
Podczas spotkania premier Ewy Kopacz z przedstawicielami środowisk kultury we Wrocławiu doszło do awantury. Na miejscu pojawili się m.in. Romowie, którzy buczeniem i okrzykami protestowali przeciwko likwidacji jednego z ich koczowisk. Był też transparent z hasłem “Europejska stolica wysiedleń”.
REKLAMA
Przed Teatrem Capitol, gdzie Kopacz spotkała się z przedstawicielami miejskich instytucji kultury, odbyły się aż trzy manifestacje. Byli m.in. związkowcy z “Solidarności”, a część demonstrantów stanowili Romowie i ich opiekunowie z Fundacji Nomada, którzy protestowali przeciwko polityce Wrocławia wobec tej mniejszości. Kilka dni temu władze miasta zdecydowały o likwidacji jednego z nielegalnych romskich koczowisk, które zamieszkiwała 10-osobowa rodzina.
– Ruszamy z kampanią w obronie koczowiska na Kamieńskiego. Chcemy zacząć też inne akcje, żeby Romowie zaznali sprawiedliwość – mówiła Agata Ferenc ze Stowarzyszenia Nomada, które wręczyło przedstawicielom rządu list w tej sprawie. Podobny list otrzymał prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Wręczył mu go romski chłopiec o mieniu Elvis, który pojawił się przed teatrem z rodzicami.
Mimo tego, że Romowie i inni protestujący głośno domagali się spotkania z Kopacz, premier do nich nie wyszła. Spotkał się z nimi jej doradca Sławomir Nitras.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
