Wysokie poparcie przy jednoczesnym równie wysokim strachu przed rządami PiS to z pewnością zastanawiające zjawisko dla szefostwa tej partii.
Wysokie poparcie przy jednoczesnym równie wysokim strachu przed rządami PiS to z pewnością zastanawiające zjawisko dla szefostwa tej partii. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

PiS jest niekwestionowanym faworytem wszelkich sondaży, upatrywanym jako pewny zwycięzca jesiennych wyborów parlamentarnych. Atmosferę wyczekiwania na ten moment od dawna czuje się nie tylko na Nowogrodzkiej, ale właściwie już na każdym kroku. Na objawy narodowej schizofrenii zdają się więc wskazywać najnowsze badania, które jednocześnie dają PiS nadzieje na samodzielne rządy, a zarazem dowiadujemy się z nich, że prawie połowa Polaków... tych rządów się boi.

REKLAMA
Strach przed spełnieniem marzeń...?
43-proc. poparcie dla PiS zanotowano w ostatnim sondażu GfK, 36 proc. ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego daje CBOS, a TNS wskazuje, że dziś poparłoby je co najmniej 34 proc. Polaków... Do takich danych na temat preferencji wyborczych nad Wisłą w ostatnich miesiącach przywykliśmy. PiS-owski marsz po zwycięstwo potwierdzają zresztą nie tylko sondaże, wzrastające poparcie dla tej partii łatwo zauważyć w zwykłych rozmowach Polaków.
Dość zaskakujące okazują się w świetle tych ostatnich nastrojów najnowsze badania politologa dr. Norberta Maliszewskiego. Z opublikowanego pod koniec ubiegłego tygodnia badania Ariadna dowiadujemy się bowiem, że aż 44 proc. Polaków najbardziej obawia się, iż po jesiennych wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość będzie sprawowało samodzielne rządy.
logo
Dość zaskakujący jest strach Polaków przed rządami PiS, który zanotowano w najnowszym badaniu Ariadna. Fot. TajnikiPolityki.pl
Takiego strachu w Polakach nie wywołuje oddanie pełni władzy żadnej innej partii lub koalicji. Tylko 21 proc. wyborców odpowiedziało, że obawiałoby się samodzielnych rządów Platformy Obywatelskiej, zaledwie 6 proc. z nas przejawia strach przed rządem podporządkowanym tylko Pawłowi Kukizowi. Od 2 do 16 proc. Polaków boi się różnego rodzaju najbardziej prawdopodobnych koalicji, które można byłoby stworzyć w nowym parlamencie.
Straszenie PiS jednak nie zadziała
Dlaczego tak obawiamy się akurat tej samej partii, dla której narasta niezwykle wysokie poparcie? – To kolejny dowód na to, jak bardzo jesteśmy podzieleni – komentuje dr Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych UW. Politolog zwraca jednak uwagę, że podobne podziały występują we wielu starych demokracjach. U nas zaskakują, bo wciąż się tej demokracji uczymy.
Rafał Chwedoruk
politolog

My mamy do czynienia z tą bipolaryzacją życia publicznego, której dodatkowo towarzyszą wielkie emocje. W tym procesie pojawił się bowiem na przykład Smoleńsk i ta specyficzna wojna domowa w obozie prawicy postsolidarnościowej. A wojny domowe mają to do siebie, że są szczególnie krwawe. Wówczas na siłę szuka się jak najwięcej różnic między zwaśnionymi stronami, które do niedawna były jeszcze ze sobą zaprzyjaźnione.

Rafał Chwedoruk ocenia, że istnieje jednak i taka grupa Polaków, którzy deklarują, iż zagłosują jesienią na PiS, ale jednocześnie odpowiadają twierdząco na pytanie o to, czy samodzielnych rządów tego ugrupowania się boją. O wiele ciekawsze jest jednak to, iż te 44 proc. z badania Ariadna zdają się być rodzajem światełka nadziei dla Platformy. – Warto pamiętać, że przecież w najlepszych latach ta partia notowała właśnie poparcie na bardzo zbliżonym poziomie – wspomina dr Chwedoruk. Dane te pokazują, iż w mobilizacji elektoratu przeciw PiS może tkwić metoda na sukces.
Nie bój się PiS, a destabilizacji
Zdaniem naukowca, nie ma jednak mowy o tym, by kolejny raz zadziałało typowe straszenie PiS sprzed lat. – Wybory prezydenckie pokazały, iż nie da się przerobić kampanii parlamentarnej w powtórkę z 2007 roku. Absurdalne byłoby bowiem robienie tego typu "referendum" nad partią, która od ośmiu lat nie ma najmniejszego wpływu na władzę – stwierdza nasz rozmówca.
Jeśli tym razem Platforma wreszcie przegra, prawdopodobnie cała władza w ręce PiS i tak nie wpadnie. Zdaniem dr. Chwedoruka, najbardziej realistyczną obawę jaką powinniśmy dziś czuć to ta, o możliwości koalicyjne w przyszłym Sejmie.
– Koalicja PiS z Kukizem, o której tyle się mówi zdaje się, że najmniej pożądana jest przez samych Kaczyńskiego i Kukiza. Bo Kukiz niby tą opcję dopuszcza, ale jednocześnie ciepło wypowiada się o Grzegorzu Schetynie. PiS tymczasem wyjątkowo nie na rękę jest radykalizm Kukiza. Oni już zapłacili raz wysoką cenę za radykalizm Leppera i Giertycha. Drugi raz Kaczyński nie może sobie chyba pozwolić na ponoszenia odpowiedzialności za ugrupowanie skrajne – ocenia.
– Powinniśmy chyba więc najbardziej obawiać się o to, czy stworzenie jakiegokolwiek nowego rządu będzie w ogóle możliwe po jesiennych wyborach. Może bowiem stać się tak, że będziemy przeżywali dziś zapomniane męki z lat 90-tych, gdzie marzeniem obywateli było, by udało się wreszcie stworzyć jakąś stabilną większość w parlamencie – ostrzega naukowiec.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl