
Prezydent Bronisław Komorowski żegna się ze stanowiskiem. W swoim orędziu ustępujący prezydent chwalił sukcesami, nie omieszkał jednak pogrozić palcem opozycji - za brak chęci współpracy. W podsumowaniu pięcioletniej kadencji nie zabrakło też podziękowań dla wyborców. – Pragnę podziękować wszystkim, którzy pięć lat temu na mnie głosowali i tym, którzy poparli mnie w czasie ostatnich wyborów. Było nas wiele milionów – mówił.
REKLAMA
Prezydent wspominał moment, kiedy obejmował urząd głowy państwa. – Początki nie były łatwe – stwierdził. – Po katastrofie smoleńskiej emocje sięgały zenitu. Pomimo tego udało się szybko ustabilizować państwo poprzez mianowanie nowych dowódców armii, nowego szefa banku centralnego i wielu szefów innych instytucji centralnych – mówił.
Szef państwa wypunktował też najważniejsze momenty swojej prezydentury. Bronisław Komorowski podkreślił, że udało mu się m.in. wzmocnić bezpieczeństwo Polski. – To nie tylko wzmocnienie wschodniej flanki NATO w obliczu zagrożenia na Wschodzie, ale także przyspieszenie procesów modernizacji armii polskiej. Temu ma służyć przywrócenie finansowania armii na poziomie 2 proc. PKB. Bo w dalszym ciągu istotnym zadaniem jest i będzie umacnianie naszego bezpieczeństwa w niebezpiecznym świecie w niestabilnym regionie – podkreślił.
W krótki podsumowaniu prezydent przyznał, że nie udało mu się namówić wszystkich do dialogu. Zwrócił uwagę, że "nie wszyscy przyjęli ofertę", czyli zaproszenie do stołu Rady Bezpieczeństwa. Mimo tego, że nie wymienił żadnej partii, to wiadomo, że politycy Prawa i Sprawiedliwości konsekwentnie odmawiali uczestnictwa w spotkaniach organizowanych przez Pałac Prezydencki.
