
Pod koniec maja prof. Krystyna Pawłowicz zastanawiała się głośno, „czy jest sens dalej być w polityce”. Źródłem wątpliwości było zmęczenie walką z nienawistnymi komentarzami. Teraz posłanka odzyskała jednak dobry humor i – jak ustaliła Superstacja – „idzie na wyborczą wojnę, a nie polityczną emeryturę”.
REKLAMA
Wśród spekulacji dotyczących przyszłości Pawłowicz prym wiodła ta o szykowanym dla niej miejscu w Trybunale Konstytucyjnym. Sama posłanka, która w latach 2007-2011 wchodziła w skład Trybunału Stanu, zapewniła jednak Superstację, że do Trybunału Konstytucyjnego się nie wybiera.
– To są spekulacje. Czytałam w "Fakcie" Pawłowicz zniknie z Sejmu, zniknie z polityki i wreszcie będzie cicho – powiedziała Pawłowicz, która nie wierzy przy tym w plotki przekonujące, że Jarosław Kaczyński chce się jej pozbyć z parlamentu. Z plotek wynika, iż przed wyborami do Senatu prezes PiS może z premedytacją wystawić Pawłowicz w okręgu, gdzie jego partia nie cieszy się dużym poparciem.
– To są raczej takie życzenia osób, które mnie nie lubią, moich poglądów, wyrazistych poglądów – zaznaczyła posłanka, o której ciepło wypowiedział się dla Superstacji Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.
Błaszczak przypomniał widzom o tym, że Pawłowicz ma na swoim koncie osiągnięcia naukowo-dydaktyczne. – Moim zdaniem wystarczy spojrzeć w podręcznik z prawa gospodarczego i jednym z autorów tego podręcznika jest profesor Krystyna Pawłowicz – podkreślił Błaszczak.
W maju posłanka wyznała portalowi Onet.pl, że w związku z aktywnością "przemysłu pogardy" poważnie zastanawia się nad odejściem z polityki. – Walczę z tym, wytaczam procesy, ale już nie mogę. Zastanawiam się, czy jest sens dalej być w polityce. I nie ma znaczenia fakt, że PiS prawdopodobnie wygra najbliższe wybory – mówiła Pawłowicz.
źródło: Superstacja
