
Niektórych zapachów nie da się odtworzyć. Słodycz wygrywa z goryczą w potyczce na odczucia węchowe. Jak pachnie skóra osoby zestresowanej? Czy można przez całe życie być wiernym jednemu zapachowi? Odpowiedzi na te pytania usłyszałam od guru świata perfum, Annick Menardo z Firmenich i Alienor Massenet z IFF. Te dwie niezwykłe kobiety poznałam na prezentacji najnowszych zapachów Born Original Adidas, które skomponowały.
REKLAMA
Popularna marka sportowa kolejny raz mnie pozytywnie zaskoczyła. Po zapachu Adidas Originals by Jeremy Scott, o którym pisałam na wiosnę, zatrudniła dwie mistrzynie perfumiarstwa do stworzenia kolejnych. Tym razem koncern odszedł od perfum typu unisex. Annick Menardo zaprojektowała zapach dla niej Born Original ze słodką nutą karmelizowanego jabłka, skórką moreli, jaśminem, bobem tonka i kokosem. Alienor Massenet stworzyła natomiast zapach dla niego Born Original for him, bardziej wytrawny, z rabarbarem, liśćmi fiołka, lawendą, szałwią i drzewem cedrowym. Zapytałam więc obie twórczynie konkretnie, choć o bardzo abstrakcyjne tematy związane z ich pracą.
Annick Menardo
Maria Kowalczyk: Kiedy zdecydowałaś, że zostaniesz „nosem”?
Annick Menardo: Studiowałam chemię niedaleko Grasse, na południu Francji. I pomimo że nie mam w rodzinie tradycji perfumiarskich, ponieważ miałam wiedzę chemiczną i jak się okazało – świetny węch, zdałam egzaminy do Grasse (tu najsłynniejsza szkoła perfumiarska na świecie, przyp.red.). Wcześniej nie widziałam, że można te dwie rzeczy pożenić i tworzyć molekuły zapachowe. Zrozumiałam, że to jest wybitnie interesujące i zamiast siedzieć w laboratorium i robić leki, wolę tworzyć zapachy.
Ten zawód trochę przypomina grę na pianinie. Gdy już znasz nuty i wiesz jak ich użyć, to zagrasz wszystko. Musisz tylko dużo ćwiczyć. Im więcej znasz formulacji, tym lepsza jesteś.
Czy potrafisz powiedzieć, przechodząc obok obcego człowieka i czując perfumy, których użył, jakie konkretnie znajdują się w nich nuty?
Nie podam dokładnej receptury na perfumy, których nie znam, ale powiem jakie nuty są w zapachu.
A które nuty lubisz najbardziej?
Chyba szybciej i łatwiej będzie, jak wymienię te, których nie znoszę!
Bardzo proszę!
Ogórek i nuty zielone, liściaste, świeże. Większość z nich to hity rodem z amerykańskiego rynku perfum – tam akurat takie kompozycje odnoszą największy sukces. Walczę ze sobą bardzo, kiedy mam ich użyć…Dlatego sięgam po nie niezwykle rzadko. A najbardziej kocham nuty drzewne i przyprawy.
Czy używasz perfum swojego autorstwa?
Raczej nie. Nie potrafię podziwiać kompozycji, które sama stworzyłam. Zawsze jeśli się zachwycam, to czyjąś interpretacją. I wtedy, kiedy coś mnie zaintryguje, zachwyci i zaskoczy, myślę sobie: cholera, że też ja na takie połączenie nie wpadłam! Używam perfum codziennie. Najchętniej Nahema Guerlain, albo komponentów zapachowych prosto z laboratorium, a także Cristalle Chanel.
Jak dużo różnych nut jesteś w stanie wyczuć podczas dnia pracy? Przeciętna osoba o przeciętnym węchu po kilku aromatach nie czuje już nic…
To zależy od projektów, nad którymi aktualnie siedzę i muszę dopracować, ale generalnie bardzo dużo. A kiedy odczuwam zmęczenie, wącham własną skórę w zgięciu łokcia i to bardzo pomaga. Oczyszcza nos. Kiedyś paliłam papierosy, ale rzuciłam palenie i początki tworzenia zapachów po rzuceniu były naprawdę trudne. Bo papieros daje „oddech”, oczyszcza nos, kiedy jest nasiąknięty różnymi zapachami. Można powiedzieć w przenośni, że zeruje licznik. I tego mi właśnie na początku życia bez papierosów brakowało w pracy.
Działa jak kawa?
Niezupełnie. Kawa zostawia smak i ma silny aromat, który może ci przeszkadzać podczas komponowania i zakłócać odbiór pozostałych nut. Natomiast mi jako palaczce przeszkadzał fakt, że nie czułam perfum na własnej skórze.
Czy z perfumami jest tak jak ze smakami, że wraz z wiekiem zmieniają nam się upodobania zapachowe?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam… Rzeczywiście, jak pomyślę, czego używałam dawniej, jak bardzo kochałam męskie zapachy, to dochodzę do wniosku, że teraz ich nie znoszę. Wydają mi się staroświeckie i nudne. Ale nawet zapachy, które podobały mi się na moim facecie dziś już zupełnie mnie nie kręcą. Niektóre z nich wywołują nawet ból głowy, a dawniej je uwielbiałam i używałam w dużych ilościach, jak chociażby zapach orientalne. Teraz zależy mi na tym, żeby perfumy były na tyle stonowane i oszczędne, żeby mi nie przeszkadzały w pracy. I najczęściej sięgam po komponenty zapachowe, jak bób tonka, absolut jaśminu, absolut róży.
Dzięki temu nic nie pachnie tak samo jak ty!
Dokładnie! Komponenty są bardzo drogie, niewiele osób może sobie pozwolić na ich używanie. A ja mam to szczęście i ten komfort, że mam do nich dostęp, bo pracuję w laboratorium. To dobra strona bycia nosem.
Zawodowo piszę teksty i z niektórych jestem dumna, inne po upływie czasu zmieniłabym co do przecinka. Nie podobają mi się. Czy ty jako nos masz podobne wrażenie o kompozycjach zapachowych, które lata temu stworzyłaś?
Tworzę zapachy od 95 roku, więc oczywiście, że mam listę tych, których nienawidzę! A także takie, z których byłam dumna, kochałam i już nie kocham. Takie jest życie. Dziś różne perfumy stworzyłabym zupełnie inaczej. Ale nie ma co oglądać się w przeszłość.
Moim ulubionym aromatem jest zapach skóry i włosów mojego synka. Pachnie karmelem i słońcem. I to jeden z tych zapachów nie do „podrobienia” i wydaje mi się, że również nie do odtworzenia. Czy z twoim doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami możesz stworzyć każdy zapach, nawet najbardziej złożony?
Jest coś, co jest bardzo trudne, niemal niemożliwe do skomponowania w perfumiarstwie. To gorycz. Możesz ją wyczuć w potrawach, napojach, ale nie da się odtworzyć jej w zapachu. Tę emocję jaką daje gorycz – odczuwamy na języku, ale nie da się jej odczuć w nosie. Ani imbir, ani piołun, ani żadne inne składniki nie pachną gorzko. One gorzko smakują. A to nie to samo. Czystej goryczy nie zamkniesz do flakonu z perfumami…A szkoda!
Czy pracując nad zapachem koncentrujesz się na jednej konkretnej kompozycji? Czy możesz tworzyć dwa lub trzy w tym samym czasie?
Zdecydowanie lepsze jest robienie dwóch czy trzech zapachów naraz. „Zmieniasz” nos, odrywasz się i nabierasz dystansu do kompozycji. To ci daje oddech i łatwiej jest później ocenić czy dokonałaś słusznego wyboru dodając taka czy inną nutę. Teraz, kiedy pracowałam nad Born Original dla niej Adidas, w tym samym czasie tworzyłam zapach dla Jean Paul Gaultier.
To działa trochę na podobnej zasadzie, jak kiedy przestajesz używać ulubionych perfum i po jakimś czasie do nich wracasz. Znów zaczynasz je lepiej, intensywniej czuć, zanim twój nos zdąży się do nich przyzwyczaić. Zaskakujesz siebie i swój nos.
Czy na każdej skórze ten sam zapach ma inny charakter? Od czego to zależy?
Jeśli skóra jest czysta, umyta, a człowiek zdrowy, to na każdej kobiecie te same perfumy będą pachnieć podobnie. Chyba, że pali papierosy, ma dietę bogatą w aromatyczne przyprawy, używa do gotowania dużo czosnku czy cebuli – wówczas te wszystkie czynniki przechodzą przez skórę i mogą zakłócać odbiór perfum. Natomiast nie wierzę w rozpowszechniane mity, że na zapach skóry ma wpływ chociażby jej kolor. Mam czarnoskórą asystentkę i nasza skóra pachnie niemal identycznie, chyba że ona zje swoje tradycyjne, mocno przyprawione potrawy.
Alienor Massenet
Maria Kowalczyk: Czy możesz wymienić swoje ulubione nuty zapachowe?
Alienor Massenet: Na pierwszym miejscu jest mirra, która jest jedną z najstarszych nut zapachowych. Uwielbiam ją, bo jest bardzo złożona i ma aspekt mistyczny, magiczny. I kiedy jej użyjesz w zapachu z piżmem i wanilią, takie tło jest niezwykle uzależniające. Dlatego bardzo często pracuję z mirrą i labdanum (żywica, przyp. red.), uwielbiam wanilię. W niektórych zapachach używam ich w dużych ilościach, w innych są wyczuwalne, ale bez przesady, a w jeszcze innych dorzucam jedynie szczyptę. Ale to mój znak charakterystyczny.
Wanilia jest nutą, którą wyjątkowo lubię, bo jest uwodzicielska, czujesz się w niej dobrze, wygodnie, to składnik, który uwielbiam nosić na własnej skórze.
