"Widzimisię zmiany płci" i "narzędzie do badania płci" w Senacie. Grodzka: Rozum odchodzi w cień
"Widzimisię zmiany płci" i "narzędzie do badania płci" w Senacie. Grodzka: Rozum odchodzi w cień Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Senat, który z definicji powinien być izbą refleksji, coraz częściej prowokuje refleksje wyborców nad potrzebą rozwiązania tego organu. "Widzimisię zmiany płci", "przyrząd do badania płciowości" to tylko niektóre hasła, które można było usłyszeć wczoraj w izbie wyższej polskiego parlamentu. – To zdumiewa – mówi w "Bez autoryzacji" posłanka Anna Grodzka.

REKLAMA

Wczoraj w Senacie po raz kolejny odbył się spektakl braku taktu i empatii. Co się dzieje z tą izbą?

Anna Grodzka: To jest rzeczywiście zjawisko przedziwne. W momencie, kiedy przychodzą sprawy związane ze światopoglądem, rozum odchodzi w cień. Ja wczoraj miałam wrażenie, że niektórzy senatorowie są odporni na oczywiste argumenty wynikające wprost z logiki. To argumenty podawane przez rząd, który tę ustawę w jakiś sposób wspiera.

A co panią najbardziej uderzyło?

To jest coś, co mnie zdumiewa. Senat w większości wypadków zachowuje się racjonalnie. W tym przypadku dość nieracjonalnie.

Senator Zdzisław Pupa z PiS pytał wczoraj, czy osobę transseksualną można wyleczyć z takiego widzimisię zmiany płci?

Senator, który to powiedział, prawdopodobnie nie odróżnia wyboru wynikającego z czegoś, co mieści się w obrębie pewnych zjawisk społecznych, kultury a wyboru który jest stricte związany z psychicznym, wewnętrznym odczuciem ugruntowanym biologicznie, który nie jest tak naprawdę wyborem. To jest realizacja swoich biologicznych determinant.

Padła też propozycja, aby wprowadzić konieczność uzyskania opinii biegłego psychiatry, aby stwierdzić, czy osoba, która chce zmienić płeć, nie jest schizofrenikiem. Dobry pomysł?

W procedurach medycznych, dotyczących transseksualizmu, które są przyjęte na całym świecie, to nie jest zły pomysł. Właśnie tak jest. W procesie zmiany płci prawnej eliminuje się osoby, które nie są osobami transseksualnymi. Także te, które cierpią na chorobę psychiczną, a transseksualizm nią nie jest. Te osoby się eliminuje i to jest dla mnie zrozumiałe.

Senator Jan Rulewski stwierdził z kolei, że transseksualizm jest wyrażeniem poglądu. Pytał także, czy istnieje przyrząd do badania płciowości.

Istnieją metody diagnostyczne stosowane przez lekarz psychiatrów, które upewniają lekarza o występowaniu transseksualizmu bądź nie. Natomiast absolutnie to nie jest żaden wybór ze strony osoby transpłciowej. Pan senator Rulewski się tu zagalopował.

Czy powinny być jakieś kary za używanie takiego języka czy stwierdzeń w Senacie?

Nie nie, żadnych kar i sankcji nie. Ale tu się kłaniają jednomandatowe okręgi wyborcze. Skład Senatu w moim przekonaniu nie do końca odzwierciedla nastawienia społeczne.