Nowy ideał kobiecego piękna
Nowy ideał kobiecego piękna Fot. Screen z Instagram @suicidegirls

Naturalne kształty i delikatna skóra są passe. Największą furrorę wśród mężczyzn robi dziś nowy – moim zdaniem – ideał kobiety. Umięśniona, wytatuowana, ze sztucznym nieproporcjonalnym do sylwetki biustem i mocnym makijażem. Mity o powrocie mody na naturalne piękno można schować między bajki…

REKLAMA
W mediach mówi się i słyszy o promowaniu naturalnego piękna, starzeniu z godnością, życiu w zgodzie ze sobą i samoakceptacji. Ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo same prowadzące najpopularniejsze programy od telewizji śniadaniowej po wieczorne weekendowe programy rozrywkowe celebrytki, są od stóp do głowy (albo w odwrotnej kolejności) „poprawione”. Każda znana twarz jest podrasowana i nikogo to już nie dziwi. Zgrzyta tylko w ustach takich osób stwierdzenie, że rysy zawdzięczają zmianie diety, a figurę zdrowemu stylowi życia. Komentować szkoda…
Nie dziwić więc powinny współczesne kanony piękna, a raczej atrakcyjności. Bicie piany na temat naturalnej urody jest trochę na wyrost. To, co 30 lat temu uznawane było za piękne: oryginalne rysy, wyjątkowa uroda, smukłe, choć kobiece kształty, gładka skóra – dziś staje się nudne, pospolite, bez wyrazu. I pomimo nagłaśniania teorii, że wraca moda na naturalne piękno (niby gdzie wraca?), każdy facet obejrzy się za panią z dużym biustem i uwierzcie, nie zastanowi się nad jego pochodzeniem: po mamie czy od plastyka, mocnym makijażem i farbowanymi włosami. Takie są realia i nie ma się co gniewać czy oburzać.
logo
Mocny makijaż i mocne, wyraziste tatuaże. Do tego głęboki dekolt i seksowna poza Fot. Screen z Instagram @suicidegirls
Czy któryś facet zastanawia się nad naturalnością urody sióstr (wszystkich) Kardashian i Jenner? Poprawiona jest nawet ta najmłodsza, do czego się zresztą przyznała po wielu miesiącach twierdzenia, że jej duże usta to zasługa makijażu. Zresztą, ponieważ Kardashianki uchodzą za seksbomby i ideał piękna, nie tylko faceci za nimi szaleją. Wiele kobiet marzy o ich figurach i twarzach. I ulega manii poprawiania się. Nie, nie jest to winą mężczyzn, ani spiskiem chirurgów plastyków, mediów i lekarzy medycyny estetycznej. To znak naszych czasów i tyle. I Instagrama.
Kanony piękna zmieniały się kiedyś co dekadę lub nawet co kilka dekad. Choć są pewne klasyczne ideały, które nie tracą na ważności. Do dziś jest wiele fanek i fanów urody Marilyn Monroe czy Audrey Hepburn. Wiele kobiet stylizuje się na te dwie ikony. Co kilka lat wraca moda na kobiety o urodzie w stylu Bardotki (jak chociażby modelka Lara Stone).
Natomiast niektóre gwiazdy i idolki, jak piękności z lat 80. i 90. czyli topmodelki, które rzeczywiście swoją urodę zawdzięczały jedynie dobrym genom i odpowiedniej diecie i ćwiczeniom, się zdewaluowały. Co z tego, że Christy Turlington miała pełne usta – dziś każda z nas może takie mieć. Wystarczy odpowiedni wypełniacz i wprawna ręka lekarza. Dlaczego miałybyśmy się zachwycać brwiami i rzęsami Cindy Crawford, skoro wszystkie możemy takie nosić (już o tym pisałam, są nawet specjalne zabiegi przeszczepiania włosów na łuku brwiowym)? Ich wyćwiczone sylwetki też nie robią na nikim wrażenia, bo większość kobiet, które marzą o takich ciałach – intensywnie ćwiczy, dba o dietę i styl życia.
logo
Pomimo rzekomej mody na większe, krąglejsze pupy "suicidegirls" stawiają na eksponowanie dużych biustów. Fot. Screeen z Instagram @suicidegirls
A dzisiejsze modelki? Za chude by być uznawane za seksowne i atrakcyjne – zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, zbyt nierealnie piękne by funkcjonować w zwykłym świecie pomiędzy biurem a domem i rodziną.
