
PO i PiS wydadzą na kampanię przed wyborami parlamentarnymi po 30 mln złotych. Platforma prawie dwa miliony przeznaczy na działania w internecie, a w “realu” postawi na podróże Ewy Kopacz. O kampanijnych planach obu największych partii pisze “Gazeta Wyborcza”.
REKLAMA
PO i PiS są na etapie przygotowywania budżetów swoich kampanii. Oba ugrupowania planują maksymalnie wykorzystać limit wydatków, czyli wydać około 31 mln złotych. Platforma ma takie pieniądze na koncie, z kolei PiS weźmie kredyt.
– Po kampanii prezydenckiej, na którą wydaliśmy 13 mln zł, już nie mamy oszczędności – mówi cytowany przez “GW” Henryk Kowalczyk, który w partii Kaczyńskiego odpowiada za finanse.
Największą część kampanijnych budżetów pochłonie zakup czasu antenowego w telewizjach i emisja spotów. Na liście wydatków wysoko są też konwencje wyborcze i billboardy. Partie wydzielają również środki na kampanię w sieci i mediach społecznościowych. Platforma, nauczona doświadczeniem z kampanii Bronisława Komorowskiego, podwoi kwotę przeznaczoną na kampanię internetową (przy wyborach prezydenckich prawie milion złotych).
W PiS jest nieco inaczej – tutaj dużych pieniędzy na internet nie będzie. – To się zmieniło, teraz nie wygrywa się kasą w internecie, tylko pomysłem – komentuje sztabowiec PiS.
Kluczowa wciąż będzie kampania w terenie. Jak pisze “GW”, Platforma chce kontynuować pomysł objazdu Polski przez premier Ewę Kopacz. Po akcji z podróżami pociągiem w wakacje przyjdzie czas na podróżowanie autobusem. I to nie takim na wzór “Szydłobusa”, ale rejsowym. W ten sposób sztabowcy PO chcą nauczyć swoją szefową, jak rozmawiać z Polakami. Podobną szkołę miał swego czasu były premier Donald Tusk. W jego przypadku poskutkowało.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
