
Po długich i trudnych negocjacjach liderzy państw należących do strefy euro osiągnęli jednomyślne porozumienie ws. Grecji. Poinformował o tym przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, zaznaczając, że Euroland jest gotowy do rozpoczęcia rozmów ws. kolejnego programu pomocowego.
REKLAMA
Warunkiem przyznania Atenom pomocy z Europejskiego Mechanizmu Stabilności jest przeprowadzenie przez greckie władze „poważnych reform”. Reformy, których żądają przywódcy państw strefy euro, mają zostać uchwalone do środy. Zgodę na przyznanie programu pomocowego muszą wyrazić jeszcze parlamenty krajowe państw należących do Eurolandu. Grecja ma otrzymać około 50 mld euro.
– Najtrudniejszy krok został zrobiony – powiedział Tusk. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker dodał zaś, że Grecja nie opuści strefy euro. W ramach porozumienia powstać ma m.in. zarządzany przez samych Greków fundusz prywatyzacyjny. Pieniądze pochodzące z prywatyzacji będą pozwalać Atenom na spłatę przynajmniej części zadłużenia. Do funduszu trafić ma majątek o wartości dochodzącej do 50 mld euro.
Tusk żartuje po angielsku na konferencji
W ubiegłym tygodniu rząd Aleksisa Tsiprasa wyraził gotowość do podjęcia pewnych reform (m.in. podniesienia części stawek VAT oraz granic wieku emerytalnego, rezygnacji z niektórych przywilejów podatkowych oraz obniżenia wydatków wojskowych).
W zamian Ateny oczekują kolejnego programu pomocowego. Tym razem w ciągu trzech lat Grecja ma otrzymać około 53,5 mld euro. Premier Ewa Kopacz uważa, że potrzeby Grecji mogą przekroczyć tę kwotę.
– Płacą ci, którzy są w strefie euro. My dzisiaj nie płacimy ani jednego euro na kolejne pożyczki dla Grecji. Dzisiaj to strefa euro, która niestety stoi przed wielkim wyzwaniem i ma olbrzymi kłopot, bo oprócz pierwotnych oczekiwań, na poziomie 52 mld kolejnej pożyczki, już słyszę, że te oczekiwania są na poziomie powyżej 80 mld. I na tę pożyczkę kraje należące do strefy euro będą musiały się złożyć – powiedziała szefowa rządu.
Wielogodzinne negocjacje dały się we znaki także dziennikarzom. Niektórzy z nich byli tak zmęczeni, że kładli się spać nawet na podłodze.
