
Po pięciu latach od "rozwiązaniu" problemu dopalaczy przez rząd Donalda Tuska wraca on ze zdwojoną siłą. – Gdzie jest pani premier? Może zamiast jeździć po obozach harcerskich powinna wytłumaczyć się z tego, co zrobiła jako lekarz, jako minister i jako premier – mówi w "Bez autoryzacji" Marzena Machałek z PiS.
REKLAMA
PiS ma pomysł na walkę z narkotykami, na które popularnie mówi się dopalacze? To jak walka z Hydrą.
Zacznę od oceny tego, co jest. Właśnie komplet materiałów, który przygotował dla mnie znany specjalista od walki z uzależnieniami. Poza tym zajmowałam się walką z uzależnieniami i grupami wsparcia jako wiceburmistrz i nauczyciel. I wiem, że świat idzie do przodu i możemy nie nadążać jako dorośli za zmieniającą się rzeczywistością, a z drugiej strony mamy zupełną bezradność rządu.
Ona wyraża się nie tylko w kabaretowej konferencji ministra Zembali, ale w ogóle w działaniach władz. Bo nie wystarczy tylko nowelizować ustawę, w której się dodaje kolejne specyfiki. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii powinna być skonstruowana tak, że w ogóle eliminuje tzw. dopalacze.
Dzisiaj dopalacze, czyli te narkotyki o zmienionym składzie, można kupić wszędzie. Co gorsza, w internecie można znaleźć receptury, dzięki którym można sobie stworzyć mieszankę.
W 2010 roku walkę z dopalaczami prowadził rząd Donalda Tuska. Wydawało się, że problem rozwiązano.
To było tylko prężenie muskułów, ta ustawa jest nieskuteczna. To tylko pic i PR. Potrzebna jest taka, która nie będzie wymieniała konkretnych substancji zakazanych, tylko będzie skutecznie eliminowała substancje psychoaktywne zwane dopalaczami z rynku. Poza tym ten specyfik, którego nazwy nie chcę wymieniać, był znany od dwóch lat i nie został wpisany na tę listę substancji zakazanych. Zrobiono to dopiero wczoraj.
Chodzi więc też o skuteczność ścigania. To nie tylko sklepy, ale cały międzynarodowy przemysł, który żeruje na naiwności młodych ludzi. Nie ma ustawy, która skutecznie zakazywałaby handlu, z drugiej strony kodeksu karnego i organów ścigania, które by egzekwowały prawo, a po trzecie brakuje profilaktyki.
Kto miałby się nią zająć?
Jako samorządowiec muszę powiedzieć, że samorządy zwracały się do rządu o pomoc w walce z dopalaczami. Tymczasem została zrzucona na nie cała profilaktyka przeciw uzależnieniom, ale nie poszły za tym żadne środki.
Jeżeli więc słyszę od ministra Zembali, że muszą się tym zająć samorządy, to mówię "dobrze, bo mają od tego wyspecjalizowane komórki, które są blisko ludzi i mogą to 'wyłapywać', ale niech rząd da pieniądze". Tymczasem dotychczas mieliśmy tylko prężenie muskułów, jak w 2010 roku. Gdzie jest pani premier? Może zamiast jeździć po obozach harcerskich powinna wytłumaczyć się z tego, co zrobiła jako lekarz, jako minister i jako premier.
Poza tym jeśli młodzież nie będzie miała perspektyw, to będzie to sobie rekompensować. Sięganie po używki jest często związane z brakiem perspektyw, a także tego, że nie dzieje się dobrze w rodzinie.
Dzisiaj w szkole nie ma wychowania, a z drugiej strony uderza się w rodzinę. Mogę się zgodzić z diagnozą min. Zembali, że nie ma dzisiaj autorytetów. Rodzice są zaganiani, dzieci są zostawiane same sobie i w coraz młodszym wieku sięgają po używki. Pani minister Kluzik-Rostkowska zamiast zająć się wychowaniem seksualnym w szkołach, zajęłaby się skuteczną profilaktyką uzależnień.
Czy PiS, który według sondaży ma rządzić od jesieni, już teraz złoży swój projekt ustawy rozwiązującej ten problem? A może zrobi to prezydent-elekt?
To nie jest tak, że tylko krytykujemy. Trzeba opisać rzeczywistość, ale przygotowujemy też swoje rozwiązania. Na pewno nie będziemy robić pozorowanych ruchów, ale też nie będziemy udawać, że za jednym ruchem uda się wyeliminować wszystkie używki. Współpracujemy ze specjalistami. Zarówno w zakresie prawa, jak i profilaktyki. Bo jeśli nie wesprzemy rodzin, wychowania, to nie pomoże nawet najlepsze prawo.
W tym tygodniu konferencję miał prezes Kaczyński, a nie kandydatka na premiera. Pani wiceprezes Szydło jest na urlopie?
Nie. Pani prezes ciężko pracuje. Nie śledziłam mediów, bo pracowałam w biurze poselskim, ale pani Szydło codziennie spotyka się z Polakami, jeździ, pracuje. A to, że prezes Kaczyński ma konferencję prasową, to rzecz całkowicie normalna. W końcu jest prezesem partii.
Kiedy go nie ma, to wszyscy mówią, że się schował. Kiedy prezes jest, to są pytania gdzie schowała się pani prezes Szydło i czy jest na urlopie. Nie jest, pracuje, słucha o problemach Polaków, a także przedstawia propozycje ich rozwiązania.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
