
Z nami jest Carla Delevingne, którą możecie znać z teledysku Taylor Swift - tak zaczął się wywiad, o którym słyszeli już chyba wszyscy. Dziennikarze amerykańskiej telewizji śniadaniowej zaliczyli wpadkę, a internauci nie zostawili na nich suchej nitki. Tylko czego spodziewać się po rozmowie, wyliczonej co do sekundy?
REKLAMA
Głupia śniadaniówka?
Krótkie rozmowy z gośćmi to specyfika porannych programów, a charakteryzuje je zwykle lekka forma. Goście bez względu na swój zawód muszą przygotować się na to, że temat o jakim będzie mowa, nie zostanie podany w wersji dla wybranych. Pytania będą takie, by widz jedząc śniadanie o 7 rano, nie musiał zbytnio angażować swojego mózgu. Podobnie do sprawy podeszli prowadzący Good Day Sacramento w trakcie rozmowy z modelką i aktorką, Carą Delevingne. Ta miała opowiedzieć o swojej pracy na planie filmu “Papierowe miasta” i w tym celu nawiązała połączenie video ze studiem programu.
Krótkie rozmowy z gośćmi to specyfika porannych programów, a charakteryzuje je zwykle lekka forma. Goście bez względu na swój zawód muszą przygotować się na to, że temat o jakim będzie mowa, nie zostanie podany w wersji dla wybranych. Pytania będą takie, by widz jedząc śniadanie o 7 rano, nie musiał zbytnio angażować swojego mózgu. Podobnie do sprawy podeszli prowadzący Good Day Sacramento w trakcie rozmowy z modelką i aktorką, Carą Delevingne. Ta miała opowiedzieć o swojej pracy na planie filmu “Papierowe miasta” i w tym celu nawiązała połączenie video ze studiem programu.
- Cara, jesteś bardzo zajętą osobą, twój kalendarz jest wypełniony po brzegi - zaczęła jedna z dziennikarek. - Czy miałaś chwilę, żeby przeczytać książkę, na podstawie której nakręcono obraz? Delevingne uśmiechnęła się i z ironią odparła, że nie, a nawet nie zajrzała do scenariusza, bo przecież nie ma na to czasu. Po chwili dodała jednak, że to oczywiste, że czytała książkę. Prowadzący brnęli dalej, rzucając tendencyjne pytania typu: Powiedz, utożsamiasz się z postacią, którą grasz? Im dłużej trwała rozmowa, tym bardziej Cara była nią zmęczona, a reakcja była taka - To my cię tak irytujemy? Odpowiedzią była zdziwiona mina aktorki, której gospodarze zaproponowali “drzemkę i wypicie Red Bulla”.
Można powiedzieć, ot kolejna dziennikarska wpadka. W tym przypadku jednak rozpętała ona prawdziwą burzę. Internet trzymał stronę Delevingne - zalały go nagłówki: “Najbardziej dziwny wywiad wszech czasów”, “Cara ofiarą głupich dziennikarzy” czy “Telewizje śniadaniowe powinny przestać istnieć”. Wśród nienawistników, znaleźli się komentatorzy, którzy uznali zachowanie dziewczyny za niegrzeczne i nieprzystosowane do okoliczności. Trzeba przecież brać pod uwagę, o co prowadzący programu śniadaniowego mogą zapytać, a raczej nie będą ciekawi, co myśli się o filozofii Kanta. Najważniejsze, co się liczy, to czas antenowy i utrzymanie uwagi widza.
5 minut na wywiad
Dziennikarze “śniadaniówek” i programów rozrywkowych wystawiają się na publiczny lincz codziennie. Wszystko, co zaplanują, a później powiedzą może obrócić się przeciwko nim. Nawet ci najbardziej czujni, tzw. starzy wyjadacze, wiedzą co, to wpadka na wizji. Nie zawsze dzieją się z ich winy - czasem rozmówca po prostu nie rozumie, w czym bierze udział. Nie tak dawno Agnieszka Szulim jako prowadząca “Pytania na śniadanie” dowiedziała się tego na własnej skórze.
Dziennikarze “śniadaniówek” i programów rozrywkowych wystawiają się na publiczny lincz codziennie. Wszystko, co zaplanują, a później powiedzą może obrócić się przeciwko nim. Nawet ci najbardziej czujni, tzw. starzy wyjadacze, wiedzą co, to wpadka na wizji. Nie zawsze dzieją się z ich winy - czasem rozmówca po prostu nie rozumie, w czym bierze udział. Nie tak dawno Agnieszka Szulim jako prowadząca “Pytania na śniadanie” dowiedziała się tego na własnej skórze.
Podczas rozmowy o polityce antynarkotykowej rozmówca wypomniał jej słowa, które powiedziała mu poza wizją.
W trakcie gorącej dyskusji, gość nie wytrzymał i rzucił w stronę gospodyni programu: Ja jestem wewnętrznie zdruzgotany, jeśli Pani Redaktor przed chwilą mi mówi, że pali marihuanę od piętnastu lat! Pracuje Pani w publicznej telewizji! Szulim wyparła się zarzutów i dalej, wręcz ze stoickim spokojem prowadziła rozmowę.
Masowe media nie takie złe
Podobnych sytuacji jest na pęczki, ostatnio głośno jest jednak nie tylko o wywiadzie z Carą Delevingne. W sieci pojawiło się nagranie innego, gośćmi którego była obsada “Fantastycznej Czwórki”. Na rozmowę dziennikarze mieli kilka minut, z których postanowili wycisnąć, ile się da.
Masowe media nie takie złe
Podobnych sytuacji jest na pęczki, ostatnio głośno jest jednak nie tylko o wywiadzie z Carą Delevingne. W sieci pojawiło się nagranie innego, gośćmi którego była obsada “Fantastycznej Czwórki”. Na rozmowę dziennikarze mieli kilka minut, z których postanowili wycisnąć, ile się da.
Presja czasu dała im w kość, jeden zapytał pary aktorów, odgrywających rodzeństwo Storm, jak to się stało, że on jest czarny, a ona biała. Inne pytanie dotyczyło … odmienionej fryzury aktorki, która według prowadzącego wyglądała “bardziej sexy w dłuższych włosach i nie rozumie dlaczego je ścięła”.
Internet i to zauważył, ale odpowiedzialny za zamieszanie szybko zaczął się bronić. - Miałem niewiele czasu, nie wydaje mi się, że moje zachowanie było rasistowskie i seksistowskie - mówił - Myślę, że wiele osób było ciekawych, czemu wybór produkcji padł na mieszane rodzeństwo, a ja zapytałem o to na głos. To była zabawna, luźna rozmowa.
Zabawna, luźna rozmowa jest tym, czego oczekuje się, oglądając telewizję śniadaniową. Krótkie relacje z czerwonych dywanów nie byłyby tym, czym są bez pytań o nazwisko projektanta sukienki. Premiery filmowe nie miałyby racji bytu, jeśli reporterzy nie są zaintrygowani tym, z kim gwiazda wieczoru obejrzała pierwszy film. Jakie ma znaczenie, że treści są banalne i tak często powielane, skoro i tak widzowie ich potrzebują. Nie znaczy to przecież, że tylko takie są warte uwagi. Sprawa wygląda podobnie z kulturą - jednego wieczoru ludzie obejrzą von Triera, a następnego włączą “Taniec z gwiazdami”.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
