
Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi. Oficjalnie – z wyjątkiem rzeczników prasowych – nikt tego nawet nie chce komentować. Oficjalnie mówi się, że „do biur prasowych nie docierają żadne sygnały świadczące o niezadowoleniu policjantów” z podjętej przez Sąd Rejonowy Katowice–Zachód decyzji. Nieoficjalnie, od kilku funkcjonariuszy słyszę „My zap*********, a oni kładą lachę. To już nie pierwszy raz i naprawdę mamy tego dość”.
– To nie jest pierwszy raz, kiedy sąd czy prokuratura partaczą nam robotę. Partaczą, komplikują, narażają Polaków na dramat. Pamiętasz sprawę mafii pruszkowskiej? Dziś dał ciała sąd, wtedy prokuratura – mówi mi anonimowo jeden ze stołecznych policjantów. I zaraz dodaje: – Myśmy im na tacy podali najważniejszych mafiosów, a oni w ciągu sześciu lat procesu nie potrafili zebrać dowodów.
Proces mafii pruszkowskiej
Proces, w którym oskarżonymi było blisko 40 mafiosów, trwał sześć lat. Wyrok ogłoszono we wrześniu 2012 r. Sąd zdecydował o uniewinnieniu czternastu osób, kolejnych jedenaście dostało tak niskie wyroki, że – z racji tego, iż w trakcie procesu – siedzieli w areszcie, ich kary de facto były już odbyte. Z tego samego powodu części gangsterów zostało zaledwie kilka miesięcy "odsiadki".
W sprawie oddalono przeszło połowę prokuratorskich zarzutów dotyczących m.in. napadów z bronią w ręku, wymuszeń, porwań, kradzieży, handlu bronią i narkotykami czy podżegania do popełnienia zabójstwa.
Po procesie sędziowie wyjaśniali, że prokuratura zebrała w sprawie mafii pruszkowskiej niedostateczne dowody, wśród których kluczowym miały być zeznania świadków koronnych. Te jednak sąd uznał za niewystarczające do wydania wyroku skazującego. Czytaj więcej
Radio ZET podało w środę rano, że „po uwolnieniu "króla dopalaczy" policjanci na Śląsku rzucają pistolety do szafek i mówią, że mają już tego dość”. Wzburzenia, jakie zapanowało w szeregach mundurowych, nikt jednak nie chce oficjalnie potwierdzić.
Sam prezes Sądu Rejonowego Katowice–Zachód Jarosław Gwizdak w rozmowie z naTemat wyjaśnia: – Taka decyzja jest skutkiem wdrożenia nowych praw, nowych procedur wedle których wolność człowieka jest wartością nadrzędną. Prokurator nie przekonał sędziego o konieczności zastosowania aresztu tymczasowego stąd też podejrzany został zwolniony.
20-latek zatrzymany kilka dni temu nie jest jedynym podejrzanym w prowadzonej przez śląską prokuraturę sprawie. Wcześniej policja zatrzymała jeszcze dwoje dilerów podejrzanych o rozprowadzanie dopalaczy – 59-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę. Oboje zwolniono już z katowickiego aresztu. Tyle że tu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu nie poparła... prokuratura. Śledczy wyjaśniają, że w tym przypadku nie było po temu podstaw.
napisz do autorki: malgorzata.golota@natemat.pl
