Sąd Rejonowy Katowice–Zachód uznał, że nie ma podstaw do tego, by wobec "króla dopalaczy" stosować areszt tymczasowy. Mundurowi są oburzeni.
Sąd Rejonowy Katowice–Zachód uznał, że nie ma podstaw do tego, by wobec "króla dopalaczy" stosować areszt tymczasowy. Mundurowi są oburzeni. Fot. KWP w Katowicach / Policja.pl

Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi. Oficjalnie – z wyjątkiem rzeczników prasowych – nikt tego nawet nie chce komentować. Oficjalnie mówi się, że „do biur prasowych nie docierają żadne sygnały świadczące o niezadowoleniu policjantów” z podjętej przez Sąd Rejonowy Katowice–Zachód decyzji. Nieoficjalnie, od kilku funkcjonariuszy słyszę „My zap*********, a oni kładą lachę. To już nie pierwszy raz i naprawdę mamy tego dość”.

REKLAMA
Burzę, o której mowa, wywołała przedstawiona w środę rano decyzja sądu o wypuszczeniu z aresztu za kaucją 20-letniego „króla dopalaczy”. Mężczyzna wyszedł zza krat po wpłaceniu 10 tysięcy kaucji.
Z ustaleń policji wynika, że odgrywał on ważną rolę w organizowaniu handlu "Mocarzem" – dopalaczem, którym w ostatnich dniach tylko na Śląsku zatruło się ponad 300 osób.
– Główny organizator handlu dopalaczami został namierzony wczoraj wieczorem. Policjanci  zatrzymali go w taksówce w centrum Katowic. 20-latek miał przy sobie kilka porcji przygotowanego do sprzedaży „Mocarza”informowała we wtorek policja.
Również w mieszkaniu mężczyzny mundurowi znaleźli 144 g „Mocarza”.
”Mamy tego dość”
– To nie jest pierwszy raz, kiedy sąd czy prokuratura partaczą nam robotę. Partaczą, komplikują, narażają Polaków na dramat. Pamiętasz sprawę mafii pruszkowskiej? Dziś dał ciała sąd, wtedy prokuratura – mówi mi anonimowo jeden ze stołecznych policjantów. I zaraz dodaje: – Myśmy im na tacy podali najważniejszych mafiosów, a oni w ciągu sześciu lat procesu nie potrafili zebrać dowodów.

Proces mafii pruszkowskiej

Proces, w którym oskarżonymi było blisko 40 mafiosów, trwał sześć lat. Wyrok ogłoszono we wrześniu 2012 r. Sąd zdecydował o uniewinnieniu czternastu osób, kolejnych jedenaście dostało tak niskie wyroki, że – z racji tego, iż w trakcie procesu – siedzieli w areszcie, ich kary de facto były już odbyte. Z tego samego powodu części gangsterów zostało zaledwie kilka miesięcy "odsiadki".

W sprawie oddalono przeszło połowę prokuratorskich zarzutów dotyczących m.in. napadów z bronią w ręku, wymuszeń, porwań, kradzieży, handlu bronią i narkotykami czy podżegania do popełnienia zabójstwa.

Po procesie sędziowie wyjaśniali, że prokuratura zebrała w sprawie mafii pruszkowskiej niedostateczne dowody, wśród których kluczowym miały być zeznania świadków koronnych. Te jednak sąd uznał za niewystarczające do wydania wyroku skazującego. Czytaj więcej

