Stowarzyszenie "Nasz Bocian" domaga się usunięcia opowiadania z "Naszego elementarza"
Stowarzyszenie "Nasz Bocian" domaga się usunięcia opowiadania z "Naszego elementarza" Fot. fragment "Naszego elementarza"

Teksty umieszczone w podręcznikach dla pierwszoklasistów przeważnie nie wywołują tylu emocji, co „Portret mamy” z „Naszego elementarza”. W tym przypadku kontrowersje są tak duże, że do Ministerstwa Edukacji wpłynęła prośba o usunięcie czytanki z podręcznika.

REKLAMA

Prośbę sformułowało Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”. Dlaczego krótka czytanka wywołuje takie oburzenie? Ponieważ pisząc o rodzicach adopcyjnych oraz zastępczych, jej autorka – Anna Onichimowska – posługiwała się sformułowaniami „niby-mama” i „niby-tata”, a adoptowaną dziewczynkę określiła jako „trochę dziką”.

Opowiadanie kończy się wprawdzie happy endem – dzieci przysposobione oraz biologiczne dochodzą do wniosku, że mają wspólną mamę – ale to nie przekonuje ani Stowarzyszenia, ani rodziców adopcyjnych i zastępczych.

Przekazujemy Pani wyrazy niepokoju rodzin adopcyjnych, które wkładają wiele codziennej pracy i miłości w relacje z dziećmi właśnie dlatego, ponieważ są prawdziwymi rodzicami, chociaż nie są to rodzice biologiczni. Ci rodzice nie chcą, aby ich dzieci uczyły się takich krzywdzących rozróżnień, a tym bardziej nie chcą, aby uczyło się ich otoczenie szkolne. Czytaj więcej

"Nasz Bocian"

Sami rodzice, których stanowisko przytacza Stowarzyszenie „Nasz Bocian”, zauważyli, że treść czytanki może zagrozić bezpieczeństwu adoptowanych dzieci. – Nikt nie zagwarantuje mi, że nie padnie pytanie: „Kto z Was ma prawdziwych rodziców?”. Jak potoczy się rozmowa z klasą? – napisał jeden z rodziców.

MEN: Tekst nie ma koloryzować rzeczywistości „Portret mamy” to opowiadanie pochodzące z książki Anny Onichimowskiej. Opublikowano je w czwartej części elementarza dla uczniów pierwszych klas szkół podstawowych. Ministerstwo Edukacji przypomina, że jego adresatami są małe dzieci.

– Tekst nie ma koloryzować rzeczywistości, ale przygotować sześcio-, siedmiolatki do tego, że mogą mieć kolegów i koleżanki z różnych rodzin, ma uczyć tolerancji i traktowania innych ludzi z dużą dozą wyrozumiałości – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Joanna Dębek, rzecznik prasowa MEN.