
Żydzi przez lata padali i wciąż padają ofiarami ataków terrorystycznych. Jest jedna druga, mniej znana strona medalu. To żydowski - polityczny bądź religijny - terroryzm, który ma kilkudziesięciu letnią historię i wciąż pozostaje problemem. Przypomniał o tym właśnie atak ortodoksyjnego wyznawcy judaizmu na uczestników parady gejów w Jerozolimie.
REKLAMA
Cichy terror
W cieniu terroru ISIS i zagrożenia islamskim ekstremizmem w Europie doszło do dwóch wydarzeń, które mieszczą się w pojęcia “żydowskiego terroryzmu”. Dziś w nocy czterech żydowskich osadników podpaliło dom w palestyńskich mieście Nalbus na Zachodnim Brzegu Jordanu. Zginęło 1,5-roczne dziecko. Nawet władze Izraela określiły to zdarzenie mianem aktu terroru. Media zwracają uwagę, że na ścianie obok podpalonego budynku napastnicy umieścili napisy “zemsta” i “niech żyje król”.
W cieniu terroru ISIS i zagrożenia islamskim ekstremizmem w Europie doszło do dwóch wydarzeń, które mieszczą się w pojęcia “żydowskiego terroryzmu”. Dziś w nocy czterech żydowskich osadników podpaliło dom w palestyńskich mieście Nalbus na Zachodnim Brzegu Jordanu. Zginęło 1,5-roczne dziecko. Nawet władze Izraela określiły to zdarzenie mianem aktu terroru. Media zwracają uwagę, że na ścianie obok podpalonego budynku napastnicy umieścili napisy “zemsta” i “niech żyje król”.
Na tym nie koniec. Chwilę wcześniej ortodoksyjny Żyd zaatakował nożem uczestników Gay Pride w Jerozolimie. Zranił sześć osób, dwie są w stanie krytycznym. Choć w tym przypadku oficjele unikają określenia “terroryzm”, wielu komentatorów domaga się, by właśnie tak kwalifikować ten atak. Tym bardziej, że ten sam napastnik zaatakował uczestników parady w 2005 roku. Wtedy skazano go na 10 lat więzienia.
Oczywiste jest, że wymienionych incydentów nie sposób zestawić z tym, co dzieje się w Syrii i Iraku, czy też z atakami dokonywanymi przez islamskich fundamentalistów na Zachodzie. Są one jednak dobrym pretekstem, by przypomnieć, że ekstremizm nie jest domeną jednej religii. A Żydzi mają z tym zjawiskiem spory kłopot. W dodatku taki, o którym bardzo rzadko się mówi – także z powodu obaw o zarzut antysemityzmu.
Zamachy “w obronie”
Kilka lat temu światło dziennie ujrzał raport FBI dotyczący terroru na amerykańskiej ziemi. Wnioski były wręcz sensacyjne. Nie tylko okazało się, że 90 proc. ataków popełnionych w latach 1980-2005 nie jest dziełem muzułmańskich terrorystów, ale także, że to nie islam jest religią, która najczęściej stanowi motywację zamachowców. Islamscy zamachowcy występowali tylko w 6 proc. przypadków, podczas gdy 7 proc. ataków było dziełem żydowskich terrorystów.
Kilka lat temu światło dziennie ujrzał raport FBI dotyczący terroru na amerykańskiej ziemi. Wnioski były wręcz sensacyjne. Nie tylko okazało się, że 90 proc. ataków popełnionych w latach 1980-2005 nie jest dziełem muzułmańskich terrorystów, ale także, że to nie islam jest religią, która najczęściej stanowi motywację zamachowców. Islamscy zamachowcy występowali tylko w 6 proc. przypadków, podczas gdy 7 proc. ataków było dziełem żydowskich terrorystów.
