Rozwarstwienie dochodów w Polsce oczywiście istnieje. Zróżnicowanie dochodów jest immanentną cechą gospodarki kapitalistycznej. Ważne jest, aby nie było zbyt wysokie, bo wówczas tzw. spójność społeczna (social cohesion) nie jest zachowana, co może prowadzić do napięć społecznych.
REKLAMA
Od wejścia Polski do Unii Europejskiej nierówności dochodowe w Polsce znacząco spadły. Tzw. współczynnik Giniego, ilustrujący skalę tych nierówności, obniżył się w Polsce najbardziej wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. W latach 2005-2013 współczynnik ten spadł w Polsce o 4,9 pkt., osiągając poziom 30,7 pkt. i kształtując się na poziomie zbliżonym do średniej unijnej (30,5) i strefie euro (30,6).
Można przypuszczać, że szybki spadek bezrobocia w latach 2014-2015, modyfikacja zasad korzystania z ulgi prorodzinnej oraz realny wzrost płacy minimalnej doprowadziły do dalszego spadku nierówności dochodowych w Polsce. Biorąc pod uwagę przytoczone tendencje w zróżnicowaniu dochodów w Polsce oraz jego skalę w porównaniu do średniej unijnej uważam, że w Polsce nie występuje problem nadmiernego zróżnicowania dochodów.
Osobnym problemem jest ubóstwo. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2013 r. odsetek populacji z dochodem poniżej 40% mediany tzw. dochodu ekwiwalentnego (progu ubóstwa) wynosił 5,8% wobec 9,3% w 2005 r., jednak ostatnie lata nie przyniosły jego znaczącego spadku. Istnieje silna korelacja pomiędzy stopą bezrobocia a odsetkiem ludzi żyjących w ubóstwie.
Dlatego uważam, że dla obniżenia ubóstwa w Polsce konieczne jest obniżenie strukturalnego bezrobocia, co można osiągnąć m.in. poprzez wspieranie działań ułatwiających bezrobotnym zdobycie nowych kwalifikacji. Ważne jest również, aby kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń z pomocy społecznej były podnoszone w zgodzie z tempem wzrostu cen.