Duchowni sprzeciwiają się ustawie o in vitro.
Duchowni sprzeciwiają się ustawie o in vitro. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Od dawna żadna ustawa nie wzbudzała tak gorących emocji, co ta regulująca prawo związane z in vitro. Jej losy jeszcze do dzisiaj były niepewne, a ustawa została przegłosowana w Senacie jedynie trzema głosami. Reakcja hierarchów kościelnych była błyskawiczna. Kilka godzin po głosowaniu biskupi grożą nawet wykluczeniem z Kościoła tym, którzy popierają kontrowersyjną ustawę.

REKLAMA
– Osoby wierzące w Chrystusa nie mogą – pod żadnym pozorem – popierać godzącej w życie ludzkie ustawy o „in vitro”, jeżeli chcą pozostać w pełnej wspólnocie wiary – pod tymi słowami podpisał się abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, abp Marek Jędraszewski, metropolita łódzki i biskup Artur Miziński, sekretarz Episkopatu.
Biskupi, podobnie jak blisko połowa senatorów, uważają, że ustawa jest wymierzona przeciwko godności człowieka. "Wyniki głosowania w Senacie w sprawie ustawy dotyczącej procedury „in vitro” – pod pozorem leczenia niepłodności – legalizują m.in. niszczenie ludzkich embrionów. Wyrażamy temu zdecydowany sprzeciw. Cel nigdy nie uświęca środków; tak jest i tym razem" – czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym po głosowaniu nad ustawą w Senacie.
Duchowni straszą jednocześnie konsekwencjami dla tych senatorów, którzy opowiedzieli się za przyjęciem ustawy o in vitro. – Zwracamy na to raz jeszcze uwagę, aby nikt nie zasłaniał się niewiedzą czy niezrozumieniem co do konsekwencji podejmowanych decyzji, które zaprzeczają godności i wartości życia ludzkiego.
Mimo tego, że ustawa jest postrzegana za kompromisową i nie wprowadza rewolucyjnych zmian w korzystaniu z metody in vitro, część hierarchów kościelnych od dawna torpeduje jej wprowadzenie. Niedawno kard. Stanisław Dziwisz stwierdził, że ustawa jest "niemoralna" i "niegodziwa". – Pragnienie posiadania dziecka, samo w sobie słuszne, nie może być realizowane metodami niegodziwymi. Przygotowywany projekt przez polskie prawodawstwo w tym zakresie jest jednym z najbardziej liberalnych, czy raczej najbardziej niemoralnych w Europie – mówił.