
Rosyjski sąd skazał na karę ośmiu lat kolonii karnej rodzinę przedsiębiorców. Ci sprzedawali w swojej kawiarni „Ognisko” m.in. bułeczki z makiem. Zdaniem wymiaru sprawiedliwości wypieki zawierały opium a rodzina najzwyczajniej w świecie zajmowała się „handlem narkotykami”.
REKLAMA
Wyrok, który wydał sąd w Woroneżu to finał ciągnącej się do pięciu lat sprawy. Wcześniej kawiarnia świetnie prosperowała przez blisko 15 lat.
Skazani to czteroosobowa rodzina – jeden mężczyzna i trzy kobiety. Alexander Polukhin, emerytowany wojskowy, usłyszał wyrok ośmiu lat i czterech miesięcy kolonii karnej, jego córka, Eugenia ośmiu i pół roku, podobnie matka przedsiębiorcy i jej kuzynka.
Zdaniem oskarżycieli, cała czwórka w okresie od 2009 do 2010 roku sprzedawała w „Ognisku” i całym mieście mieszankę nasion maku, słomy makowej i opium.
Dowodem na taką tezę miała być kontrola, jaką w kawiarni w 2010 r. przeprowadziła Federalna Służba ds. Nadzoru nad Obrotem Narkotykami. Znaleziono wówczas cztery tony maku spożywczego. Służby uznały, że zapasy maku mieszano z narkotykami i sprzedawano.
– Przedsiębiorcy opracowali metodę konspiracyjną, dzięki której sprzedawali narkotyki: przewozili mieszkankę narkotyczną pod postacią maku spożywczego, niezbędnego do produkcji bułeczek – przekonywała prokuratura. Oskarżyciele jednak, zapytani o ślady narkotyków w wypiekach, stwierdzili, że ich nie znaleziono.
Jak zauważają komentujące sprawę media, taki wyrok sądu w Woroneżu oburza wielu obrońców praw człowieka. To dlatego, że oskarżyciele przedstawili jedynie dwóch świadków. Obaj twierdzili, że kupowali od rodziny narkotyki. Jeden z nich jednak przyznał później, że takie a nie inne zeznania złożył pod przymusem ze strony policji, drugi szantażował oskarżonych proponując, że zmieni zeznania za odpowiednią opłatą.
Niedawno do podobnej sytuacji doszło w Polsce. Kilka miesięcy temu pisaliśmy w naTemat o tym, że krakowska policja bada sprawę drożdżówek zawierających opiaty. Zanieczyszczone opiatami bułki były oferowane przez jedną z tamtejszych sieci cukierniczych. Opiaty pochodziły najprawdopodobniej z maku, którego użyto do produkcji wypieków.
Po serii badań jednak okazało się, że stężenie opiatów w organizmie po zjedzeniu bułki z makiem pochodzącej z konkretnej piekarni, nie zagraża zdrowiu. Eksperci natomiast wyjaśnili, że całkowite oczyszczenie maku ze śladowych ilości opiatów jest niemożliwe.
Źródło: meduza.io
