
Wydawać by się mogło, że życie młodego aktora jest jak los wygrany na loterii. Jeśli uda ci się dostać do szkoły aktorskiej, oznacza to, że pokonałeś kilkadziesiąt osób. Niektórzy już wtedy czują smak sławy, inni chcą tworzyć sztukę wielkiego kalibru.
Nie chodzi jednak wcale o gwiazdy z pierwszych stron gazet. W końcu każdego roku szkoły teatralne w Polsce kończy około setka ludzi gotowych do wykonywania zawodu aktora. Czy pasja i zapał pozostają, pomimo piętrzących się przeszkód? I przede wszystkim – gdzie ci wszyscy młodzi i zdolni są?
Czas start! Zacznijmy od początku. Zostajesz studentem jednej z niewielu państwowych szkół teatralnych. Kilka tysięcy innych kandydatów ci zazdrości. Do Łódzkiej Filmówki zdawało w tym roku 692 kandydatów na 22 miejsca. Do PWST w Krakowie dostały się 24 osoby na specjalność aktorstwo dramatyczne i 6 osób na specjalność wokalno-aktorską. Do Filii we Wrocławiu 20 osób na Wydział Aktorski i 20 osób na Wydział Lalkarski. Liczba złożonych aplikacji do tych uczelni potrafi przekroczyć nieraz 1000-1200. Jesteś szczęściarzem.
Trafiasz do szkoły i co dalej? Przede wszystkim jest to ciężka praca. Zarówno fizyczna, jak i psychiczna. Nieraz zajęcia od rana do nocy, praca zarówno ze swoim ciałem, jak i emocjami. Konkurencja na rynku jest tak duża, że musisz mieć jak najwięcej umiejętności, które cię wyróżnią. Od aktora wymaga się tego, aby był wszechstronny. Ma się rozbierać, śpiewać, skakać. Szczególnie ci młodzi, którzy chcą mierzyć się z doświadczonymi wyjadaczami sceny. Jeśli mielibyśmy określić to językiem rynku, powinni być idealnie przygotowanym produktem.
Studentka PWST w Krakowie
Czy mimo wszystko było warto studiować aktorstwo, czy jest sens wchodzić w coś takiego? Ryzyko jest duże. Niepewność finansowa, brak stabilizacji i konkurencja.
studentka PWST w Krakowie
Wszystko pięknie, ale co dalej? Wydawać by się mogło, że trudno jest trzymać się ideałów, a brutalna rzeczywistość okaże się niszcząca. Pojawia się w mediach wiele wypowiedzi, które zwracają uwagę na fatalne zabezpieczenie finansowe aktorów, trudności w znalezieniu przez nich pracy i brak reakcji ze strony władz, odnośnie chociażby ubezpieczenia dla aktorów bez etatu. Co do oburzenia w tej kwestii nie ma wątpliwości i trzeba zadbać o jej rozwiązanie.

Jest jednak równie wiele przypadków ludzi, którzy dobrze sobie radzą. Mimo że nie są gwiazdami i za dzień zdjęciowy nie dostają dziesiątek tysięcy złotych, widzą w tym wszystkim sens. Na razie stoją z boku, ale kilka lat po opuszczeniu szkoły aktorstwo ma wciąż dla nich znaczenie.
Marta Dylewska
aktorka, absolwentka AT w Warszawie
Czy żałujesz, że jesteś w tym zawodzie? Nie masz myśli, żeby to wszystko rzucić i zająć się czymś innym?
Marta Dylewska
aktorka, absolwentka AT w Warszawie
Weź sprawy w swoje ręce Wielu aktorów z którymi rozmawiałam podkreśla, że nie można spocząć na laurach. Ja jako wielki twórca, który żyje tylko i wyłącznie sztuką? Raczej nie przejdzie. Role nie biorą się znikąd, trzeba trochę powalczyć.
Michał Podsiadło
aktor
Reszta tylko może żałować Zwróćmy uwagę na to, ile osób się do szkół aktorskich się nie dostaje. Na jednego szczęśliwca przypada nieraz 50-60 osób, którym nie jest dane spełnienie swoich marzeń o artystycznej uczelni. Oni zapewne chętnie zamieniliby się miejscem z osobami, które nie są zadowolone ze swojej aktorskiej kariery.
Kasia
zdawała pięć razy
Wielki znak zapytania Nikt nikomu nie zagwarantuje, że jego wybór jest słuszny i zapewni mu świetlaną przyszłość. Niezależnie od tego czy jesteśmy aktorem, dziennikarzem, czy nauczycielem. Bycie artystą jest o tyle trudne, że trudno zmierzyć wyniki jego pracy. Jak to jest, że jedna utalentowana osoba robi karierę, a inna nie ma z czego żyć?

Świat kultury, zarówno tej mniej, jak i bardziej popularnej, jest trudny i pełen przeszkód. Dobrze byłoby o tym pamiętać, kiedy myśląc aktor, widzimy tylko i wyłącznie gwiazdy z pierwszych stron gazet. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że rzesza pozostałych młodych i zdolnych, nie jest w niczym gorsza.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
