
W ekipie ustępującego z funkcji Bronisława Komorowskiego zrobiło się nerwowo - pisze "Fakt". Jak czytamy, osoby z otoczenia Komorowskiego robią wszystko, aby zapewnić sobie spokojny byt. I pomaga im w tym wciąż urzędujący prezydent - czytamy.
REKLAMA
Za dwa tygodnie zaprzysiężenie nowej głowy państwa - do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu wprowadzi się Andrzej Duda wraz z rodziną. Trudno się więc dziwić, że bliscy współpracownicy Komorowskiego rozglądają się za nowym pracodawcą. Nie każdy z nich liczył się z możliwością przegranej "murowanego" faworyta do sukcesu.
Rzeczywistość jest jednak często brutalna. Gdy niepewny grunt pod nogami, trzeba szukać zatrudnienia, choć dobrzy znajomi prezydenta mogą liczyć na pomoc. Narzekać nie może m.in. gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, doradca ds. obronności, a także jeden z "bohaterów" głośnej prezydenckiej podróży do Japonii. Ten bowiem - ustalił "Fakt" - będzie nowym rektorem warszawskiej Akademii Obrony Narodowej. Zgodę na to wyraził ponoć szef resortu obrony Tomasz Siemoniak.
To nie koniec roszad. Wśród "rozchwytywanych" stanowisk mają być też posady dyplomatyczne w kraju i za granicą. Inni zapewne sprawdzą się w stołecznym Ratuszu - prognozuje gazeta.
A jaka przyszłość czeka ustępującą głowę państwa? Jeszcze do niedawna była owiana tajemnicą - niektórzy politycy widzieli go w roli lidera partii, który przed wyborami obok Ewy Kopacz ma poprowadzić Platformę do zwycięstwa, inni stawiali, że zostanie senatorem. Ostatnio okazało się jednak, że po wyprowadzce z Belwederu Komorowski założy... własną fundację na rzecz Ukrainy.
Źródło: "Fakt"
