Poszukiwany mężczyzna.
Poszukiwany mężczyzna. KWP Poznań

Poznańska policja szuka mężczyzny, który 10 lipca w Swarzędzu ukradł 8 milionów złotych z konwoju. Podejrzenia padły na niewinnego Jarosława Kaczmarka. Antyterroryści zaskoczyli go mieszkaniu w Konstantynowie Łódzkim.

REKLAMA
Niesłusznie oskarżony na co dzień mieszka w Wielkiej Brytanii. Przyjechał do Konstantynowa na wakacje. Towarzyszą mu dwaj synowie, którzy byli świadkami akcji antyterrorystów. Kiedy o 6 rano do drzwi mieszkania w którym przebywali zadzwonił uzbrojony antyterrorysta, synowie pana Jarosława myśleli, że są świadkami napadu.
Mundurowi powalili na ziemię podejrzanego i skuli go kajdankami. Jarosław Kaczmarek został przewieziony na komisariat, a funkcjonariusze sprawdzili mieszkanie. Zarekwirowali znajdujące się tam laptopy, telefony komórkowe i karty SIM.
Akcja była brutalna. Antyterroryści wyprowadzili mężczyznę na parking przed budynkiem, w którym przebywał. Celowali do niego z broni. Na wcześniejszą prośbę pana Jarosława o pokazanie nakazu rewizji funkcjonariusze powiedzieli, że ma się uspokoić, bo skują go w kajdanki.
O powodzie aresztowania Jarosław Kaczmarek dowiedział się dopiero na poznańskim komisariacie. Policjanci nie uwierzyli w jego zapewnienia, że nie ma z kradzieżą nic wspólnego. Spędził noc w areszcie i dopiero rano usłyszał, że doszło do pomyłki. Funkcjonariusze odwieźli go po tym na dworzec kolejowy.
Poznańscy policjanci stwierdzili, że akcja była konieczna, a po zweryfikowaniu tożsamości Jarosława Kaczmarka zwolniono go. Poszkodowany nie złożył zażalenia.
10 lipca poszukiwany mężczyzna rozwoził pieniądze do bankomatów. Przy pierwszym z nich, gdy dwaj konwojenci wyszli z kasetką uzupełnić bankomat w Swarzędzu, mężczyzna odjechał z furgonetką pełną pieniędzy. Mężczyzna miał wszystko dokładnie zaplanowane. Znalazł pracę w profesjonalnym biurze ochrony, gdzie pracował przez kilka miesięcy. W tym czasie przyglądał się, jak dokładnie działa firma i konkretne procedury.
Źródło: Rzeczpospolita