
Grecki rząd oświadczył, że jest gotowy podnieść część stawek podatkowych oraz zmniejszyć wydatki na obronność. W zamian za wprowadzenie reform oszczędnościowych gabinet Aleksisa Tsiprasa oczekuje kolejnej pożyczki – tym razem w wysokości 53,5 mld euro.
W czwartek wieczorem rząd Tspirasa poprosił głównych wierzycieli, czyli Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny oraz Komisję Europejską, o restrukturyzację obecnego zadłużenia oraz przyznanie kolejnej transzy pomocy finansowej (53,5 mld euro). Jeroen Dijsselbloem, przewodniczący Eurogrupy, potwierdził, że otrzymał prośbę Grecji.
Co Ateny oferują w zamian? Podniesienie części stawek VAT do wysokości 23 procent (zmiany objęłyby restauracje i firmy cateringowe, które obowiązuje obecnie 13-procentowy VAT), podniesienie wysokości stawki CIT z 26 do 28 procent oraz podniesienie granic wieku emerytalnego do poziomu 67 lat.
Na emeryturę Grecy mogliby wprawdzie przechodzić w wieku 62 lat – po przepracowaniu minimum 40 lat – ale wysokość świadczenia byłaby w takim przypadku pomniejszona o 15 procent.
Ponadto gabinet Tsiprasa oferuje cięcia wydatków na obronność (do końca 2016 roku budżet wojskowy ma zostać pomniejszony o 300 mln euro). Zlikwidowane mają przy tym zostać ulgi podatkowe, jakimi objęte są greckie wyspy. Grecja gotowa jest także dokonać prywatyzacji niektórych elementów państwowego majątku, m.in. części portów, oraz przeprowadzić reformę administracji publicznej.
W piątkowy wieczór propozycje rządu zostaną poddane pod głosowanie w greckim parlamencie. W niedzielę Grecy odrzucili w referendum – większością 61,3 procent głosów – projekt reform oszczędnościowych, jakich wymagają od nich wierzyciele. W zamian za dodatkową pomoc finansową rząd Tsiprasa może jednak pójść na pewne ustępstwa względem MFW, EBC i KE.
