Współzałożyciel Greenpeace masakruje ekologów: Tą organizacją rządzi ciemnota. Ich podejście niszczy ludzkość

Patrick Moore opowiedział o prawdziwym obliczu Greenpeace.
Patrick Moore opowiedział o prawdziwym obliczu Greenpeace. screen z You Tube
Patrick Moore był jednym z założycieli organizacji Greenpeace. Po prawie trzydziestu latach opowiedział, dlaczego organizacja rozminęła się ze swoim pierwotnym celem. Twierdzi, że to nie jest grupa, której misją jest ochrona środowiska oraz dobra człowieka.


Moore przedstawił powody swojego odejścia od Greenpeace w filmie nagranym dla Pager University. To internetowa baza wiedzy, w której specjaliści i naukowcy tłumaczą zjawiska związane z nauką, polityką, technologią i codziennością. Stawiają na jasny przekaz. Krótkie i ciekawe filmy, które są dostępne dla każdego bezpłatnie.

Moore skończył studia doktoranckie z ekologii na uniwersytecie Columbia. W tym czasie dołączył do organizacji „ Don’t Make A Wave Comitee”. To było w czasie trwania Zimnej Wojny i wojny w Wietnamie. Członkowie organizacji byli przejęci sprawami ludzkości i środowiska. Walczyli na przykład o to, żeby powstrzymać USA przed próbami broni wodorowej na Alasce. Wtedy wpadli na pomysł nazwy Greenpeace - zlepek słów które symbolizowały ich misję - dobro człowieka i środowiska. Tak też nazwali łódź, którą pływali po Alasce. Nie spowodowali, że bomba wodorowa nie została zdetonowana, ale doprowadzili do tego, że była to ostatnia bomba tego typu w historii, której użyli Amerykanie.

Na początku lat 70-tych, kiedy Greenpeace zaczynało swoją działalność, każdego miesiąca byli bohaterami gazet, które rozpisywały się o ich akcjach. W latach 80-tych walczyli przeciw zanieczyszczeniu środowiska, polowaniom na trofea i na orki. – Misja, która kiedyś była szlachetna została zdeprawowana – skomentował Moore w filmie.


– Zacząłem czuć się niekomfortowo z tym, jaki kurs obrał mój poprzedni szef. Odkryłem, że spośród sześciu międzynarodowych dyrektorów organizacji byłem jednym, który miał wykształcenie naukowe. Zajmowaliśmy się sprawami związanymi z toksykologią, chemią i zdrowiem człowieka. Nie potrzeba doktoratu z biologii morskiej, żeby ratować wieloryby przed wyginięciem. Ale kiedy decydujesz które środki chemiczne wycofać, musisz się na tym znać – podsumował Patrick Moore.
Moore stwierdził, że organizacja nie rozumiała podstawowej zasady ekologii - że człowiek jest częścią środowiska, a nie jest od niego odseparowany. Niektóre gatunki zwierząt i owadów musimy chronić, a przed niektórymi musimy chronić ludzi. Po pewnym czasie, kiedy organizacja zarabiała 100 milionów dolarów rocznie, doszło do dużej zmiany w podejściu członków organizacji. – Pokój odszedł, została tylko zieleń. Ludzie w imieniu Greenpeace stali się wrogami ziemi – ocenił ekolog.

Ekolog powiedział, że zbanowano wiele przydatnych technologii i środków chemicznych, bo organizacja stwierdziła, że to słuszne. Moore stwierdził, że nauka i logika nie szły wtedy w parze z Greenpeacem. Kampanie organizacji były manipulacją. Zaczęto posługiwać się w nich językiem strachu i sensacji. Opierano się na niedoinformowaniu społeczeństwa.

Przełom nastąpił, kiedy szef organizacji postanowił stworzyć kampanię przeciw chlorowi. Przedstawiał ten pierwiastek jako dzieło diabła. Tymczasem chlor dodawany do wody pitnej był przełomem, przyczynił się do rozwoju światowego zdrowia publicznego.

Podobna sytuacja dotyczyła „złotego ryżu”, który dzięki modyfikacji genetycznej zawierał beta- karoten. Ten produkt mógłby rozwiązać problem 2 milionów niedożywionych dzieci, umierających z głodu. Dla organizacji najważniejsze było to, że GMO jest złe i nie starali się spojrzeć na drugą stronę medalu. Patrick Moore zarzuca organizacji, że rządzi nią ciemnota i nienaukowe podejście do spraw świata. Ekolog odszedł z Greenpeace w 1986 roku.

źródło: You Tube
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
0 0Internet stracił głowę. Baby Yoda urzeka nawet tych, którzy nie cierpią "Gwiezdnych wojen"
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Tak wyglądają notatki Donalda Trumpa. Ktoś zrobił im zdjęcie

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"