Śmieją się, że spadła z mostu przez SMS-y. Nikt nie zwrócił uwagi na dużo większy problem

Zabytkowy Most Tczewski jest obecnie w opłakanym stanie
Zabytkowy Most Tczewski jest obecnie w opłakanym stanie Joanna Machnicka
W sobotę 11 lipca 17-letnia mieszkanka Tczewa wpadła do Wisły z ponad 20 metrów, ponieważ nie zauważyła dziury w moście po którym spacerowała. Jej uwaga pochłonięta była pisaniem SMS-a. Miała mnóstwo szczęścia, że nie poniosła poważniejszych konsekwencji swojej nieostrożności. Jednak co przeraża bardziej od samego zdarzenia, to fakt, że most po którym spacerowała dziewczyna jest od wielu lat w całkowicie opłakanym stanie. Dlaczego władze nic z tym nie robią? Dlaczego gruntowna renowacja mostu jest wciąż odwlekana?


Aby w pełni zrozumieć powody dla których remont mostu nie został przeprowadzony do tej pory, musimy cofnąć się do samego początku jego istnienia. Sytuacja jest bowiem bardziej złożona niż się wydaje.

Perłka architektoniczna
Most Tczewski na Wiśle, został oddany do użytku jeszcze w XIX wieku, konkretnie w roku 1857. Na ówczesne czasy stanowił swoistą perełkę architektoniczną, ponieważ był pierwszą żelazną przeprawą przerzuconą nad Wisłą oraz najdłuższym mostem w całej Europie. Na przestrzeni lat wystąpiło wiele perturbacji związanych z konstrukcją, a w trakcie II wojny światowej most został nawet częściowo wysadzony przez żołnierzy Wojska Polskiego, broniących go przed hitlerowcami. Do czasów obecnych ostały się jedynie jego trzy oryginalne przęsła oraz cztery neogotyckie wieżyczki, które w roku 2000 zostały wpisane na listę zabytków.
A zatem, mamy tu do czynienia z bardzo cennym z punktu widzenia historii obiektem architektonicznym, ale także z wyjątkowym obiektem turystycznym, którego wierne zachowanie to jeden z priorytetów. To jednak tylko częściowo wyjaśnia kłopoty związane z remontem konstrukcji.

Kwestia odpowiedzialności
Jolanta Pobłocka-Kuciapska, dziennikarka Serwisu Informacyjnego Tcz.pl

Zasadniczy problem polega na tym, że obowiązek konserwacji oraz remontu mostu spoczywa na barkach Starostwa Powiatowego w Tczewie. Niestety powiat ma również inne pilne wydatki, wobec czego zwyczajnie nie jest w stanie wygospodarować odpowiednich środków na właściwą renowację mostu. Dotychczas więc powiat mógł sobie pozwolić tylko na drobne remonty, bo kwota potrzebna do przeprowadzania kompleksowych robót, jest poza możliwościami tej jednostki.

Prowizoryczne naprawy prowadzone przez starostwo przez lata nie mogły więc uchronić mostu przed stopniowym niszczeniem, a z drugiej strony kolejne przetargi na gruntowny remont były wciąż unieważniane. Stan przeprawy z roku na rok pogarszał się coraz bardziej, wobec czego władze zmuszone były zamknąć ją dla ruchu pieszego i kołowego. Stało się to w październiku 2011 roku.

Po blisko czterech latach od zamknięcia, kondycja mostu zmieniła się ze złej w tragiczną. Jak można przeczytać na stronie internetowej poświęconej historii konstrukcji, na tę chwilę most nie spełnia standardów nośności nawet w najniższej kategorii E. „Do generalnej naprawy nadają się wszystkie elementy mostu, począwszy od pomostów, poprzez dźwigary główne, stężenia, łożyska, podpory, a kończąc na elementach wyposażenia (łożyska, dylatacje, odwodnienie, oświetlenie) wszystkich przęseł” - czytamy na stronie.
Najkrótsza, choć niebezpieczna droga
Jednak Most Tczewski jest nie tylko wyjątkowo cennym zabytkiem historycznym, lecz także (a może przede wszystkim) najdogodniejszą i najkrótszą przeprawą przez Wisłę pomiędzy Tczewem a Liszewem. Wielu okolicznych mieszkańców korzysta z mostu w drodze do szkoły, pracy czy do sklepu. Owszem, istnieje inna przeprawa, która jest częścią dawnej autostrady Berlinki (łączącej Berlin z Kaliningradem – red.), jednak jest ona oddalona o 4 km od tczewskiego mostu.
Jolanta Pobłocka-Kuciapska

Gdyby więc mieszkańcy gmin zza Wisły, którzy dojeżdżają do Tczewa do pracy, czy szkoły, chcieli przeprawiać się przez rzekę zgodnie z przepisami, musieliby nadkładać ponad 20 km. A niestety lokalna ludność nie należy do najzamożniejszych, wobec czego koszt jaki musieliby ponieść decydując się na podróż samochodem bądź autobusem, byłby zbyt wysoki

W takiej sytuacji mieszkańcy są zmuszeni ryzykować. Mimo zakazu, który obowiązuje już od blisko czterech lat, piesi i rowerzyści wciąż regularnie korzystają z mostu. Co więcej, jest on także miejscem częstych spotkań lokalnej młodzieży, która lubi przesiadywać na samym moście bądź w jego okolicach. Aż trudno zatem uwierzyć, że wypadek 17-latki sprzed kilku dni, wydarzył się dopiero teraz.


Jest jednak nadzieja
Na początku lipca nastąpił jednak drobny przełom, który pozwala mieć nadzieję, że most w końcu zostanie wyremontowany. Starostwo Powiatowe wyłoniło w ramach przetargu firmę, która zajmie się pierwszym etapem renowacji konstrukcji. Zakres robót dotyczy przebudowy środkowej, zabytkowej części Mostu Tczewskiego – przęsła nr 3,4,5 wraz z częścią przęsła nr 6, kraty Lentze’a oraz kompleksowy remont filarów nr 3, 4 i 7. Historyczna konstrukcja stalowa także zostanie poddana kompleksowej renowacji. Nawierzchnia jezdna zostanie wymieniona na płytę ortotropową składającą się na jezdnię oraz nowe, poszerzone ciągi: pieszy i rowerowy znajdujące się po obu zewnętrznych stronach mostu. Firmą odpowiedzialną za przedsięwzięcie jest Przedsiębiorstwo Wielobranżowe „Banimex” z Będzina. Umowa pomiędzy władzami starostwa a przedstawicielami firmy została podpisana 13 lipca.
Marcin Stolarski Rzecznik Prasowy Starostwa Powiatowego w Tczewie

Przewidywany czas realizacji robót wynosi 18 miesięcy, a koszt związany z tą inwestycją będzie wynosił ponad 29 mln zł. Składają się na niego środki od Województwa Pomorskiego - 2 mln zł, Gminy Lichnowy – 80 tys. zł, Miasta Tczew – 2,5 mln zł oraz Rezerwy Subwencji Ogólnej – ponad 22 mln zł.

Jednak środki zgromadzone dotychczas to ledwie część całej kwoty potrzebnej do renowacji konstrukcji. Szacuje się, że całkowity remont Mostu może pochłonąć łącznie nawet do 150 mln złotych.
Marcin Stolarski

Dlatego też władze Powiatu Tczewskiego podejmowały i nadal podejmują szereg działań mających na celu pozyskanie kolejnych funduszy na realizację następnych etapów odbudowy tego międzynarodowego zabytku inżynierii mostowej.

Jak wspominałem most jest zamknięty dla ruchu drogowego i pieszego od października 2011 roku, a projekt zakłada otwarcie przeprawy nie wcześniej niż w 2020 roku. Termin ten uzależniony jest jednak od pozyskania dalszych środków na kolejne etapy remontu. 2020 rok to w tym układzie bardzo optymistyczna wersja.

Sytuacja zatem nie jest wesoła. Z jednej strony mamy lokalnych mieszkańców, dla których most jest bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym, umożliwiającym swobodne poruszanie się między dwoma brzegami Wisły, a jego zamknięcie powoduje duże kłopoty. Z drugiej zaś, Starostwo Powiatowe, na którego barkach spoczywa remont mostu, kilkukrotnie przewyższający powiatowe możliwości finansowe.

Pozostaje więc liczyć na to, że państwo polskie zainteresuje się tą sprawą, wspomoże powiat przy odnowie tego bardzo cennego zabytku architektonicznego, a mieszkańcy będą w przyszłości na siebie bardziej uważać.

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Skąd ten zachwyt nad Zandbergiem? 12 mocnych cytatów z wystąpienia lidera Lewicy
0 0"Oferta wpłynęła". Schetyna wyjawił, że jest drugi kandydat PO w prawyborach
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno