Godne życie w kawiarni przy Placu Zbawiciela w Warszawie
Godne życie w kawiarni przy Placu Zbawiciela w Warszawie fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Czy nie pięknie żyć we własnym, 60-metrowym mieszkaniu, z nowym samochodem, w weekend chodzić do restauracji, idąc do pracy popijać świeżo podane latte za 11 zł? Większości Polaków wystarczyłoby 5 tys. zł miesięcznie, aby pozbyć się codziennych trosk.

REKLAMA
Zainspirował mnie ten „ogólny zamysł” premier Ewy Kopacz. – Jeśli nawet pracodawca podpisze umowę o pracę na najniższych warunkach, będzie płacił minimum (…) Natomiast rolą państwa jest, by temu, który będzie tak mało zarabiał, dopłacić to, co pozwoli mu godnie żyć.
Obietnica Ewy Kopacz stała się tak kłopotliwa, że już następnego dnia politycy PO wycofywali się z niej rakiem. Choć brzmi miło i pachnie populizmem, warto zastanowić się, ile kosztuje w Polsce godne życie. Obietnica Kopacz w pierwszej kolejności skierowana jest do grupy około miliona osób, którzy pracują na pensji minimalnej wynoszącej 1750 złotych. Na rękę wychodzi 1286 zł. Takim osobom trudno jest samodzielnie utrzymać się w Warszawie. Stąd popularne oferty wynajmu pokoi za 500-600 zł miesięcznie, gdy kilkoro osób żyje wynajętych 3-4 pokojowych mieszkaniach. Takim wyborcom rząd PO musiałby zrefundować koszt wynajęcia kawalerki w Warszawie – oznaczałoby to dopłatę minimum 1200-1400 złotych miesięcznie
Godnie, czyli 3 pokoje na rodzinę
Co innego rodzina. Tu teorię na temat godnego życia ma Józef Wojciechowski, założyciel i akcjonariusz deweloperskiej spółki JW Construction Według niego, godniej, czyli lepiej żyje się na lewym brzegu Wisły w mieszkaniu o powierzchni 60 metrów. – To standard, na który po 25 latach kapitalizmu powinno być stać parę ludzi, którzy po pierwszych doświadczeniach zawodowych podejmują decyzję o założeniu rodziny – mówił w jednym z wywiadów Józef Wojciechowski. Mieszkanie to początek, bo w garażu samochód, a może nawet i drugi, powiedzmy używany. Jego zdaniem, parę młodych, średnio zarabiających Polaków, powinno być na to stać.
– Mieszkanie w przyzwoitej części Warszawy, o powierzchni 60 m2 np. na bliskiej Woli kosztuje 350-370 tys. zł. Uważam, że w przypadku kredytu hipotecznego należałoby uzbierać te 20-30 proc. wkładu własnego. W stolicy przyzwoicie zarabiająca para młodych ludzi powinna mieć dochód rzędu 7-8 tys. zł miesięcznie. Choćby mieszkając z rodzicami, powinni zacisnąć pasa i w trzy lata odłożyć jedną roczną pensję. To wymaga dyscypliny i samozaparcia. Sam tak robiłem będąc na dorobku – kalkuluje biznesmen.
Dodaje, że zna wielu klientów swojej firmy, którzy z dorobkiewiczów wskoczyli na poziom, który można by nazwać godnym życiem. To ludzie, którzy przyjeżdżając do Warszawy w 2004 kupowali na kredyt mieszkanie za 150 tys. zł na Białołęce. Po latach sprzedają je, dokładają z oszczędności lub biorą kredyt i przeprowadzają się na drugi brzeg Wisły, na Kabaty, Mokotów, Wolę, bliżej centrum. W sumie do budżetu „godnego życia” należałoby doliczyć około 1500-1600 złotych kredytu na własne mieszkanie trzypokojowe.
Michał, menedżer w dużej kancelarii prawnej

Zarabiam dużo, a część wydatków jakie ponoszę wynika z przyjętego statusu. Jako menedżerowi nie wypada mi jeździć gruchotem, mieszkać w bloku na Ursynowie… W moim środowisku godne życie to gospodynie domowa, dzieci w prywatnej szkole, dom w dobrej lokalizacji. Nowy, dobrej klasy samochód, kupowany co 4 lata. Jem w restauracjach z partnerami i klientami, więc płace więcej niż w tanich lunchowniach. Chętnie przyjmę 5 tys. dopłaty do godnego życia

Ale to nie wszystko. Godne życie to pewien styl życia. Główny Urząd Statystyczny opisując je, analizuje strukturę wydatków gospodarstw domowych. Okazuje się, że ponad połowę dochodów wydajemy na jedzenie, koszty mieszkania i transport. Standardem są usługi telefonii komórkowej oraz internet stanowiące 5,1 proc. wydatków. Jednak na rekreację i kulturę tylko 6,5 proc., na zdrowie 5 proc., a na rozrywki, w tym restauracje, niecałe 3 proc. To właśnie różni nas od bogatszych społeczeństw Europy zachodniej, którzy zarabiając więcej, mogą sobie pozwolić, by wydatki rozrywkowo rekreacyjne stanowiły jedną czwarta ich budżetów domowych.
logo
Dla niektórzy godne życie gwarantuje 2-3 tys. miesięcznej wypłaty. W dużych miastach to 5 tys. zł fot. Grażyna Makara / Agencja Gazeta
Ile musiałby wynieść budżet rozrywkowy? 336 złotych to miesięczna kwota dla kogoś kto chciałby zacząć chodzić do restauracji – wynika z szacunków serwisu gastronomicznego Zomato.com. Godny poziom bywania w knajpach definiują tak: raz na trzy miesiące wyjście do ekskluzywnej restauracji (110 zł na osobę), 4 razy w miesiącu sobotnie wypady ze znajomymi na piwo i przekąski (koszt 45 zł na osobę). Wypadałoby też zacząć jadać podczas przerwy w pracy, minimum 6 razy w tygodniu. To zarówno zjedzenie kebaba w ulicznym kiosku jak i skorzystanie z oferty lunchowej normalnej restauracji – średni koszt to około 20 złotych na osobę.
Joanna, pracownik firmy PR, singielka

Po spłacie kredytu mieszkaniowego potrzebuję minimum 3 tys. na życie miesięcznie. Kino, dobra książka, shopping, zajęcia sportowe. Wyjścia na miasto ze znajomymi. Raz w miesiącu wyjeżdzam na weekendowy wypad za miasto - 1000zł. Dużo pracuję więc nie jem w domu. Kawa i jedzenie poza domem to 400-500 złotych.

Najmniej zarabiających nie stać na własne auto. A to przecież symbol lepszego statusu. Roczny koszt utrzymania samochodu to około 13 tys. zł rocznie – oszacował Bankier.pl, wliczając w to koszty paliwa przy średnim przebiegu auta dla mieszczucha. Kalkulacja zawiera także ceny przeglądów, opon, drobnych napraw nie uwzględnia samego zakupu. Tu oczywiście każdy może znaleźć coś na własna kieszeń - najpopularniejszy w Polsce jest używany VW Golf, z nowych aut skoda fabia za minimum 40 tys. Koszt raty przy małym wkładzie własnym to około 500 złotych miesięcznie.
5 tysięcy i życie jak w Madrycie
Elementy godnego życia można by wyliczać w nieskończoność. W Warszawie i 4 tys. złotych miesięcznie nie wystarczy, aby nie martwić się o stan konta przed wypłatą. Co innego godne życie w stolicy, a co innego w Olsztynie. Prawie połowa z nas (42 proc.) uważa, że do godnego życia w Polsce wystarczą zarobki 2-3 tys. złotych netto – ujawnia badanie "Jacy jesteśmy? Polacy sami o sobie" przeprowadzone dla Interii przez Instytut Badania Opinii Homo Homini. Biorąc pod uwagę, że średnia pensja w Polsce – wg danych GUS – wynosi ok. 2600 zł netto, można powiedzieć, że przeważa pogląd, iż średnia krajowa to poziom zarobków gwarantujący godny poziom bytowy. W innym badaniu na temat godnych zarobków okazuje się, że dla większości z nas poziom 5 tys. zł netto pozwalałby nie liczyć się tak bardzo z każdą wydawaną złotówką.
Kazimierz Sedlak , Wynagrodzenia.pl

Jeśli ktoś otrzymuje za pracę wynagrodzenie minimalne to najczęściej wynika to ze słabej wyceny jego kwalifikacji zawodowych. Nie chodzi o to aby dać komuś dodatkowo te kilka stów. Owszem, wyborca się rozweseli. Gdyby temu biednemu zasponsorować kurs obsługi obrabiarki sterowanej numerycznie jego wynagrodzenie z minimalnego wzrosnie 2,5 krotnie, tyle zarabiają tacy specjaliści.


Gdyby Kopacz chciała zrealizować swój "ogólny zamysł", oznaczałoby to, że mieszkańcom dużych miast należałoby dopłacać miesięcznie 1,5 tys. zł kieszonkowego. A tym z małych miast i wsi po pięćset. Przeliczając to na 15 milionów osób pracujących, wychodzi, że koszt realizacji obietnicy o godnym życiu przekroczy 10 mld zł. Dziwne, że ktoś z prawicowych ekonomistów nie wytknął takich rozmiarów kiełbasy wyborczej. A może szkoda słów.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl