Niemiec schwytany przez członków polskiego ruchu oporu.
Niemiec schwytany przez członków polskiego ruchu oporu. Domena publiczna

– Ucz się po niemiecku! – apelują autorzy niewielkiej broszury wydanej 71 lat temu. Nic dziwnego, bo, jak przekonywało dowództwo podziemnej armii, język wroga warto opanować. Choćby niespełna 70 zwrotów - po to, aby porządnie skarcić schwytanego Niemca.

REKLAMA
– Najszybciej opanujesz język niemiecki, jeśli nauczysz się następujących wyrazów i zwrotów, niezbędnych dla każdego Polaka – czytamy w polsko-niemieckich rozmówkach, wydanych w 1944 roku. Słowniczek opublikowano w tajnej drukarni Komendy Głównej Armii Krajowej, a wersję elektroniczną udostępnia Cyfrowa Biblioteka Narodowa.
logo
CBN Polona
Co powinien umieć po niemiecku każdy rodak żyjący w zniewolonym od 5 lat kraju? Na pewno nie formułki grzecznościowe... W publikacji pełno jest zwrotów w trybie rozkazującym - autorzy zalecają bowiem stanowczość w każdym bliższym kontakcie z Niemcami. – Stać! Ręce do góry! – to komenda, którą każdy musiał znać. Przed wymierzeniem delikwentowi sprawiedliwości należało się jednak dokładnie upewnić, czy rozmówca miał coś na sumieniu.
Jeśli należał do zbrodniczych formacji, takich jak SS czy SA, i był na dodatek rodowitym Niemcem albo folksdojczem, było niemal jasne, że odpowiedzieć za swoje czyny. Inaczej inne narodowości, jak np. Austriacy - ci mogli mieć nadzieję na lepsze traktowanie (o ile nie byli zbrodniarzami) i "powrót do wyzwolonej ojczyzny". Podobnie łagodnie postępowano z mieszkańcami Saksonii czy Bawarii - pamiętając, że największy wróg polskości to... Prusak.
logo
CBN Polona
– Jedź, gdzie ci każą, bo kula w łeb! – można było krzyknąć - idąc za radą podaną w słowniczku - np. po przechwyceniu niemieckiego samochodu. Dalej następują kolejne instrukcje. Wniosek nasuwa się sam: publikacja miała służyć m.in. członkom ruchu oporu, którzy działali w pionie dywersji. Znajomość "podstawowych" zwrotów ułatwiała zachowanie w różnych bojowych sytuacjach. Bo przecież na Niemca, dajmy na to w okupowanej Warszawie, łatwo było się natknąć...
logo
CBN Polona
Ukaranie znienawidzonego okupanta można było poprzedzić stosowną formułą, przypominając tym samym winnemu rozliczne zbrodnie, jakich "naród poetów" dopuszczał się na mieszkańcach Polski od 1939 roku. Sprawiedliwość wymierzano m.in. za: znęcanie się nad Polakami, bombardowanie Warszawy, czy też ogólnie - za "wszystkie morderstwa i grabieże niemieckie".

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl