
Damon Albarn pobił chyba koncertowy rekord. Podczas występu na Roskilde Festival śpiewał i grał przez ponad pięć godzin. Śpiewałby pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie to, że wokalistę ze sceny znieśli ochroniarze.
REKLAMA
Albarn na Roskilde Festival występował razem z grupą Africa Express Project. Zagrali m.in. cover słynnego przeboju The Clash „Should I Stay or Should I Go Now”, a także nowe aranżacje utworów grupy Gorillaz, z którą muzyk także współpracuje.
Show trwało dobre pięć godzin a Albarn sam zachęcał publiczność do tego, by krzycząc „więcej, więcej” domagała się kolejnych utworów i bisów.
Ostatecznie około godz. 4.00 nad ranem wokalistę ze sceny zniósł jeden z ochroniarzy.
Źródło: NME
