
Jak poinformował portal 300polityka, trójka byłych bliskich współpracowników Pawła Kukiza postanowiła pokazać swojemu byłemu liderowi, że nie opłaca się odwracać od sojuszników. Właśnie zapowiedzieli, że utworzą wspólne listy do Sejmu. Czy nowa inicjatywa JOW Bezpartyjni nie podbierze Kukizowie głosów? Jest to możliwe, choćby dlatego, że ten polityczny projekt ma w nazwie "jednomandatówki", które wywołują jednoznacznie skojarzenia z muzykiem.
REKLAMA
JOW Bezpartyjni - taką nazwę ruchowi nadali jego twórcy, których dobrze znamy z otoczenia Kukiza: Robert Raczyński, prezydent Lubina, o którym mówi się, że odkrył potencjał muzyka, Patryk Hałaczkiewicz, który podczas kampanii prezydenckiej pełnił funkcję szefa sztabu Kukiza i Piotr Guział, były burmistrz warszawskiego Ursynowa, a swego czasu również gorący poplecznik antysystemowców. Pośród trzech "politycznych tenorów" to Raczkowski będzie wiódł prym i nadawał ton nowemu ugrupowaniu.
25 sierpnia "bezpartyjni" pokażą swoje listy - wówczas okaże się, ile osób obrażonych na Kukiza ewentualnie przejdzie na stronę lubińskiego zaplecza walczącego o zmianę ordynacji wyborczej. Póki co, wiadomo, że środowisko skupione wokół nowej inicjatywy cieszy lecące w dół poparcie dla Kukiza.
Poparcie dla muzyka topnieje i dowodzą tego wszystkie sondaże, nie wiadomo natomiast, na jakie poparcie może liczyć JOW Bezpartyjni. Na pewno trudno będzie im zbudować taką rozpoznawalność, jaką już teraz cieszy się Kukiz. Z drugiej strony, jemu też nikt nie wróżył sukcesu, a hasło "JOW" jest ciągle nośne, a Polacy stali się orędownikami takiego systemu wybierania swoich reprezentantów - tak przynajmniej wynika z niedawno przeprowadzanych badań. Według sondażowni CBOS jednomandatowe okręgi popiera 52 proc. wyborców.
Źródło: Gazeta Wyborcza
