Zdjęcie dziennikarki, która przyczyniła się do wybuchu walk na Ukrainie
Zdjęcie dziennikarki, która przyczyniła się do wybuchu walk na Ukrainie Kitty Logan/Facebook

Kitty Logan, reporterka brytyjskiej telewizji Sky News, przyczyniła się do wzniecenia walk pomiędzy rebeliantami a ukraińskimi wojskami na terenie Ługańska.

REKLAMA
Dziennikarka, korespondentka zagraniczna, regularnie przygotowująca materiały z walk na Ukrainie dla widowni w zachodniej Europie, przyczyniła się do starć mających miejsce pod koniec lipca na terenie Ługańska. A wszystko dlatego, że potrzebowała materiału, który byłby... wystarczająco atrakcyjny dla publiczności. Logan przystała więc na propozycję ostrzelania pozycji ukraińskich, złożoną przez dowódce separatystów.
Kitty Logan, fragment wpisu na Facebooku

Uważaj czego sobie życzysz, bo może się to spełnić. Mając na uwadze poprzednie nieudane próby odnalezienia żołnierzy frontowych w akcji, spróbowałam jeszcze raz odnaleźć przypadki łamania nakazu zawieszenia broni. «Mam do nich strzelić żebyś mogła to nagrać?» spytał dowódca rebeliantów, wskazując na obecnie spokojne ukraińskie pozycje. Ekhmm... No cóż... «I tak musimy do nich strzelać, oni strzelali do nas wcześniej». Nadchodzi ostateczny termin oddania materiału. Dowódca się niecierpliwi, broń gotowa. Och, no dobrze więc.

logo
Pełna treść wpisu umieszczonego przez dziennikarkę na jej profilu na Facebooku Kitty Logan/Facebook
Jak podaje rosyjska agencja informacyjna Interfax, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy unieważniła dziennikarce akredytację oraz rozważa zakazanie jej wstępu na terytorium Ukrainy. Olena Hytlianska w rozmowie z Interfax przyznaje: „SBU podjęła taką decyzję mając na uwadze zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego kraju. Dziennikarka dopuściła się destrukcyjnych czynów, skierowanych przeciwko ukraińskim obywatelom.” SBU bada także sprawę starć, do których doszło za sprawą dziennikarki.
Kitty Logan wielokrotnie podkreślała swoją niewinność, twierdząc że nigdy nie kazałaby nikomu strzelać. Stoi to jednak w sprzeczności ze wspomnianym postem na jej profilu na Facebooku, w którym na koniec stwierdziła, że czuje się "trochę winna".
Źródło: Joinfo, Interfax

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl