
Znajoma nazwa, kolory i hasło - to zdaniem polskiego emigranta sposób na biznesowy sukces. Grzegorz Matuszewski założył w brytyjskim mieście Gloucester supermarket łudząco podobny do polskiej Biedronki. Tak też nazwał swój market - "Biedronki".
REKLAMA
"Zawsze niskie ceny" - to hasło brzmi znajomo, a jednak nie ma nic wspólnego z najpopularniejszą w Polsce siecią dyskontów. Brytyjski portal "Gloucester Citizen"opublikował artykuł poświęcony pomysłowemu Polakowi, który opuścił nasz kraj wraz z małżonką. – Pracowałem 12 godzin dziennie i zarabiałem bardzo mało, stwierdziliśmy więc, że musimy wyjechać – mówi w rozmowie z portalem.
"Biedronki" są otwarte już od marca i jak mówi właściciel, kopia polskiego dyskontu była odpowiedzią na zapotrzebowanie lokalnego rynku. W "Biedronkach" można kupić to samo, co w pierwowzorze - polskie artykuły spożywcze i alkohol. Oczywiście niesygnowane logiem sieci należącej do Jeronimo Martins.
Okazuje się jednak, że dość agresywna kolorystyka, do której Polacy przez szereg lat obecności sieci w Polsce zdążyli się już przyzwyczaić, nie podoba się mieszkańcom Gloucester. Do burmistrza napływa wiele skarg oburzonych Brytyjczyków, zdaniem których żółty kolor jest zbyt jaskrawy.
Źródło: Gloucester Citizen