Może dlatego pojawiła się nisza, którą zapełniają nie gwiazdy, ale anonimowe, „zwykłe” kobiety? Nie wypromowały ich tradycyjne media, tylko te społecznościowe. Są z wyglądu niegrzeczne – odpowiednik bad boys. Trochę w stylu pin-up girls z lat 50, które poszły do studia tatuażu i prosto stamtąd – w samej bieliźnie – na koncert rockowy. Seksowne, wyuzdane, wymalowane, większość z nich ma wyćwiczone ciała i do tego sztuczne, powiększone biusty. Tatuaże noszą wszędzie, po samą szyję – są ich znakiem rozpoznawczym. Jednocześnie te drapieżne i niegrzeczne dziewczyny zachowują się i pozują do zdjęć jak słodkie kociaki z dawnych plakatów z USA.
Nie da się ukryć, że to typ urody, który kusi. I jest obietnicą szaleństwa, jakie się za taką twarzą i stylem kryje. Bo nie każda Kowalska czy Kowalczyk może sobie pozwolić na takie tatuaże (jeśli pracuje na wysokim stanowisku w korporacji, z pewnością nie może być wytatuowana w widocznych miejscach).
Nie każdej zresztą by pasowały. Delikatnej urody kobieta z ogromnym tatuażem na szyi może wyglądać śmiesznie i groteskowo. Chyba, że pasuje on do jej stylu bycia. Który oczywiście jest kolejną pokusą dla marzycieli, którzy wchodzą na profil @suicidegirls i mu podobne. Życie na krawędzi, bez zobowiązań i kredytów z szaloną superlaską, która ma odwagę genialnie wyglądać i być odzwierciedleniem męskich marzeń. Czy tylko męskich? Niejedna z nas pewnie rzuciłaby wszystko i wyjechała camperem ze swoim „bad boyem” i żyła samą miłością i rock’n’rollem. Może więc taki typ urody i taki styl być pewnym ucieleśnieniem marzeń o innym sposobie życia.
Czy w związku z tym nastąpi rewolucja w postrzeganiu kobiecego piękna? Czy skóra pokryta kolorowymi tatuażami jest teraz wyznacznikiem ideału urody? Dla wielu mężczyzn – tak. Dla kobiet – również. Choć znam kobiety, które pomimo że nie należą do najgrzeczniejszych za żadne skarby nie dałyby sobie niczego na ciele narysować. Nawet markerem! Ale z pewnością nie jest to niszowy trend. Wystarczy spojrzeć na Instagram i liczbę udostępnień zdjęć opisywanych przeze mnie kobiet. Ten typ urody i ten styl po prostu teraz rządzi!
logo
Supermenka w nowym wydaniu:) Fot. Screen z Instagram @suicidegirls
Posiadanie tatuażu jest wyznacznikiem „fajności” w pewnych kręgach (coraz szerszych). I powoli zdobienie ciała staje się tak naturalnym zabiegiem poprawiania urody, jak koloryzacja włosów u fryzjera. Dowód? Na moim niewielkim osiedlu właśnie otworzyło się już drugie w tym półroczu studio tatuażu i mam wrażenie, że pojawią się jeszcze kolejne. Bo do tych dwóch zapisy są na najbliższe kilka miesięcy. Obok sklepów ze zdrową żywnością dziś stają się najmodniejszymi lokalami w okolicy.
Jedyne moje zastrzeżenie odnośnie wytatuowanych, biuściastych i umięśnionych lasek, jest takie, że po przejrzeniu ich zdjęć na Instagramie mam dziwne wrażenie, że wszystkie te dziewczyny, choć z początku wydają się niezwykle oryginalne, w gruncie rzeczy wyglądają tak samo. A przynajmniej podobnie. Atak klonów?
Zobaczymy jak długo potrwa moda na ten typ urody. Na razie jest ogromny szał na punkcie niegrzecznych dziewczynek, ale być może za kilka lat furrorę zrobią centra laserowego usuwania tatuaży? Implanty piersi można wyjąć zawsze – licząc się oczywiście ze spadkiem jędrności i elastyczności skóry i bólem – natomiast ogromne, kolorowe dziary zwykle zostają na ciele na lata. Niektórych nie da się usunąć. Co robić kiedy się znudzą i noszącym je kobietom i ich partnerom? Zmienić kanon piękna.

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl