują w nich wysoki poziom mobilizacji i stresu, który w dłuższej perspektywie jest bardzo niebezpieczny.

Poza psychicznymi skutkami, takimi jak zmęczenie, niedospanie, rozdrażnienie, mogą pojawiać się także objawy psychosomatyczne. Czyli takie, które są związane z różnego rodzaju dolegliwościami fizycznymi, np. bóle brzucha, migreny, powodowanymi przez stres. Jednym słowem takie osoby w dłuższej perspektywie nie radzą sobie z napieciem i stresem. Często niestety tego nie dostrzegają.

Byłam w kilku domach perfekcjonistek i czułam, że się duszę. Że prawdopodobnie wniosłam kurz, brud, zostawiłam po sobie ślady na białej kanapie jedząc ciastko i odciski palców na jasnoszarym stole na wysoki połysk. Nie umiałabym w takich warunkach żyć. I to mnie przekonuje, że to nie jest ideał dla takich osób jak ja.
Porządek jest w domu bardzo ważny i w bałaganie każdy człowiek się z czasem męczy, ale czy nigdy nie zdarzyło wam się zostawić prania dzień dłużej na suszarce, na balkonie albo nie wyprasować tiszertu i wyjść w pogniecionym? Czy zabawki waszych dzieci nigdy nie wylądowały w salonie, łazience czy sypialni? Jeśli trzy odpowiedzi są na nie, pytam: jak to możliwe?
logo
Idealne dzieci się nie brudzą i wyglądają jak laleczki. Na wzór mamy lub taty. Fot. Javcon117*/ http://bit.ly/1LD6bm0 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1NwSXpn
Stare maleńkie
Są również osoby, których idealny świat nie kończy się na wizerunku własnym i ich otoczenia: domu, samochodu, ogrodu. Mają również pedantycznie czystych mężów ogolonych na gładko lub z wystylizowaną brodą prosto z salonu i takie same dzieci. Które, jak ubierzesz rano, tak wyglądają do wieczora. Nie przewracają się na rowerze, nie tarzają w trawie, nie zjeżdżają ze zjeżdżalni na placu zabaw, czekolada nigdy nie brudzi ich policzków i twarzy (a jeśli ubrudzi, błyskawicznie jest usuwana mokrą chusteczką), nie plamią się spaghetti z sosem pomidorowym, ani rosołem. Siedzą w swoich pokojach, z poukładanymi zabawkami i nie przeszkadzają dorosłym.
Dziewczynki są kopiami swoich matek, chłopcy wyglądają jak miniaturki ojców. Noszą najmodniejsze ubrania, które wyglądają jak pomniejszone rzeczy dla dorosłych, podobne do rodziców fryzury i brakuje im jednej podstawowej rzeczy – bycia dzieckiem. Wysmarowania się tymi lodami ze śmietaną czy pobrudzenia koszulki czekoladą, zabawy w piaskownicy i brudnych kolan od szaleństwa na działce. Ich świat jest poukładany jak świat mamy i taty. Pod linijkę. I być może nigdy nie pozwolą sobie na luz, którego w domu nigdy nie było i nie będzie.
Dopiero patrząc na takie idealne dzieci dochodzi się do wniosku, jakie to musi być straszne obciążające życie. Jak bardzo brakuje im swobody w tych szaro-białych pokojach z falbankami lub pastelowych z tapetą w samochodziki, gdzie każda zabawka musi stać na swoim miejscu, bo mama czy tata nakrzyczy. I zapewne wyrosną na kopie swoich rodziców, bo są do tego przygotowywane od urodzenia. Chyba że się zbuntują i zaczną żyć zupełnie pod prąd.
logo
Nawet w pokoju dziecka nie ma miejsca na chaos. Panuje perfekcyjny ład Fot. Suzette - www.suzette.nu / http://bit.ly/1GN3wji / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Cena perfekcji
Idealny świat kosztuje. Nie tylko pod względem środków, jakie trzeba zainwestować w idealny wygląd własny, domu, męża i dzieci. Ale to wyrzeczenia, czas, poświęcenie, praca. Czasami niemożliwa do osiągnięcia dla przeciętnej osoby.
Niejednokrotnie kobiety skupione na wizerunku wszystkiego co je otacza, zaniedbują relacje z mężem, dziećmi czy przyjaciółmi. Bo niby kiedy mają rozmawiać i pielęgnować przyjaźnie i związek, jak cały czas trzeba coś sprzątać, układać, szykować, gotować? Kiedy wychodzą na spontaniczny spacer nad Wisłę czy działkę do znajomych? Nie ma na to w ogóle przestrzeni w ich napiętym harmonogramie.
Czy więc należy na takie osoby patrzeć z zazdrością, podziwem, próbować im dorównać? Jeżeli nas to uszczęśliwia – czemu nie. Dla mnie i mojej rodziny ważniejsze są wspólne chwile spędzone razem na miłych rzeczach i spacerach, a nie codzienne sprzątanie i prasowanie. Im starsza jestem, tym bardziej doceniam ludzi naturalnych, swobodnych, którzy cieszą się życiem. Nie muszą spełniać niczyich oczekiwań (często nasze mamy wymagają od nas ciągłego sprzątania i prasowania). Nie wyglądają jak modelki i modele, ich dzieci mają swobodę, a w ich domach panuje być może chaos, ale ciepło. I nikt nie patrzy na pyłek na książkach czy obrazach. Bo atmosfera rekompensuje niedoskonałości. Ale to mój osobisty punkt widzenia, a wy możecie dążyć do perfekcji…

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl