Sylwia, 23-letnia blogerka nie potrzebuje telefonu. Uważa, że komórki ograniczają, a ona ceni poczucie wolności.
Sylwia, 23-letnia blogerka nie potrzebuje telefonu. Uważa, że komórki ograniczają, a ona ceni poczucie wolności. Fot. Archiwum Prywatne/Sylwia Kwaśniewska

W tym tygodniu obchodziliśmy Światowy Dzień Bez Komórki. Organizatorzy akcji nawoływali do tego, żeby na jeden dzień rzucić telefon w kąt. Można się tylko domyślać, że zrobiło to raczej niewielu, bo jak zrezygnować z czegoś, bez czego trudno wyobrazić sobie choćby pięć minut. Sylwia Kwaśniewska ma 23 lata, a prawie od dwóch lat żyje bez telefonu komórkowego i twierdzi, że spokojnie można się bez tego obejść. Jak żyje się bez telefonu?

REKLAMA
Sylwia prowadzi bloga lifestylowego Rosaline, ma nosa do wyłapywania trendów, które potem opisuje na swojej stronie. Z nowinkami jest na bieżąco, często można złapać ją online, ale już pod telefonem – nie. Jak twierdzi, każdy powinien zrobić sobie takie wakacje, dla higieny psychicznej. Ona tak rozsmakowała się w tego typu komforcie, że telefon wspomina już bez większego żalu. Zamiast rozdzwonionej komórki i wibracji przychodzących SMS-ów, ma święty spokój.
97 proc. Polaków ma telefon komórkowy. Spora część z tej grupy nie rozstaje się z nim na krok, a niektórzy przywiązują się do telefonów tak bardzo, że w ich wypadku można mówić o rodzaju uzależnienia. "Fonoholizm" największe żniwa zbiera wśród nastolatków – w badaniach przeprowadzonych w gdańskich szkołach, 95 proc. uczniów przyznało, że każdego dnia korzysta z telefonu. Połowa z nich to prawdziwi nałogowcy z chorobliwym i nabożnym stosunkiem do swojego telefonu.
"Pierwsze co robisz po przebudzeniu to wyłączasz budzik w smartfonie, potem patrzysz z niedowierzaniem na godzinę, bo zawsze jest za wcześnie. Przy śniadaniu odpisujesz na pierwsze SMS-y, sprawdzasz maile, może robisz fotkę sadzonego jajka na Instagrama. Moja codzienność jest tego wszystkiego pozbawiona" – napisała na swoim blogu Sylwia Kwaśniewska. Postanowiliśmy zapytać, jak sobie radzi pośród rozdzwonionego społeczeństwa.
Chyba wiadomo o co zapytam na początek. Dlaczego zrezygnowałaś z używania telefonu?
Zrezygnowałam z używania komórki w grudniu 2013 roku. Mój telefon był wtedy na wykończeniu i musiałam zdecydować, czy kupuje nowy czy nie. Uświadomiłam sobie, że telefon jest mi najzwyczajniej w świecie... niepotrzebny. Zawsze miałam problem, by zmarnować chociaż połowę pieniędzy z karty, którą go ładowałam, chociaż kupowałam najtańszą, jaka była dostępna. Uznałam, że nie chce tracić czasu i pieniędzy, które ładuję w zbędną zabawkę. Wykonywałam bardzo mało połączeń i wiadomości pisałam jeszcze rzadziej, porozumiewałam się z większością osób przez internet. Dlatego decyzja wcale nie była trudna.
To zaskakujące, masz 23 lata, a osoby w tym wieku raczej są do telefonu bardzo przywiązane. Przynajmniej tak to wygląda z perspektywy przechodnia.
Telefon jakoś nigdy nie był istotną częścią mojego życia. Myślę, że był tylko zjadaczem czasu i smyczą, dzięki której każdy mógł do mnie zadzwonić w dowolnym momencie i wysłać mi SMS z kontrolnym pytaniem, gdzie jestem, kiedy wrócę, co robię. Zawsze wolałam kontakty przez internet albo twarzą w twarz. Dlatego mój telefon dla znajomych prawie nie istniał, zawsze wiedzieli, że szybciej odpisze na mail, jeśli będę w domu, niż na SMS. Jeśli chodzi o rozmowy przez telefon, dzwoniłam tylko do kilku osób z rodziny i to niezbyt często.
Co myślisz o swoich rówieśnikach, dla których życie bez telefonu to wizja z piekła rodem?  
Czasami denerwuje mnie, gdy na spotkaniach ludzie nie potrafią odłożyć telefonu. Próbuję zrozumieć, że niektórzy są zafascynowani swoimi smartfonami... W końcu mają tam mnóstwo aplikacji, które uzależniają, począwszy od Facebooka, a skończywszy na tych mniej znanych. Jeśli ktoś chce poświęcać swoje życie na gapienie się w smartfona przez cały czas, to wyłącznie jego sprawa.
Skoro ludzie tak robią widocznie uważają to za słuszne i w jakiś sposób ich to uszczęśliwia. Ja nie mam takiej potrzeby, ponieważ doskonale wiem, czego w życiu potrzebuję i co daje mi szczęście, na pewno nie jest ciągłe patrzenie w telefon.
Jak się zmieniło Twoje życie po tym, jak zrezygnowałaś z posiadania telefonu? Pod jakimi względami jest to dla Ciebie dogodne?
Mam na pewno więcej pieniędzy. Brak telefonu jest dla mnie obecnie czymś naturalnym. Czuję się bardziej niezależna i samodzielna. Wiem też, że jeśli wychodzę z domu, nikt nie będzie mnie zaczepiał i niepokoił w trakcie spotkania, czy gdy jestem na uczelni. Nic mnie również nie rozprasza. Nie mam dostępu poza domem do Facebooka czy innych społecznościówek.
Wychodzi na to, że brak telefonu to same zalety. Nie wierzę, musi Ci czasem brakować komórki..
Przyznaję bez bicia, czasami mi jej brakuje. Jednak zawsze, gdy odczuwam jej brak nie myślę o podstawowych funkcjach telefonu, jak dzwonienie czy wysłanie SMS-ów. Jeśli teraz miałabym telefon to byłby on przedłużeniem mojego komputera. Korzystałabym na nim głównie z internetu. Myślę jednak, że wystarczająco dużo czasu spędzam przed komputerem i mimo wszystko nie potrzebuję telefonu, by sprawdzać Facebooka na spacerze, czy dodawać na bieżąco zdjęcia na Instagrama. Bez telefonu jest lepiej, ciągłe bycie online jest ograniczające, fajnie się wylogować wychodząc z domu.
Czy są takie rzeczy, sprawy, których żadną miarą nie możesz załatwić..bez wykonania telefonu?
Nie ma takich spraw, wbrew pozorom prawie wszystko załatwiam bez telefonu. Czasami pożyczam telefon żeby umówić się do lekarza, ponieważ stanie w kolejkach do rejestracji to strata czasu. W innych sytuacjach radzę sobie bez telefonu.
Czy udało Ci się kogoś namówić do tego, żeby zrobił sobie takie chwilowe wakacje od telefonu, a jeśli tak, to jakie były efekty takiego eksperymentu?
Nie namawiam nikogo, żeby porzucił telefon. Każdy sam powinien podjąć decyzję czy telefon jest mu potrzebny, czy nie. To indywidualna decyzja i nie wpływam na nikogo w tej kwestii. Porzucenie telefonu chociaż na kilka dni to fajny eksperyment, ale trzeba tę decyzję podjąć samodzielnie bez nacisków z zewnątrz.
Nie namawiam, ale zdecydowanie zachęcam wszystkich do spędzenia chociaż weekendu bez telefonu, bez dzwonienia, załatwiania interesów i nerwowego zerkania na tablicę Facebooka na smartfonie. To fajne doświadczenie w świecie, gdzie wszyscy mają przynajmniej jeden telefon w kieszeni.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl