Andrzej Jaworski z PiS przekonuje, że nawet sceptyczni wobec PiS ekonomiści potwierdzają wyliczenia z programu partii.
Andrzej Jaworski z PiS przekonuje, że nawet sceptyczni wobec PiS ekonomiści potwierdzają wyliczenia z programu partii. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Ekonomiści krytykują wyliczenia ekonomiczne z programu PiS. – Ministerstwo Finansów przyznaje, że nasz system podatkowy jest dziurawy i priorytetem każdego rządu powinno być to, by system był sprawiedliwy, równy i uczciwy dla każdego – mówi w "Bez autoryzacji" Andrzej Jaworski z PiS.

REKLAMA

Jak to wszystko ma się zbilansować? Dochody są policzone bardzo optymistycznie.

Wszystkie wyliczenia są przedstawione na dzisiejszy stan gospodarki, nie na czasy prosperity. Ekonomiści - nawet bardzo sceptycznie nastawieni - potwierdzili te wyliczenia. Nawet tacy, którzy jeszcze po ich ogłoszeniu je krytykowali po kilku godzinach się z nimi zgodzili. Najciekawsze jest to, że jeden z największych wrogów PiS, pan Marcin Święcicki z PO, w swoim wpisie na Facebooku przyznał, że te wyliczenia, które na początku krytykował, okazały się prawdziwe.

Jeżeli mamy mówić o konkretach, to 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, a w przypadku ubogich rodzin już na pierwsze, to zarzucano nam, że będzie to kosztowało 50 mld zł, a okazuje się, że to będzie 22 mld zł. I przyznaje to nawet pan Święcicki. Reszta jego wpisu to szacunki i przypuszczenia, a przyszła premier pani Beata Szydło wykazała się dużą fachowością.

A reszta?

Tak samo jest z pozostałymi pozycjami. Opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych ma przynieść 3 mld zł. Nikt z ekonomistów tego nie zakwestionował. Tak samo z podatkiem bankowym i 5 mld zł. Nawet nasi oponenci pokazują, że to możliwe do osiągnięcia. Niektórzy mówią nawet, że ta kwota może być większa. Ale najważniejsza pozycja to uszczelnienie systemu podatkowego.

I to nie jest uzależnione od wzrostu gospodarczego. Ministerstwo Finansów przyznaje, że nasz system podatkowy jest dziurawy i priorytetem każdego rządu powinno być to, by system był sprawiedliwy, równy i uczciwy dla każdego. Kwota 52 mld zł nie została przez nikogo zakwestionowana. Kolejne 4 mld zł może przynieść zatrzymanie wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych. Razem mamy 73 mld zł, a na wydatki zaprezentowane przez przyszłą premier Beatę Szydło potrzebujemy 39 mld zł. Wyliczenia są prawdziwe i realne.

Ta część związana z uszczelnieniem systemu podatkowego to m.in. więcej kontroli. Jak budżet gminy się nie spina, to dopisuje się 100 czy 200 tys. zł dodatkowych mandatów Straży Miejskiej.

To niezasadne i nieuczciwe podejście. Jeżeli są firmy, które uczciwie płacą podatki, to nie oznacza, że firmy, które nie płacą podatków, nie powinny tego robić. Powinny ponosić takie same koszty jak inni. Nie mówimy, że podatnicy w Polsce będą narażeni na jakieś sankcje i że należy - tak jak pan sugeruje - stawiać policjantów i kazać im szukać miejsc, gdzie kierowcy będą łamać prawo.

Po prostu system podatkowy powinien funkcjonować właściwie. Państwa rozwijają się kiedy prawo obowiązuje wszystkich. Nie chodzi o to, żeby było restrykcyjne, ale aby wypełniać swoje obowiązki.