Sprawa śmierci Sandry Bland wstrząsnęła Ameryką.
Sprawa śmierci Sandry Bland wstrząsnęła Ameryką. Fot. Zrzut ekranu z CNN

Stany Zjednoczone są zdruzgotane historią Sandry Bland, która zmarła w więzieniu w Teksasie. Nie wiadomo jeszcze, czy zginęła, czy popełniła samobójstwo. Do aresztu trafiła po brutalnej interwencji policjanta, który zatrzymał ją za brak kierunkowskazu.

REKLAMA
Brutalność policji to coraz głośniejszy temat w USA. Tym bardziej, że coraz bardziej nagłaśniane są interwencje policjantów, którym daleko od profesjonalizmu i opanowania emocji. Tak było w przypadku Sandry Bland, która została zatrzymana za brak kierunkowskazu.
Trzy dni później znaleziono ją martwą w celi. Nie jest jeszcze znana przyczyna jej śmierci. Do aresztu trafiła po sprzeczce z policjantem, który kazał jej zgasić papierosa i wysiąść z samochodu. Kobieta nie chciała zrobić ani tego ani tego. Dopiero, kiedy funkcjonariusz zagroził paralizatorem opuściła pojazd.
Została powalona na ziemię i skuta. Nagranie z kamery umieszczonej w radiowozie jest w kilku miejscach przerywane. Nie wiadomo, czy to wynik celowej ingerencji człowieka czy usterka sprzętu. Ta masa pytań wokół śmierci 29-letniej Afroamerykanki po raz kolejny ożywia za Oceanem dyskusję o policji, ale też dyskusję o rasizmie.
Ta sprawa przypomina sytuację z Ferguson. 9 sierpnia policjant Darren Wilson wzywa 18-letniego Michaela Browna, by razem z kolegą weszli z jezdni na chodnik. Brown ze starszym o trzy lata kumplem nie usłuchali policjanta – kontynuują spacer ulicą. Wilson więc strzela. Brown ginie na miejscu. W jego ciele śledczy znajdą później sześć kul. Wilson jest biały, Brown – czarny. To, niestety, bardzo istotna informacja.
Źródło: CNN