Scena teatralna i widownia.
Scena teatralna i widownia. Fot. Flickr Kuba Bożanowski

Wydawać by się mogło, że życie młodego aktora jest jak los wygrany na loterii. Jeśli uda ci się dostać do szkoły aktorskiej, oznacza to, że pokonałeś kilkadziesiąt osób. Niektórzy już wtedy czują smak sławy, inni chcą tworzyć sztukę wielkiego kalibru.

REKLAMA
Nie chodzi jednak wcale o gwiazdy z pierwszych stron gazet. W końcu każdego roku szkoły teatralne w Polsce kończy około setka ludzi gotowych do wykonywania zawodu aktora. Czy pasja i zapał pozostają, pomimo piętrzących się przeszkód? I przede wszystkim – gdzie ci wszyscy młodzi i zdolni są?
Czas start!
Zacznijmy od początku. Zostajesz studentem jednej z niewielu państwowych szkół teatralnych. Kilka tysięcy innych kandydatów ci zazdrości. Do Łódzkiej Filmówki zdawało w tym roku 692 kandydatów na 22 miejsca. Do PWST w Krakowie dostały się 24 osoby na specjalność aktorstwo dramatyczne i 6 osób na specjalność wokalno-aktorską. Do Filii we Wrocławiu 20 osób na Wydział Aktorski i 20 osób na Wydział Lalkarski. Liczba złożonych aplikacji do tych uczelni potrafi przekroczyć nieraz 1000-1200. Jesteś szczęściarzem.
Trafiasz do szkoły i co dalej?
Przede wszystkim jest to ciężka praca. Zarówno fizyczna, jak i psychiczna. Nieraz zajęcia od rana do nocy, praca zarówno ze swoim ciałem, jak i emocjami. Konkurencja na rynku jest tak duża, że musisz mieć jak najwięcej umiejętności, które cię wyróżnią. Od aktora wymaga się tego, aby był wszechstronny. Ma się rozbierać, śpiewać, skakać. Szczególnie ci młodzi, którzy chcą mierzyć się z doświadczonymi wyjadaczami sceny. Jeśli mielibyśmy określić to językiem rynku, powinni być idealnie przygotowanym produktem.
Studentka PWST w Krakowie

Dobrze wiemy, że będzie ciężko. Raczej wszyscy śmiejemy się z tego, że będziemy bezrobotni.

Większość pracujących z nami osób, przygotowuje nas na trudną rzeczywistość po szkole. Otwarcie mówi się, że jest trudno. Z drugiej strony mamy też wykładowcę, który jest światełkiem w tunelu. Gani nas za takie myślenie i podkreśla, że jeśli faktycznie te wszystkie lata w szkole spędzimy na narzekaniu, to źle skończymy.

Jeśli zależy nam na byciu w zawodzie to mamy chwytać się wszystkiego, możemy chociażby tworzyć swój teatr uliczny. Wszystkie narzędzia mamy w sobie. To bardzo budujące, biorąc pod uwagę wszystkie inne głosy dookoła.

Czy mimo wszystko było warto studiować aktorstwo, czy jest sens wchodzić w coś takiego? Ryzyko jest duże. Niepewność finansowa, brak stabilizacji i konkurencja.
studentka PWST w Krakowie

Jeśli patrzę realnie, a rozmawiałam na ten temat z wieloma doświadczonymi aktorami, to sama zadaję sobie pytanie: co ja właściwie najlepszego robię?! Natomiast jest jeszcze taki czynnik, którego nie da się zastąpić – pasja, jakiś rodzaj szczególnej radości. W wakacje dorabiam pracując w różnych firmach i kiedy wracam wieczorem do domu, nie chcę żeby tak wyglądało moje życie. A kiedy wracam w środku nocy z prób jestem pełna energii, myślę co jeszcze mogę zmienić, co zrobić inaczej, nad czym popracować. Tego nie da się kupić, nie wyobrażam sobie, żeby to stracić.

