Jacek Protasiewicz ocenia, że protesty podczas wizyty Ewy Kopacz we Wrocławiu to była zorganizowana akcja.
Jacek Protasiewicz ocenia, że protesty podczas wizyty Ewy Kopacz we Wrocławiu to była zorganizowana akcja. Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Wizyta Ewy Kopacz we Wrocławiu nie przebiegła tak łagodnie jak oczekiwano, bo w poniedziałkowy wieczór szefowa PO musiała zmierzyć się z protestującymi. - To byli członkowie sekty smoleńskiej, którzy chcieli wyładować swoją agresję - ocenił Jacek Protasiewicz, szef PO na Dolnym Śląsku.

REKLAMA
W swoim letnim tournee po kraju Ewa Kopacz zajrzała na Dolny Śląsk. - To dobrze wydane pieniądze - mówił o wyjazdowych posiedzeniach rządu Jacek Protasiewicz, przekonując, że dzięki nim premier może z bliska przyjrzeć się wielu problemom. Do wyjazdów namawia konkurentów także Joachim Brudziński z PiS. - Niech jeżdżą, ale w ramach kampanii wyborczej, a nie takiej szopki - mówił w "Faktach po Faktach"
Protasiewicz przestawił swoją teorię na temat protestów, które w poniedziałek zakłóciły spotkanie Ewy Kopacz z ludźmi kultury. - To jest oczywiste, że to akcja zorganizowana - ocenił polityk PO. - To były dwie grupy: jedni to obrońcy imigrantów Romskich, kilka godzin wcześniej spotkała się z nimi min. Fuszara, ale uznali, że chcą bezpośrednio porozmawiać z panią premier - mówił.
- Druga grupa to byli członkowie sekty smoleńskiej, którzy chcieli wyładować swoją agresję. Taki charakterystyczny moment, gdy pani premier chciała podać jednemu z nich rękę, a on odmówił i zaczął w tym szale wyładowywać swoją agresję - relacjonował polityk z Wrocławia. Dodał, że podnoszono też okrzyki "Andrzej Duda was rozliczy", choć nie przesądza o tym, że grupę zorganizowało Prawo i Sprawiedliwość.
Brudziński zarzucał Protasiewiczowi, że chciał go sprowokować mówiąc o "sekcie smoleńskiej" i sugerując, że za protestami może stać PiS. Współpracownik Jarosława Kaczyńskiego przekonywał też, że politycy PO są oderwani od rzeczywistości, a prawdziwy rozmiar rozpaczy Polaków pokazują sprawy ludzi zgłaszających się do Duda-pomocy.
Źródło: "Fakty po Faktach", TVN24