Mniej więcej taki widok zastali Niemcy spacerujący po polu namiotowym w miasteczku Mirow...
Mniej więcej taki widok zastali Niemcy spacerujący po polu namiotowym w miasteczku Mirow... Fot. TaiChesco/Shuttertstock.com

Pieniądze nie rosną na drzewach, jak więc wielkie było zaskoczenie spacerowiczów w niemieckim miasteczku Mirow, którzy w ubiegły weekend zauważyli, iż z jednego z otaczających ich drzew banknoty 50 euro spadają niczym dojrzałe owoce. Zamiast skorzystać garściami z tego niezwykłego zjawiska Niemcy szybko powiadomili jednak policję.

REKLAMA
A funkcjonariusze, którzy wdrapali się na koronę obradzającego w banknoty 50 euro drzewa łącznie znaleźli na nim aż około 200 tys. euro. Pliki banknotów były tam schowane w plastikowym pakunku zawieszonym na jednej z gałęzi. Pod wpływem wysokiej temperatury, która w minionych dniach panowała w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, pakunek ten rozszczelnił się i pieniądze zaczęły powoli spadać na ziemię.
Do kogo należały pieniądze? Wydawać mogłoby się, że drzewo mogło być nietypowym miejscem przekazania łapówki lub okupu. Zarzucić je na drzewo mógł też jakiś złodziej, który chciał ukryć łup przed pościgiem. Stoi ono jednak na terenie pola namiotowego i właśnie jego właściciel szybko zaczął twierdzić, iż pieniądze należą do niego.
Prawdziwość różnych wersji w chwili obecnej wciąż dokładnie sprawdza jednak meklemburska policja. Jeżeli właściciel odnajdzie się w ciągu pół roku od chwili znalezienia 200 tys. euro, znalazcy będzie musiał wypłacić 3 proc. znaleźnego, czyli ok. 6 tys. euro. Gdyby w ciągu najbliższych sześciu miesięcy prawowity właściciel torby z banknotami nie znalazł się, wówczas niemieckie prawo nakazuje zwrócenie znalazcom całej sumy.
Źródło: NDR.de