
Jeden z głównych dostawców farb do produkcji polskich banknotów znalazł się w środku podejrzeń korupcyjnych. Szwajcarska firma SICPA, jak informuje z Brukseli opiniotwórczy serwis Politico, jest na celowniku brazylijskiej policji i śledczych z ministerstwa finansów. SICPA jest podejrzana o wręczanie łapówek w astronomicznej wysokości 27 mln euro (ponad 100 milionów złotych!), w celu przedłużenia wartego 1,7 mld euro rządowego kontraktu na znakowanie butelek z alkoholem.
REKLAMA
Dlaczego to jest ważne dla Polski? Z kilku powodów. SICPA jest jednym z najważniejszych dostawców Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Firma produkuje między innymi farby używane do produkcji banknotów. Nie tylko zresztą złotówek, ale także euro i kilkuset innych na świecie. Szwajcarzy stoją za wieloma innymi technologiami. Wspólnie z PWPW stworzyli na przykład nową koncepcję zabezpieczenia e-paszportu. Czy dla Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych ma znaczenie międzynarodowa reputacja ważnego dostawcy? Tego niestety nie udało nam się dowiedzieć. PWPW nie odpowiedziała na wysłane do niej pytania. Śledztwo w Brazylii, wg Politico, trwało dwa lata. Operacja Vice zakończyła się rajdem brazylijskich służb na centralę SICPA w Rio de Janeiro.
Sprawa ma dla Polski jeszcze jedno znaczenie. SICPA stara się w Europie o krajowe kontrakty na wykonanie technologii „track and trace”. W Brazylii w tej technologii oznaczano butelki z alkoholem. W Polsce i innych krajach Unii każda paczka papierosów ma umożliwiać jej precyzyjną lokalizację. Wg dyrektywy tytoniowej ma to służyć walce z nielegalnym obrotem tytoniem.
Jak już kilkukrotnie pisaliśmy, tytoniowa szara strefa, to gigantyczny biznes. Staje się jednym z głównych źródeł zarobków dla międzynarodowych mafii. Podczas tylko jednej z akcji w Polsce w nielegalnej wytwórni znaleziono w szafie 30 miliony złotych w gotówce. Podobnie jest w innych europejskich krajach. Nielegalny obrót papierosami daje zyski podobne do handlu narkotykowego, ale jest dużo bezpieczniejszy. Kary są znacząco niższe. Unia Europejska od lat prowadzi walkę z procederem. Jej ważnym etapem jest właśnie wprowadzenie od 2019 technologii „track and trace”, czyli śledzenia ruchu i pochodzenia, do każdej paczki z papierosami. Dyrektywa nie precyzuje, jaki ma to być system. W każdym kraju może być zresztą inny. Te właśnie kontrakty chce zdobyć SICPA.
Kierownictwo szwajcarskiej spółki zapewnia, że firma w Brazylii nie złamała prawa w żaden sposób nie naruszyła prawa, a więc nie wręczała łapówek w zamian za kontrakty. Jednak brazylijska sprawa to nie jedyne podejrzenia względem SICPA. Firma wzbudza znacznie więcej kontrowersji i podejrzeń co do uczciwości działań.
Według ustaleń portalu AgoraVox raport dotyczący wdrożenia systemu „track and trace” Komisja Europejska zamówiła w portugalskiej firmie ECP. Ta nie była w stanie samodzielnie wykonać zlecenia. Podzleciła więc je firmie SBS, zarejestrowanej…w raju podatkowym, jakim jest amerykański stan Deleware. Wg AgoraVox firma SBS miała powiązania z SICPA. Nie tylko dla niej pracowała, ale też jeden z założycieli SBS był zatrudniony w SICPA. Tworzy to podejrzenie konfliktu interesów. Tym bardziej, że w rekomendacjach dla Komisji Europejskiej znalazł się zapis promujący jeden z produktów SICPA (farby zmienne optycznie) do oznaczania paczek z papierosami na kontynencie.
Urzędnicy w Brukseli nie widzą w tych podejrzeniach problemu, mimo że sami w umowie z ECP zapisali, że raport ma być bezstronny i obiektywny, a wykonanie umowy jest zagrożone w przypadku „współpracy ekonomicznej, lub innej” z potencjalnie zainteresowanymi kontraktem podmiotami.
Europejskie kontrakty na „track and trace” mają tak duże ekonomiczne znaczenie, że zachodnie media starają się zdobyć jak najwięcej wiedzy o SICPA. Nie jest to łatwe, bo spółka zatrudniająca na świecie ponad 3000 osób jest z racji swojego głównego produktu (farby do produkcji banknotów) bardzo tajemnicza. Reklamuje się hasłem „Uruchamiamy zaufanie”, mimo to w mediach pojawiały się doniesienia dotyczące mało przejrzystych działań. Zaczynając od informacji na temat zatrudniania prze koncern osób powiązanych ze służbami specjalnymi. Mają być wśród nich ludzie będący byłymi współpracownikami komunistycznych służb bezpieczeństwa w krajach byłego ZSRR, jak i powiązani z brytyjskim wywiadem MI-6
Z doniesień prasowych wynika również, że przy zawieraniu kontraktów przez SICPA w Albanii, na Filipinach czy w Maroku towarzyszyły kontrowersje. W 2013 roku francuski tygodnik Journal du Dimanche przytoczył wypowiedź jednego z byłych dyrektorów SICPA firmy na temat działań lobbingowych prowadzonych przez koncern. Miał on stwierdzić. że były one „co najmniej nieprzejrzyste, a może nawet nielegalne”.
Chcieliśmy spytać ministerstwo finansów, jakie będą kryteria wyboru w Polsce dostawcy systemu „track and trace”. Podobnie jak PWPW, MF nie odpowiedziało na zapytanie.