Wszystko pięknie, ale co dalej?
Wydawać by się mogło, że trudno jest trzymać się ideałów, a brutalna rzeczywistość okaże się niszcząca. Pojawia się w mediach wiele wypowiedzi, które zwracają uwagę na fatalne zabezpieczenie finansowe aktorów, trudności w znalezieniu przez nich pracy i brak reakcji ze strony władz, odnośnie chociażby ubezpieczenia dla aktorów bez etatu. Co do oburzenia w tej kwestii nie ma wątpliwości i trzeba zadbać o jej rozwiązanie.
Jest jednak równie wiele przypadków ludzi, którzy dobrze sobie radzą. Mimo że nie są gwiazdami i za dzień zdjęciowy nie dostają dziesiątek tysięcy złotych, widzą w tym wszystkim sens. Na razie stoją z boku, ale kilka lat po opuszczeniu szkoły aktorstwo ma wciąż dla nich znaczenie.
Marta Dylewska
aktorka, absolwentka AT w Warszawie

Osobiście, po ukończeniu szkoły teatralnej, nie przeżyłam bolesnego zderzenia z rzeczywistością. Spodziewałam się, że możne być rożnie. Liczyłam się z każdym scenariuszem. Już w trakcie studiów miałam szanse pracować w zawodzie. I do tej pory zresztą pracuję. Po trzech latach funkcjonowania w tym świecie mogę jedynie powiedzieć, że czasami przychodzi fala intensywnej pracy, a potem spokoju. Najważniejsze, żeby utrzymać stabilność. I czerpać radość z tego co się robi.


Czy żałujesz, że jesteś w tym zawodzie? Nie masz myśli, żeby to wszystko rzucić i zająć się czymś innym?
Marta Dylewska
aktorka, absolwentka AT w Warszawie

Nie. Nigdy. Ja kocham ten zawód. Może nie jestem widoczna, ale to nie znaczy, że nie zarabiam pieniędzy, że nie pracuję jako aktorka. Przestańmy z tym narzekaniem! Oczywiście, czekam na swoją szansę. Na ciekawe duże role, ale ten zawód wymaga kreatywności. Umiejętności utrzymania się na powierzchni, nawet w momentach ciszy.

Weź sprawy w swoje ręce
Wielu aktorów z którymi rozmawiałam podkreśla, że nie można spocząć na laurach. Ja jako wielki twórca, który żyje tylko i wyłącznie sztuką? Raczej nie przejdzie. Role nie biorą się znikąd, trzeba trochę powalczyć.
Michał Podsiadło
aktor

Przede wszystkim jest tak, że zawód aktora to zawód samodzielny. Nikt za nikogo nie będzie chodził na castingi, agencje same nie będą dzwonić. Jeśli ktoś myśli, że bycie aktorem to tylko pozowanie na ściankach i pojawianie się na „Pudelku”, to muszę go rozczarować.

To przede wszystkim ciężka praca, w której bardzo ważna jest silna osobowość. Trzeba umieć wpływać na ludzi. Oczywiście, powstają dobre i ambitne projekty, ale tylko nieliczni mają szansę w nich grać. Nic samo się w tym zawodzie nie zrobi. Osoby, które chcą zostać aktorami, powinny o tym pamiętać.

Reszta tylko może żałować
Zwróćmy uwagę na to, ile osób się do szkół aktorskich się nie dostaje. Na jednego szczęśliwca przypada nieraz 50-60 osób, którym nie jest dane spełnienie swoich marzeń o artystycznej uczelni. Oni zapewne chętnie zamieniliby się miejscem z osobami, które nie są zadowolone ze swojej aktorskiej kariery.
Kasia
zdawała pięć razy

Raz było bliżej, raz było dalej, ale się nie udało. Bardzo chciałam być w tej szkole. Było to moje wielkie marzenie, które już nigdy się nie spełni. Pewnie mam w swojej głowie wyidealizowany obraz tego zawodu, ale wiele oddałabym za to, aby móc nazywać siebie aktorką i spełniać się na scenie. Zazdroszczę tym wszystkim osobom, które nawet jeśli nie pracują teraz jako aktorzy, mogli te kilka lat spędzić w szkole teatralnej.

Wielki znak zapytania
Nikt nikomu nie zagwarantuje, że jego wybór jest słuszny i zapewni mu świetlaną przyszłość. Niezależnie od tego czy jesteśmy aktorem, dziennikarzem, czy nauczycielem. Bycie artystą jest o tyle trudne, że trudno zmierzyć wyniki jego pracy. Jak to jest, że jedna utalentowana osoba robi karierę, a inna nie ma z czego żyć?
Świat kultury, zarówno tej mniej, jak i bardziej popularnej, jest trudny i pełen przeszkód. Dobrze byłoby o tym pamiętać, kiedy myśląc aktor, widzimy tylko i wyłącznie gwiazdy z pierwszych stron gazet. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że rzesza pozostałych młodych i zdolnych, nie jest w niczym gorsza.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl