Komu chcemy pomagać?
Komu chcemy pomagać? Fot. FB/ NIE dla delfinarium w Mszczonowie; FB/Kajtuś ľLosy Małego Motyla

Facebook jest idealną platformą do dzielenia się z ludźmi swoimi poglądami. Internetowe petycje, apele i wydarzenia krążące w sieci są wyznacznikiem panujących trendów. „Lubię to”, jako deklaracja i narzędzie do wyrażania samego siebie. Kim jesteś? Co jest dla ciebie ważne? Jakiego siebie chcesz przedstawiać w wirtualnej rzeczywistości? Pokaż mi w co klikasz, a powiem ci kim jesteś.

REKLAMA
Pomagamy przede wszystkim słabszym i chorym. Facebook SiePomaga lubi 145 tysięcy użytkowników. Jest to platforma, która umożliwia zbiórki pieniędzy na rzecz potrzebujących osób i organizacji. Chwytające za serce maluchy, ale też oczywiście happy endy. To właśnie tam możemy wpłacić pieniądze dla Kajtka, który podbija od kilku dni serca ludzi. Dla porównania, Facebook „Kajtuś - Losy Małego Motyla” lubi 16 tysięcy użytkowników.
Oddajemy też krew, a przynajmniej leży nam na sercu ta właśnie sprawa. Bankowa Akcja Honorowego Krwiodawstwa zrzesza 95 tysięcy użytkowników. Wskazówki, porady, sukcesy akcji. Szkoda tylko, że liczba fanów internetowych nie przekłada się na liczbę ludzi, którzy oddali krew w rzeczywistości. Od 2009 roku jest to trochę ponad 8 tysięcy osób.
Inną akcją charytatywną jest „Pomoc mierzona kilometrami”, którą lubi 55 tysięcy osób. Tyle kilometrów ile przebędziemy, tyle pieniędzy zdobędziemy na rzecz Fundacji TVN Nie jesteś sam. Jeździsz na rowerze, chodzisz na spacery, czy jesteś miłośnikiem biegania? Nie dość, że jesteś fit to jeszcze pomagasz!
Porozmawiajmy o książkach
Oprócz dobrego serca, mamy też otwarte umysły. Akcja „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka” przyciągnęła na Facebook’u 147 tysięcy użytkowników. Cytaty znanych literatów, rankingi książek, memy i zapowiedzi adaptacji filmowych. Biorąc pod uwagę, że przeciętny Polak czyta bardzo mało, to jest to nieprawdopodobna wręcz liczba „lajków”. Chociaż z profilem „Nie jestem statystycznym Polakiem, czytam więcej niż jedną książkę rocznie” utożsamia się już tylko 31 tysięcy użytkowników. Można więc wysnuć tezę, że mamy większe wymagania wobec naszych partnerów łóżkowych, niż wobec samych siebie. Statystka nie kłamie!

Pro-eko

Niewątpliwym hitem są też wszelkie akcje na rzecz zwierząt. Nic w tym dziwnego, bo bardzo łatwo jest udostępniać chwytające za serce, słodkie obrazki. Ładnie to wygląda na facebook’owym profilu. Ostatnio szczyty popularności zdobywa petycja przeciwko otwarciu delfinarium w Mszczonowie. Zaangażowało się w nią wiele znanych osób i organizacji, takich jak chociażby WWF i Greenpeace. Gdy obecnie podsumujemy wszystkie petycje, które pojawiły się w tej sprawie w sieci, mamy ponad 60 tysięcy podpisów. A liczba ta ciągle rośnie. W przeciągu 15 minut, przybywa nawet ponad 200 nowych miłośników zwierząt, którzy mówią delfinarium stanowcze NIE. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że do sukcesu akcji przyczynił się Facebook. Już ponad 43 tysiące osób deklaruje udział w wydarzeniu.
Jeśli przejrzymy profile związane z działaniem na rzecz zwierząt to zobaczymy, że delfinarium nie jest odstępstwem, ale potwierdzeniem pewnego trendu. Facebook WWF Polska lubi ponad 304 tysiące użytkowników, Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! 182 tysiące, Schronisko w Korabiewicach 123 tysiące, Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Józefowie 85 tysięcy, Stowarzyszenie Otwarte klatki 75 tysięcy.
Ludzie ludziom
Trochę trudniej jest dzielić się ze światem brutalną rzeczywistością ludzką. Już tak słodko i delikatnie na profilu facebook’owym nie prezentuje się link chociażby do wydarzenia „STOP gwałtom – akcja w Elblągu”. 14 lipca odbył się tam protest, który zorganizowała Antyprzemocowa Sieć Kobiet – ASK. Swój podpis złożyły pod petycją 5224 osoby, a w wydarzeniu na Facebooku udział wzięło 1,2 tysiąca osób.
Widocznie gwałty i przemoc nie są dla nas tak ważne, jak strach przed inną kulturą. Dla porównania profil „Nie dla Islamizacji Europy” zrzesza 208 tysięcy użytkowników. Cytaty znanych osób, które wypowiadają się na temat islamizacji, przeróżne statystyki, a także przytaczanie historii z życia wziętych. Jest to przestrzeń, w której niewątpliwie można jasno i prosto wyrazić swoje poglądy na ten temat. Szkoda tylko, że na dyskusję zabrakło już przestrzeni.
Kim jesteśmy?
Obraz, jaki wyłania nam się z poparcia facebookowiczów dla szczytnych akcji jest optymistyczny. Kochamy innych ludzi i chętnie wyciągamy do nich pomocną dłoń. Angażujemy się w akcje społeczne i wspieramy los biednych, opuszczonych zwierząt. Jesteśmy oczytani i szanujemy kulturę (ale raczej tylko tę własną). W internecie możemy być kim chcemy, czy jednak przekłada się to na realny obraz naszego społeczeństwa?