Inny, pracujący w Rzeszowie policjant, komentuje: – Znam paru chłopaków ze śląskiej komendy, to są na schwał goście. Ich prokuratura też działa całkiem sprawnie. Nie chce mi się wierzyć, żeby nie poparli wniosku o tymczasowe aresztowanie odpowiednio mocną argumentacją.
Jeszcze inny, mieszkający i pracujący od lat na Śląsku mówi: – My zap*********, a oni kładą lachę. To już nie pierwszy raz i naprawdę mamy tego dość.
Prokuratura też ma dość?
Radio ZET podało w środę rano, że „po uwolnieniu "króla dopalaczy" policjanci na Śląsku rzucają pistolety do szafek i mówią, że mają już tego dość”. Wzburzenia, jakie zapanowało w szeregach mundurowych, nikt jednak nie chce oficjalnie potwierdzić.
– Nie dotarły do nas takie informacje – słyszę w biurze prasowym Rzecznika Prasowego Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji.
Jego pracownicy nie chcą też w żaden sposób odnieść się do decyzji o wypuszczeniu na wolność „króla dopalaczy”. – Z zasady nie komentujemy decyzji ani prokuratur, ani sądów. To są instytucje niezależne od nas – wyjaśniają jedynie.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach mówi natomiast wprost: – Na decyzję Sądu złożymy zażalenie.
– Skierowaliśmy do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, ponieważ zachodziły po temu konkretne przesłanki – wyjaśnia Marta Zawada–Dybek z zespołu prasowego katowickiej prokuratury okręgowej. – Chodzi m.in. o ryzyko mataczenia i realną obawę o to, że ów podejrzany nadal będzie handlował środkami odurzającymi. Naszym zdaniem materiał dowodowy zebrany przez policję uwiarygadniał te przesłanki, dlatego też prokurator wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu sformułował.
I dodaje: – Sąd nie uwzględnił naszego wniosku. Będziemy na taką decyzję sądu składać zażalenie. Jednak by je złożyć, musimy poczekać na pisemne uzasadnienie, które ma wydać sąd.
Sąd: Wolność człowieka jest wartością nadrzędną
Sam prezes Sądu Rejonowego Katowice–Zachód Jarosław Gwizdak w rozmowie z naTemat wyjaśnia: – Taka decyzja jest skutkiem wdrożenia nowych praw, nowych procedur wedle których wolność człowieka jest wartością nadrzędną. Prokurator nie przekonał sędziego o konieczności zastosowania aresztu tymczasowego stąd też podejrzany został zwolniony.
logo
Fot. zrzut ze strony www.katowice-zachod.sr.gov.pl/
– A co jeśli ów podejrzany będzie kontynuował swoją działalność wskutek czego zatrują się lub umrą kolejni jego „klienci”? – pytam.
– Decyzję tę podjęto ze świadomością odpowiedzialności, jaką trzeba będzie ponieść w sytuacji, w której okaże się, że ten człowiek kontynuuje swoją działalność i nadal handluje substancjami odurzającymi – odpowiada Gwizdak.
Ciąg dalszy nastąpi
20-latek zatrzymany kilka dni temu nie jest jedynym podejrzanym w prowadzonej przez śląską prokuraturę sprawie. Wcześniej policja zatrzymała jeszcze dwoje dilerów podejrzanych o rozprowadzanie dopalaczy – 59-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę. Oboje zwolniono już z katowickiego aresztu. Tyle że tu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu nie poparła... prokuratura. Śledczy wyjaśniają, że w tym przypadku nie było po temu podstaw.
„Król dopalaczy”, podobnie jak i dwie pozostałe osoby, ma status podejrzanego. Postępowanie, jak usłyszeliśmy w prokuraturze, będzie miało dalszy bieg. – W tej sprawie musimy sprowadzić kolejne dowody – ucina Marta Zawada–Dybek. – Ustalamy teraz tożsamość osób, które mogły kupować lub które kupowały u zatrzymanego 11 lipca 20-latka substancje odurzające.
Co ciekawe, sprawa prowadzona przez organy w Katowicach, nie jest jedyną skierowaną przeciwko handlarzom dopalaczami na Śląsku. Równolegle toczy się oddzielne postępowanie i śledztwo w Bytomiu. Tam w sprawie również jest troje podejrzanych. Wobec wszystkich zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu.

napisz do autorki: malgorzata.golota@natemat.pl