
Po setkach godzin negocjacji udało się osiągnąć porozumienie ws. Grecji. Ale to nie znaczy, że teraz w Unii będzie już spokojnie, bo na horyzoncie są kolejne problemy. Pierwszy z nich to... Grecja. Poza tym w opłakanym stanie są finanse Chorwacji, problemów nie rozwiązały nadal Hiszpania i Portugalia, a coraz gorzej wygląda sytuacja w Belgii.
REKLAMA
Bruksela to zwykle odległe miejsce gdzie mieszka Donald Tusk, a czasem jeździ tam Ewa Kopacz. Poza tym są też tam nasi europosłowie, którzy robią dziwne rzeczy i zarabiają za to grubą kasę. Ale w ostatnich tygodniach nawet ci, którzy nie interesują się europejską polityką uważnie przyglądali się negocjacjom z Grecją i zeszłotygodniowemu referendum. W końcu udało się osiągnąć porozumienie. Ale to nie koniec problemów do rozwiązania.
1. Grecja
Porozumienie, które osiągnięto po kilkunastu godzinach negocjacji to tylko kupienie czasu. Grecja dostanie ponad 80 mld euro, a w zamian musi wdrożyć reformy. I tu zaczyna się problem, bo Grecy wielokrotnie pokazali, że to co na papierze i to co w realu to dwie różne rzeczywistości. Już kiedy Hellada wchodziła do strefy euro sfałszowała statystyki.
Później wielokrotnie nie dotrzymywała warunków wynegocjowanych z wierzycielami. Im bardziej twarde są warunki, jakie musi spełnić rząd w Atenach, tym większa będzie pokusa oszukiwania. Albo rozpisania kolejnego referendum, powiedzenia "sorry, vox populi, vox Dei" i żądanie renegocjacji warunków. Kiedy masz złe karty po prostu wywracasz stolik.
2. Chorwacja
Najmłodszy członek Unii Europejskiej to jednocześnie jedna z najbardziej zagrożonych gospodarek wspólnoty. Nie jest w centrum uwagi, bo nie należy do strefy euro. I pewnie jeszcze długo do niej nie wejdzie: dług publiczny przekroczył niedawno 114 proc. PKB, a deficyt finansów publicznych w 2015 roku wyniesie 5,5 proc. PKB (najwięcej w UE). Dlatego plan wejścia do strefy euro w 2020 roku, który kreśli chorwacka prezydent Kolinda Grabar-Kitarovic, wydaje się nierealny.
Najpierw Zagrzeb musi sobie poradzić z kłopotami, które najlepiej obrazują rekomendacje, jakie rząd dostał od Komisji Europejskiej. Na ich wypełnienie ma jeszcze pięć lat. To między innymi zmniejszenie liczby rządowych agencji, zmniejszenie opłat paraskarbowych. Do tego rząd ma ułatwić życie przedsiębiorcom. Ale jeśli się nie uda Chorwacja może stać się bałkańską Grecją. Jako, że nie jest w strefie euro nie może liczyć na tak wyjątkowe traktowanie, jak rząd w Atenach.
3. Belgia
Wśród krajów, które mają problemy ze zbyt wysokim długiem publicznym wymienia się stały zestaw: Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Cypr i Irlandia. Ale zadłużenie powyżej 100 proc. PKB ma także Belgia. Kraj walczy z zastojem gospodarczym, spada produkcja przemysłowa. Poza tym belgijskie banki są mocno zaangażowane w grecki system finansowy i każde problemy Hellady powodują niepokój nie tylko w u brukselskich eurokratów, ale i brukselskich bankierów.
Data from World Bank
Choć dzisiaj rząd w Belgii jest stabilny, wszyscy boją się powtórki z ponad półtorarocznego okresu bez rządu. Negocjacje nad wyłonieniem nowego gabinetu zajęły 541 dni. Jeśli sytuacja się powtórzy znacznie wzrosną ceny belgijskich obligacji, bo spadnie zaufanie inwestorów do kraju. Nie pomagają też rosnące napięcia między Walonami i Flamandami oraz powtarzające się groźby rozłamu na dwa państwa.
4. Euro
Poszczególne kraje UE walczą ze swoim problemami, ale 18 z 28 ma jeden wspólny problem. Nazywa się on euro. Wspólna waluta powoduje, że rządy poszczególnych państw mają mniej narzędzi do reagowania na kryzysy. Poza tym to właśnie wprowadzenie wspólnej waluty doprowadziło do ostrego wzrostu zadłużenia krajów Południa.
Przed 1998 rokiem obligacje różnych krajów miały ceny zależne od ich kondycji gospodarczej. Po wejściu euro długi Grecji były oprocentowane niemal tak nisko, jak długi Niemiec. Wróciły do realnego poziomu dopiero po wybuchu kryzysu bankowego. To tylko jeden z przykładów na to, że euro nieco wykrzywia obraz gospodarki krajów członkowskich.
Europa stoi przed całą masą problemów gospodarczych. Niektóre dotyczą poszczególnych krajów, inne wymagają rozwiązań na poziomie wspólnoty. Ale pewne jest, że europejskich liderów czeka jeszcze wiele nieprzespanych nocy.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
