Wielki letni spór o "gołą klatę". Dlaczego damskie piersi przeszkadzają na plaży, a męskie nie wadzą w środku miasta?

Gdzie można odsłonić latem więcej ciała? Dlaczego różnie pod tym względem traktowani są mężczyźni i kobiety?
Gdzie można odsłonić latem więcej ciała? Dlaczego różnie pod tym względem traktowani są mężczyźni i kobiety? Fot. Waldemar Gorlewski; Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Czasem nawet najzacieklejsze spory polityczne o in vitro, związki partnerskie, czy aborcję nie przysparzają Polakom tak wielkich rozterek obyczajowych, co moment, gdy zaczyna się te zaledwie kilkadziesiąt upalnych nad Wisłą dni. To wtedy uparcie wraca nie mniej gorąca dyskusja o... tym jak wiele ciała można odsłonić. I dlaczego facetom wolno paradować półnago po środku miasta, a na kobiety opalające się topless policja poluje nawet na zacisznej plaży...


Goło niewesoło
Przez wiele lat spierano się w Polsce głównie o podejście do opalania się na plaży, gdzie ścierały się fronty miłośników pełnej wolności z tzw. tekstylnymi. Od niedawna osią letniego sporu stały się jednak obyczaje uliczne. Zmienił się też jego główny bohater. O ile w dyskusjach o odsłanianiu lub zakrywaniu na plaży skupiano się głównie na kobietach, o tyle debata w sprawie ulicznego negliżu dotyczy przede wszystkim mężczyzn. Bo skoro na plaży męski topless nigdy nikomu nie wadził, a gorszyć nim mogły tylko panie, to spora część mężczyzn takie zasady postanowiła przenieść do miast.
Gdy temperatura oscyluje wokół 25-30 stopni, goły tors to strój obowiązujący nie tylko w nadmorskich kurortach w drodze z plaży do hotelu. Latem modę taką lansuje się już także w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu etc. Na męską nagość od pasa w górę w takich przypadkach panuje w zasadzie pełne przyzwolenie, od czasu do czasu mieszane tylko z niesmakiem. Gdyby na podobną wygodę w upalne dni zdecydowały się jednak Polki, mogłyby napytać sobie niezłych problemów. Ot, przytoczmy tę niedawną twitterową dyskusję pewnego blogera z gdańską Strażą Miejską...
No i wszystko jasne. Męski topless to wolność, damski potencjalne zgorszenie... Żeby była jednak jasność, warto dodać, że nie tylko Gdańsk ma takie podejście do tego kontrowersyjnego letniego tematu. Prawo w tym względzie teoretycznie jest takie samo w całym kraju, bo działania straży miejskiej i policji opierają się na przepisach kodeksu wykroczeń.

Damski topless ściga się się zwykle na podstawie art. 51 lub art. 140 kw. Według tego pierwszego, "kto wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny". Karane jest też podżeganie i pomocnictwo w tych czynach. Druga norma mówi natomiast, iż "kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany".
Kiedy nagie piersi są "zgorszeniem", a kiedy "nieobyczajnym wybrykiem" zwykle arbitralnie decyduje jednak strażnik miejski lub policjant, a ukarane kobiety nie dyskutują i przyjmują karę. O ukaranym za paradowanie z odsłoniętą klatką piersiową mężczyźnie trudno znaleźć jakąkolwiek wzmiankę. A to niezwykle ciekawe, bo w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by i panów za topless ścigać.

Kto tu kogo gorszy...
Jak słusznie zwróciła uwagę gdańska Straż Miejska, do ustalenia faktu zgorszenia potrzebny jest bowiem jakikolwiek zgorszony. Podstawę do złożenie odpowiedniego zawiadomienia mają więc również wszyscy ci, którzy utyskują na często niezbyt estetyczne, a dumnie odsłonięte męskie torsy. Policja lub straż miejska na pewno zareaguje, bo to świetna okazja do podniesienia statystyk skuteczności.


Przy tej okazji trzeba jednak wrócić też do "tradycyjnych" rozważań o topless, czyli sytuacji, gdy klatkę piersiową publicznie odsłania kobieta. W takich przypadkach funkcjonariusze reagują często i bez zgłoszenia zgorszonych. Nie do końca zgodnie z prawem, bo "zgorszenia z urzędu" ono nie zna. Często, by za opalanie się bez górnej części kostiumu skutecznie ukarać kobietę może nie być tymczasem najmniejszych podstaw.
Warto pamiętać o sprawie Doroty Krzysztofek, która w czerwcu 2008 roku opalała się topless na szczecińskiej Arkonce ze swoją przyjaciółką. Nikt zgorszony ich nagimi piersiami się nie znalazł, ale szybko pojawili się policjanci. Wypisali mandat, ale kobiety odmówiły jego przyjęcia. Po kilku miesiącach walki przed wymiarem sprawiedliwości Sąd Okręgowy w Szczecinie potwierdził, iż nie mogło być mowy o dokonaniu przez nie nieobyczajnego wybryku, o który zostały oskarżone. Bo po prostu nikogo pokrzywdzonego ich czynem nie było.

Kultura najwyższym prawem?
Być może powinniśmy więc wreszcie pochylić się nad próbą jednoznacznego nakreślenia zupełnie nowych zasad, które nie dyskryminowałyby nikogo, dawały poczucie wolności, ale i pozwalały na zapanowanie nad tym, by do zgorszenia cycem - czy to męskim, czy damskim - nie dochodziło. Jednak najwięcej racji może mieć w tym wszystkim gdański magistrat. "Kultura, to coś czego nie da się ustawowo wdrożyć" - napisało Miasto Gdańsk w komentarzu od powyższej twitterowej dyskusji...

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Skąd ten zachwyt nad Zandbergiem? 12 mocnych cytatów z wystąpienia lidera Lewicy
0 0"Oferta wpłynęła". Schetyna wyjawił, że jest drugi kandydat PO w prawyborach
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno