Kim są "cisi samobójcy"?
Kim są "cisi samobójcy"? Fot. "Newsweek" 32/2013

Jeżeli jesteście zaniepokojeni rosnącą liczbą samobójstw w Polsce, po tej lekturze będziecie zatrwożenie jeszcze bardziej. Jak ujawnia najnowszy "Newsweek", w oficjalnych statystykach odnotowuje się tylko część ofiar samobójstw. Wiele innych to tymczasem te śmierci, które oficjalnie są nieszczęśliwymi wypadkami lub pozostają niewyjaśnione. Bo niewielu chce się je wyjaśniać.

REKLAMA
Czym mogą być "ciche samobójstwa"? Jak tłumaczą rozmówcy najnowszego "Newsweeka", zamachami na własne życie może być spora część potrąceń na torach, czy wypadków samochodowych, gdy ktoś nagle z pełnym impetem wjeżdża autem w inne lub uderza w drzewo. To jeszcze bardziej prawdopodobne, gdy ofiarą jest mężczyzna. Bo tygodnik przypomina, że absolutna większość polskich samobójców to mężczyźni.
Eksperci radzą więc, by w Polsce wziąć przykład z Niemiec i pod kątem ewentualnego samobójstwa analizować także te wydarzenia, które jednoznacznie nie wskazują, iż był to zamach na własne życie. – W Niemczech już zaczęto analizować statystyki, bo pojawiły się dziwne zależności: samobójstw zaczęło ubywać, za to przybyło wypadków drogowych z nieustalonej przyczyny. I Niemcy są przekonani, że część z nich to też samobójstwa – mówi "Newsweekowi" konsultant krajowy ds. psychiatrii prof. Piotr Gałecki.
Specjalista sugeruje, że samobójstwa to nie tylko trudne do wyjaśnienia (lub te aż zbyt łatwo wytłumaczalne) wypadki drogowe, ale także cześć śmiertelnych ataków serca. W ten sposób niektórzy popełniają bowiem trudne do wykrycia samobójstwo poprzez zażycie dużej dawki leków kardiologicznych. Jeżeli są w wieku typowych zawałowców, nikt nawet nie będzie sprawdzał, czy przypadkiem nie popełnili samobójstwa.
Jak wyjaśnia tygodnik, w Polsce na ukrywaniu prawdziwej liczby samobójstw tak państwu, jak i rodzinom zmarłych. Władze nie chcą w statystykach dodatkowych samobójców, bo źle świadczyłoby to o sytuacji w kraju. Natomiast rodziny ofiar samobójstw nie pomagają przy wyjaśnianiu, bo wstydzą się z powodów religijnych, obyczajowych lub wiedzą, że "ciche samobójstwo" bliskiego było sposobem na zdobycie pieniędzy z polisy ubezpieczeniowej i spłatę długów.