PO nie wierzy w gospodarczy obietnice PiS.
PO nie wierzy w gospodarczy obietnice PiS. Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

W sobotę Beata Szydło zaprezentowała program gospodarczy Prawa i Sprawiedliwości. Gospodarka ma ruszyć z kopyta dzięki kilku prostym zabiegom: uszczelnieniu wpływów z podatków, nałożeniu podatków na hipermarkety i banki i silnemu wsparciu dla rodzimych firm. Do budżetu miały spłynąć dodatkowe miliardy, ale teraz Platforma podlicza i wyśmiewa pomysły PiS. – Przychody pisane palcem po wodzie – mówiła Joanna Mucha.

REKLAMA
Z wyliczeń PiS wynika, że nie dość, że pieniędzy starczy na pokrycie wszystkich wyborczych obietnic (obniżenia wieku emerytalnego, podwyższenia kwoty wolnej od podatku i nowe dodatki dla rodzin), to w kasie państwa zostanie jeszcze nadwyżka w postaci, bagatela, 39 miliardów złotych. – Koszty obietnic są dramatycznie niedoszacowane – stwierdziła Mucha.
Na dowód, że plan gospodarczy PiS to w dużej mierze życzeniowe myślenie polityków Jarosława Kaczyńskiego, PO podliczyła wydatki po swojemu. Wyszło im, że prognozy PiS są mocno przesadzone. Szydło zapewniała, że na podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł wystarczy przeznaczyć 7 mld zł. Tymczasem, według Marcina Święcickiego z PO, będzie to kosztowało aż 22 mld zł.
Równie chybiona Platformie wydaje się prognoza dotycząca wydatków na obniżenie wieku emerytalnego. PiS zapewnia, że przeznaczy na to 10 mld zł. Święcicki stwierdził, że rocznie na pokrycie tej obietnicy wyborczej Beaty Szydło trzeba będzie łożyć nie 10, a 40 mld zł.
Szydło złożyła też obietnicę rodzinom. Na drugie dziecko i każde kolejne, rodzice mają dostać od państwa 500 zł. Ekonomiści PiS podsumowali, że to wydatek rzędu 22 mld zł. Joanna Mucha stwierdziła, że i w tym punkcie obliczenia PiS są chybione, a realny koszt takiego "prezentu" dla rodzin wyniesie 30 mld zł rocznie.
Źródło: TVN24