
Poznańska policja bada sprawę nadajnika GPS, który został przyczepiony przez nieznanych sprawców do samochodu niezrzeszonego posła Tomasza Górskiego. Podejrzane pudełko odkryli mechanicy, którzy naprawiali auto polityka.
REKLAMA
Owinięte foliowym workiem pudełko wielkości książki było przyczepione do podwozia land rovera, z którego zwykle korzysta małżonka posła. Stacja TVN24 podała, że pudełko zostało przytwierdzone za pomocą magnesu.
Zaraz po odkryciu pudełka na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze zamknęli okoliczne ulice, a do warsztatu przyjechali saperzy. Po zbadaniu pudełka policja stwierdziła, że nie ma w nim materiałów wybuchowych. Wnętrze kryło natomiast nadajnik GPS.
Górski – który dostał się do Sejmu z listy PiS, a później przeszedł do Solidarnej Polski, by następnie ją opuścić – nie wie, kto mógł podłożyć nadajnik. – Nie mam wrogów, nikt mi nie groził, żadnych podejrzanych telefonów – powiedział portalowi Gazeta.pl.
Według niego wrogów nie posiada też jego żona, która aktualnie robi doktorat na AWF-ie. Pod drugim samochodem posła nie znaleziono niczego podejrzanego. Górski złożył wniosek o ściganie osób, które go śledziły.
źródło: TVN24, Gazeta.pl
źródło: TVN24, Gazeta.pl
