
Oficjele UEFA i piłkarze grający na Euro podczas turnieju mogą być zmuszeni do stanięcia w kolejkach do szpitali. Żaden z publicznych szpitali wskazanych przez rządową spółkę PL.2012 nie chce przystać na warunki europejskiej federacji - koszty spore, a nikt nie chce ich pokryć.
Pięć szpitali w Gdańsku, Poznaniu, Warszawie i we Wrocławiu ma zapewnić podczas Euro 2012 diagnostykę i leczenie sędziom i piłkarzom rozgrywającym mecze, gościom VIP, a także członkom "rodziny UEFA" - działaczom i towarzyszącym im osobom.
Jednak z zaproponowanej przez polskich organizatorów piątki tylko jeden szpital podpisał list intencyjny i chce zawrzeć umowę z UEFA - chodzi o Swissmed z Gdańska. Pozostałe szpitale, wszystkie państwowe, powołując się na wysokie koszty rezygnują ze współpracy z federacją.
A koszty bycia w ciągłej gotowości są niemałe. Ponieważ chodzi o opiekę nad dużą grupą potencjalnych pacjentów - między 700 a 1000 osób, należy być na ciągłym dyżurze. - Trzeba przeorganizować szpital, oddelegować do VIP-owskiej strefy personel i zapłacić mu za nadgodziny, wynająć ochronę - wylicza Przemysław Doroszewski, dyrektor szpitala MSW w Poznaniu.
Ta lecznica szacuje, że koszt takiej gotowości do przyjęcia piłkarskich VIP-ów to około 70 tys. złotych. Jeszcze więcej, bo aż 2 miliony ma to kosztować w warszawskim szpitalu wojskowym przy ul. Szaserów - donosi dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".

