Obskurne wejście do kamienicy przy Karolkowej 64
Obskurne wejście do kamienicy przy Karolkowej 64 Fot. Janusz Baranek

Jak wiadomo, pomieszczenia tymczasowe oraz lokale socjalne przysługują osobom eksmitowanym ze swojego mieszkania lub osobom w trudnej sytuacji majątkowej. Wiadomo również, że lokale te zazwyczaj mają dużo niższy standard mieszkaniowy, a warunki do życia, które w nich panują, pozostawiają wiele do życzenia. To co jednak zastano w lokalu mieszczącym się w jednej z warszawskich kamienic przeszło wszelkie wyobrażenia.

REKLAMA
logo
Warunki panujące w kamienicy przy Karolkowej 64 Fot. Janusz Baranek
Odrapane ściany klatek z widocznymi zaciekami, niemiłosiernie pomazane drzwi wejściowe i skrzynki pocztowe, stare, nieszczelne okna i elewacja do wymiany. To właśnie warunki do życia, panujące w kamienicy przy Karolkowej 64 na warszawskiej Woli. Można powiedzieć, typowy budynek z lokalami tymczasowymi. W tym jednak konkretnym przypadku okazuje się być jeszcze gorzej.
Janusz Baranek z wiceprezes Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Budynek przy Karolkowej zaskoczył nawet członków Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, którzy przyszli na wizję lokalną, żeby obejrzeć pomieszczenie tymczasowe, przyznane jednemu z byłych lokatorów komunalnych. Panu Krzysztofowi Zarząd Dzielnicy Wola przyznał lokal z zamurowanym wejściem.

logo
Zamurowane drzwi w lokalu przy Karolkowej 64 Fot. Janusz Baranek
Tak, lokal z zamurowanym wejściem. Zdaniem mieszkańców to przez częste włamania, które mają tu miejsce. To naprawdę bardzo osobliwy pomysł. W końcu nowe "drzwi" faktycznie stanowią idealną zaporę przed włamywaczami, ale niestety także i przed samymi potencjalnymi mieszkańcami lokalu. Dodatkowo trudno zrozumieć taką decyzję dlatego też, że kilkadziesiąt metrów od budynku na Karolkowej znajduje się komisariat policji.
logo
Mur zamiast drzwi Fot. Janusz Baranek
– Czy zatem zamurowane drzwi wejściowe to nowy trend, a lokatorzy oprócz wskazania będą dostawali od urzędników kilof, zamiast kluczy do mieszkania? – pyta oburzony Janusz Baranek.
Dołączam się do tego pytania.

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl