– Polacy jak gdyby zapomnieli o tym, że prezydent ma w Polsce niewielkie kompetencje – komentuje Leszek Miller.
– Polacy jak gdyby zapomnieli o tym, że prezydent ma w Polsce niewielkie kompetencje – komentuje Leszek Miller. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– W ostatnich kampaniach kandydaci na prezydenta notorycznie składają obietnice, których realizacja nie leży w ich kompetencjach. Z drugiej strony, gdyby poruszali tylko tematy pozostające w obszarze prezydenckich prerogatyw, kampania zwyczajnie byłaby nudna – komentuje szef SLD Leszek Miller.

REKLAMA
Miller był gościem poniedziałkowych „Faktów po Faktach”. Zapytany przez prowadzącą Justynę Pochanke o to, czy – w razie potrzeby i możliwości – pomógłby zrealizować wyborcze obietnice Dudy, odparł, że owszem, gdyby obietnice te były realne. Zwrócił przy tym uwagę, że problem Polaków polega właśnie na tym, iż kandydaci na prezydenta notorycznie obiecują rzeczy, których nie mogą spełnić.
– Tak robił Andrzej Duda, ale i wielu przed nim – mówił Miller. – Dziś rozliczamy Dudę, bo to on został wybrany. Prezydent nie powinien się dziwić, że teraz będzie ciągany za rękaw i pytany o to, kiedy zrobi to, co obiecał.
Szef SLD zaznaczył przy tym, że Polacy z kolei nie powinni się dziwić, iż Duda będzie im odpowiadał „chciałbym, ale nie mogę, bo to kompetencje rządu”. Zwrócił uwagę, że rozwiązaniem jest być może zmiana systemu politycznego na prezydencki lub – na wzór Niemiec – kanclerski.
Miller mówił też o kondycji Zjednoczonej Lewicy i o tym, ze zależy mu, by każde ugrupowanie wchodzące w skład ZL czuło się ważne i potrzebne. – Lewica to nie tylko SLD czy Twój Ruch, to też Zieloni i wiele innych partii – mówił.
Źródło: TVN 24