Kto za nimi stał? M.in. “Żydowska Liga Obrony”. To skrajnie prawicowa religijno-polityczna organizacja, której celem jest “obrona Żydów przed antysemityzmem, wszelkimi możliwymi sposobami”. Zamieszana była w niejeden atak terrorystyczny. Seryjnie atakowała np. rosyjskie interesy w Stanach Zjednoczonych – miał to być protest przeciwko złemu traktowaniu Żydów w krajach bloku komunistycznego. Ale nie tylko. Szczególnie głośna stała się sprawa z 1994 roku, kiedy aktywista Ligi Baruch Goldstein otworzył ogień do muzułmanów modlących się w meczecie w Hebronie na Zachodnim Brzegu. Zabił 29, a ranił 125 osób.
Grupa działa do dziś, ale poza USA, gdzie została zdelegalizowana. Najbardziej aktywna jest we Francji. Francuskie władze przypisały jej "co najmniej 115 incydentów" w latach 2001-2014. Wiele z nich uzasadniano odwetem za antysemickie ataki. Niedawno skazano tam dwóch członków Ligi, którzy zaatakowali kojarzoną z Palestyńczykami księgarnię i nagrali wideo z przekazem: "pięciu policjantów za każdego Żyda, 10 Arabów za każdego rabina".
W czerwcu tego roku pojawiły się informacje, że także Francja szykuje się do zdelegalizowania organizacji. Impulsem do takiego działania ma być zaangażowanie żydowskich ekstremistów w ataki na uczestników marszów solidarności ze Strefą Gazy.
Religia, polityka, nacjonalizm
W samym Izraelu jest jeszcze gorzej. Przykład – w czerwcu tego roku podpalono katolicki kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb w mieście Tabgha nad Jeziorem Galilejskim. Policja podejrzewa, że celowo podpalili go żydowscy ekstremiści. Na ścianie świątyni ktoś wypisał czerwonym sprayem werset z hebrajskiej modlitwy krytykujący "czczenie fałszywych bogów". Nie trudno więc o wniosek, że atak motywowany był religijnie.
Religia, polityka, nacjonalizm
W samym Izraelu jest jeszcze gorzej. Przykład – w czerwcu tego roku podpalono katolicki kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb w mieście Tabgha nad Jeziorem Galilejskim. Policja podejrzewa, że celowo podpalili go żydowscy ekstremiści. Na ścianie świątyni ktoś wypisał czerwonym sprayem werset z hebrajskiej modlitwy krytykujący "czczenie fałszywych bogów". Nie trudno więc o wniosek, że atak motywowany był religijnie.
Jeśli chodzi o motywacje, religia prawie zawsze miesza się jednak z polityką. Żydowski terroryzm kwitnie przede wszystkim na bazie izraelsko-palestyńskiego konfliktu. Wspomniany na początku atak terrorystyczny, w którym zginęło palestyńskie dziecko, nie jest wyjątkiem. Właśnie dlatego Stany Zjednoczone w 2013 roku po raz pierwszy wymieniły ataki na Palestyńczyków w raporcie o terroryzmie na świecie.
"Biuro ONZ odnotowało w tym roku co najmniej 399 ataków izraelskich ekstremistów i osadników, które skutkowały obrażeniami Palestyńczyków bądź zniszczeniem własności. Napastnicy zniszczyli np. pięć meczetów i trzy kościoły w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu" – można w nim przeczytać.
Co odpowiada Izrael? Że nie ma porównania między aktami wandalizmu, do czego mają się sprowadzać incydenty z udziałem żydowskich ekstremistów, a prawdziwym terroryzmem, jaki jest udziałem Palestyńczyków. Takie przekonanie wydaje się jednak błędne. Terrorystyczna aktywność żydowskich osadników, często wprost motywowana religijnie, przypomina, że żadna religia nie ma monopolu na terroryzm. I powinno się o tym mówić. Milczenie, u Żydów często motywowane poprawnością polityczną, to najgorsze wyjście.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