A co sądzisz o wanilii użytej w zapachach męskich? Pasuje?
W tej kompozycji – Born Original for him Adidas użyłam w nucie bazy nieco wanilii. Muszę więc przyznać, że tak, podoba mi się. O ile nie jest użyta w zbyt dużych ilościach.
Czy są zapachy, do których wracasz?
Kocham Musk Coty, kiedyś nosiłam Shalimar Guerlain, ale już do niego nie wracam. Teraz najczęściej noszę zapach, który stworzyłam sama dla siebie, z nutą wanilii. Kiedy byłam młodsza nosiłam Angel Thierry Mugler, czasem także Lou Lou Cacharel.
A zapach, którego nie cierpisz?
Uryna, kiedy zjeżdżam na parking lub do garażu podziemnego. To bardzo intensywny zapach i go nie znoszę. Ale staram się koncentrować na tych pięknych, które mnie otaczają.
Pamiętasz wszystkie przepisy na formulacje, które do tej pory stworzyłaś?
Nie, nie pamiętam. Ale są perfumiarze, którzy pamiętają. Ja mogę powiedzieć, czego użyłam więcej, a czego mniej w konkretnych perfumach, ale dokładnych ilości poszczególnych składników nie odtworzę. Zawsze zależy mi na tym, żeby skomponować coś nowego. I gdybym za bardzo siedziała w przeszłości i tym, co zrobiłam dawniej, nie mogłabym ruszyć do przodu. Wolę mieć czystą głowę, czyste myśli, żeby móc żyć teraźniejszością, a nie zostawać przy tym co kiedyś.
A czasami miło jest poczuć zapach, nad którym pracowałam rok czy dwa lata temu i mam wówczas na niego zupełnie inne spojrzenie.
To znaczy, że chciałabyś w nim coś zmienić?
To trochę jak z pisarzem. Jak wraca do pisania książki po pół roku to ma ochotę zmienić wszystko...
Czy jesteś zdania, że upodobania zapachowe zmieniają nam się z wiekiem?
Węch jest bardzo głębokim i mocnym doznaniem. To zmysł, który trafia prosto do twojego mózgu – co wynika z budowy czaszki i połączeń nerwowych. Dlatego związek pomiędzy węchem a wspomnieniami (ośrodkiem pamięci) jest niezwykle silny. Wydaje mi się, że gust zapachowy i upodobania mogą się zmieniać. Na przykład, kiedy zaczynałam pracę jako nos, ponad dwadzieścia lat temu nie znosiłam aldehydów (najsłynniejsza kompozycja aldehydowa i pierwsza taka na świecie to kultowy Chanel nr 5, przyp. Red.) a teraz się to zupełnie zmieniło. I je uwielbiam!
Zresztą odczucia węchowe zmieniają się nawet w trakcie cyklu miesięcznego u kobiet. Mają na nie wpływ także doświadczenia, ludzie, których spotkaliśmy, wszelkie zapachy, które poznaliśmy...
Pamiętasz zapachy z przeszłości, z dzieciństwa? Masz wyraźne wspomnienia z nimi związane?
Tak, kiedy byłam małą dziewczynką, miałam 6 lat – uwielbiałam aromat słońca na mojej skórze. Może to szaleństwo, ale potrafiłam w wakacje siedzieć i godzinami wąchać własną dłoń – dałabym się za ten zapach pokroić! Kolejne wspomnienie to perfumy Nahema Guerlian – jak bukiet kwiatów, pamiętam też róże w naszym ogrodzie. Wiosną ten zapach kwitnących róż jest przepiękny. A także zapach morza, jodu. To wszystko nuty, które chciałabym uchwycić i umieścić w kompozycji zapachowej.
Czy jest to wykonalne?
Jod jest bardzo skomplikowany do odtworzenia. Zresztą podobnie jak zapach skóry na słońcu. Jest tak wyjątkowy, że nie da rady tego zrobić!
Twoim zdaniem skóra każdego z nas pachnie inaczej?
Tak, zapach skóry jest unikatowy. Wyjątkowy. To zależy od diety, protein w ciele danej osoby, klimatu, w którym mieszka, od jej humoru. Czy jest zestresowana czy zrelaksowana…
Można wyczuć na skórze zapach stresu? W jaki sposób?
Tak. Ma bardziej kwaśny odczyn. Zmieniają się perfumy i pachną zupełnie inaczej niż oryginał we flakoniku...
Tworząc perfumy myślisz o osobie, która będzie ich używać czy o emocjach, które chcesz tym zapachem przekazać?
Pracując nad Born Original od początku myślałam o ludziach, o tancerzach ulicznych. Czarnoskórych, młodych, seksownych, wysportowanych, z ulic Nowego Jorku. I od początku wiedziałam, że zapach ma być lekki, nieść radość i pokazywać ich zadowolenie z tego co robią, kim są. Bo miałam dokładną określoną wizję tego faceta, który będzie tych perfum używać – dobrze, że mój mąż tego nie słyszy!
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
