
Gruzja wezwała społeczność międzynarodową do podjęcia stosownych kroków ws. działań Rosji. Tbilisi twierdzi, że siły rosyjskie de facto przejęły niewielki fragment gazociągu Baku–Supsa, który znajduje się w pobliżu granicy z separatystyczną Osetią Południową.
REKLAMA
Gruzja twierdzi, że znajdujący się na jej terytorium gazociąg, z którego korzysta koncern BP, został częściowo zajęty przez Rosjan. Ci mieli ustawić w kilku przygranicznych wioskach – znajdujących się w dystrykcie Gori (region Wewnętrzna Kartlia) – nowe znaki graniczne, przejmując tym samym niewielką część gruzińskiego terytorium. Problemy mają także miejscowi rolnicy, którzy stracili dostęp do pól pszenicy.
Gruzińskie MSW oświadczyło, że Rosjanie przeprowadzili „umyślną prowokację”, która ma zdestabilizować sytuację w Gruzji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało zaś, że Rosja – będąca największym sojusznikiem separatystycznej Osetii – podjęła kroki wymierzone w pokój i bezpieczeństwo. – Te działania naruszają podstawowe zasady prawa międzynarodowego – zaznaczyło gruzińskie MSZ.
Zurab Abaszydze, przedstawiciel gruzińskiego premiera ds. stosunków z Rosją, spotka się 15 lipca z rosyjskim wiceministrem spraw zagranicznych Grigorijem Karasinem, by zapytać go o działania Kremla. Do spotkania dojdzie w Pradze. Abaszydze, który rozmawiał z mieszkańcami dystryktu Gori, zaznaczył, że sytuacja jest krytyczna.
Spotkania z Karasinem są jedyną utrzymywaną przez Gruzję i Rosję formą kontaktu. Od czasu wojny z 2008 roku Gruzja uważa, że Rosja okupuje część jej terytorium, w tym Osetię Południową.
źródło: Agenda.ge
