
– W tym marszu nie chodzi jednak o obronę wartości chrześcijańskich, ale o pchnięcie Polski w przepaść anachronizmu – pisze dziennikarka "Newsweeka" Aleksandra Pawlicka.
REKLAMA
Sojusz Prawa i Sprawiedliwości z biskupami trwa w najlepsze. Dziennikarka "Newsweeka" zastanawia się, co ten wspólny marsz oznacza dla wiernych oraz wyborców. Wskazuje również główny problem prawicowego środowiska - anachroniczność. To jednak, paradoksalnie stanowi spoiwo polityków i Kościoła, który ma szanse odzyskać utracone w ostatnich latach znaczenie.
Co ma świadczyć o wspólnym marszu? Między innymi fakt, że prezydent elekt przemawia z ambon, a kandydatka PiS na premiera jest matką początkującego księdza. Nie bez znaczenia jest również ostatnia wizyta Jarosława Kaczyńskiego na Jasnej Górze, kiedy to padły słowa:
Nie ma w Polsce innej nauki moralnej niż ta, którą głosi Kościół. I nawet gdyby ktoś miał wątpliwości, nawet gdyby ktoś nie wierzył, ale był polskim patriotą, to musi to przyjąć – musi przyjąć, że nie ma Polski bez Kościoła, nie ma Polski bez tego fundamentu, który trwa od przeszło tysiąca lat. Czytaj więcej
Zdaniem Pawlickiej, Polska prawica to marsze, pomniki, rocznice i trumny. – Patriotyczne slogany mielone na niestrawną papkę. Polityka historyczna w mocno spłyconej i wybiórczej postaci. Pamięć wyłącznie o tym, co słuszne i godne. Milczenie o polskich grzechach – czytamy.
Źródło: "Newsweek"
